Przeczytaj także
W swoim ostatnim meczu na mistrzostwach Europy, polscy szczypiorniści przegrali z Włochami 28:29. „Biało-czerwoni” skomplikowali sobie tym samym drogę na przyszłoroczne mistrzostwa świata. W marcu czeka ich dwumecz z Łotwą. Jeśli przejdą dalej, to w kluczowej walce nie będą rozstawieni i trafią na mocnego rywala.
Włosi zaczęli od niekonwencjonalnej obrony 3-3. Pierwsze dwie bramki dla Polaków zdobyli Piotr Jędraszczyk i Michał Olejniczka. Drugi z nich przy rzucie został odepchnięty i niebezpiecznie uderzył głową o parkiet. Rywal dostał karę, na szczęście „Olej” mógł kontynuować grę.
„Biało-czerwoni” solidnie spisywali się w obronie, ale w ofensywie – podobnie jak w poprzednich spotkaniach – szybko zaczęli popełniać błędy. Po 10 minutach podopieczni Joty Gonzaleza prowadzili 5:4. Nasi reprezentanci kontynuowali dobrą pracę w defensywie. Pierwszą obronę zanotował Miłosz Wałach. Po kwadransie, po skutecznym rzucie Michała Daszka, zrobiło się 8:5.
W kolejnych akcjach po stronie Polaków pojawiła się nieskuteczność. Włosi złapali kontakt. W 22. minucie po raz pierwszy na tym turnieju, przy siódmej próbie i trzeciej w tym spotkaniu, pomylił się Piotr Jarosiewicz. Za chwilę zrobiło się 10:10.
W 23. minucie czerwoną kartkę zobaczył Damian Przytuła, który w ataku trafił w twarz obrońcę. Polacy zacięli się w ofensywie. Włosi trafili czwarty i piąty raz z rzędu. Przy wyniku 10:12 dla rywali o czas poprosił Jota Gonzalez. Po nim dwa gole zaliczył Mikołaj Czapliński: z lewego skrzydła i z kontrataku.
Włosi w końcówce pierwszej części zaprezentowali się lepiej. Postawili twarde warunki w obronie, a w ataku dobrze rozwiązywali sytuację jeden na jeden i prowadzili 15:13.

Po zmianie stron, pierwsza akcja Włochów zakończyła się niepowodzeniem. Dystans zmniejszył Mikołaj Czapliński. Po przerwie impuls w bramce dał Jakub Skrzyniarz. W 36. minucie do remisu 16:16 doprowadził Piotr Jędraszczyk.
W 42. minucie doszło do długiej wideoweryfikacji. Lider włoskiej obrony – Andrea Parisini popełnił dwa wykroczenia w jednej akcji. Sędziowie dali mu karę dwóch minut. Polacy mieli problemy z grą w przewadze. Zamiast doprowadzić do remisu, za chwilę przegrywali 18:20. Mogli tracić już trzy, ale w obronie dobrze spisał się Michał Olejniczak, a po kontrze do ponownego kontraktu doprowadził Mikołaj Czapliński. W 46. minucie lewoskrzydłowy wykorzystał karnego i było 20:20.
Następnie powtórzył się znany scenariusz. Polacy popełnili błędy w ataku, a rywale błyskawicznie odskoczyli na dwie bramki. Jota Gonzalez ponownie na tym turnieju zdecydował się na grę siedem na sześć. Tym razem z lepszym skutkiem. W 52. minucie „biało-czerwoni” doprowadzili do remisu 23:23. Dziewiątego gola zdobył Mikołaj Czapliński.
Inicjatywa wynikowa należała do Włochów. Po polskiej stronie skutecznością błyszczał Mikołaj Czapliński. W 57. minucie zaliczył jedenaste trafienie, po raz piąty skutecznie wykorzystał rzut karny i było 26:26. Minimalna przewaga pozostawała po stronie rywali.
Przełamanie przyszło półtorej minuty przed końcem. Najpierw cudowny rzut oddał Michał Olejniczak, a następnie Mikołaj Czapliński wykorzystał kolejną siódemkę. Dla skrzydłowego PGE Wybrzeża był to setny gol w kadrze.
Włosi szybko odpowiedzieli. Następnie Polacy popełnili błąd zmiany i stracili piłkę. Ostatnie 22 sekundy na akcję mieli rywale. Po czasie kolejnego gola zdobył Simone Mangone. „Biało-czerwoni” mieli osiem sekund na odpowiedź. Po czasie Joty Gonzaleza, nie potrafili dojść do czystej sytuacji.
„Biało-czerwoni” skomplikowali sobie tym samym drogę na przyszłoroczne mistrzostwa świata. W marcu czeka ich dwumecz z Łotwą. Jeśli przejdą dalej, to w kluczowej walce nie będą rozstawieni i trafią na mocnego rywala.

fot. Norbert Barczyk/PressFocus







