Gonzalez: Być może chciałem nauczyć i wprowadzić za dużo rzeczy, co okazało się zbyt skomplikowane - wKielcach.info - najważniejsze wiadomości z Kielc

Gonzalez: Być może chciałem nauczyć i wprowadzić za dużo rzeczy, co okazało się zbyt skomplikowane

Przeczytaj także

Polscy szczypiorniści zakończyli mistrzostwa Europy bez zwycięstwa. W trzecim, pożegnalnym spotkaniu przegrali z Włochami 28:29. – Na pewno mamy wiele rzeczy, nad którymi będziemy musieli pracować i które będziemy musieli poprawić – mówi Jota Gonzalez, trener „biało-czerwonych”.

Po wyraźnych porażkach z Węgrami i Islandią, Polacy musieli uznać wyższość drużyny z Półwyspu Apenińskiego. Dla Włochów to pierwsza wygrana na EURO od 28 lat. Podopieczni Joty Gonzaleza prowadzili 10:7. Później zaczęła szwankować ich skuteczność, a rywale schodzili na przerwę przy wyniku 15:13 na swoją korzyść.

Po zmianie stron rywale utrzymywali minimalną przewagę wynikową. W końcówce Polacy w końcu przełamali wynik. Mogli mieć ostatnią akcję w swoich rękach, ale przed nią popełnili błąd zmiany. Na boisko wbiegł Michał Daszek, a trener Jota Gonzalez przytrzymał zbiegającego Jakuba Skrzyniarza. – Wcześniej graliśmy siedem na w ataku, ale w samej końcówce zdecydowałem, aby bramkarz się nie zmieniał, ponieważ dla nas remis był wystarczający. Zrobiło się jednak zamieszanie i jeden zawodnik za dużo wszedł na boisko. To stworzyło nam problemy, straciliśmy piłkę, a rywale zdobyli bramkę – tłumaczył Jota Gonzalez.

Polacy zajęli czwarte miejsce w grupie i zostaną sklasyfikowani na miejscach 19-24. To oznacza, że eliminację do przyszłorocznych mistrzostw świata zaczną od drugiej rundy. W marcu czeka ich dwumecz z Łotwą. Jeśli go wygrają, w maju, w kluczowej walce o mundial, czeka ich starcie z mocnym rywalem. –  To dla nas trudne, bo na końcu zajmujemy czwartą pozycję w grupie. Na pewno mamy wiele rzeczy, nad którymi będziemy musieli pracować i które będziemy musieli poprawić. Trzeba kontynuować naszą pracę. To mój pierwszy raz z reprezentacją, być może chciałem nauczyć i wprowadzić za dużo rzeczy, co okazało się zbyt skomplikowane, a były momenty, kiedy trzeba było uprościć grę. Będę dalej ciężko pracował, żeby dawać z siebie wszystko dla tego zespołu – wyjaśniał szkoleniowiec z Hiszpanii.

Po wtorkowym spotkaniu więcej powodów do zadowolenia może mieć jedynie Mikołaj Czapliński. Lewoskrzydłowy zdobył 12 bramek i osiągnął barierę 100 trafień w kadrze.

– W końcówce zrobiliśmy duży błąd, ale to tylko jedna akcja z całego meczu. W pierwszej połowie straciliśmy wiele piłek, przestrzeliliśmy wiele rzutów, a w obronie dostaliśmy wiele kar dwuminutowych i to nas zabiło. Rywale grali dużo jeden na jeden i z tym też mieliśmy problemy w obronie. Przyczyn przegranej było więc więcej, a nie w ostatniej akcji. Oczywiście, mogliśmy wygrać, ale jest jak jest i musimy żyć dalej. Jesteśmy bardzo rozczarowani całym turniejem. Chcieliśmy wygrywać tutaj mecze, byliśmy przygotowani, ale zagraliśmy bardzo zły turniej – tłumaczył.

EURO trwa. W grze pozostało czterech zawodników Industrii Kielce: Hiszpanie Alex i Daniel Dujszebajew oraz Francuzi Dylan Nahi i Benoit Kounkoud. Te kadry zmierzą się w fazie głównej, dokładnie w poniedziałek, 26 stycznia o godz. 17. To prawdziwa grupa śmierci, bo zobaczymy w niej również Portugalię, Niemcy, Danię i Norwegię.

W drugiej grupie o awans do półfinału będą rywalizować: Słowenia, Islandia, Chorwacja, Szwecja, Węgry i Szwajcaria.

fot. Norbert Barczyk/PressFocus

Przeczytaj także