Przeczytaj także
– O dołączeniu do Korony zdecydowało kilka czynników. Wybór nowego klubu to specjalny proces. Ważne były rozmowy z osobami, które tworzą to miejsce. Oni zrobili na mnie duże wrażenie. Wiem, że przede mną ekscytujący czas – mówi Simon Gustafson, nowy zawodnik Korony Kielce, z którym rozmawiały klubowe media.
31-letni środkowy pomocnik ze Szwecji ostatnie trzy i pół sezonu spędził w rodzinnym Hacken. Z nim wywalczył mistrzostwo i dwa krajowe puchary. Teraz zdecydował się na ponowny wyjazd. Wcześniej, kilka lat spędził w Holandii, rozgrywając blisko 150 meczów w Eredivisie. – Na zmianę klubu zdecydowałem się z kilku powodów. Mój kontrakt wygasł. Minęło trzy i pół roku, a to długi okres. Nadszedł czas na coś nowego, na inne wyzwania – mówi Simon Gustafson.
31-latek nie narzekał na brak ofert. Na stole miał m.in. bardzo atrakcyjną pod względem finansowym ofertę z Chin. Negocjacje z Koroną trwały ponad dwa tygodnie. Klub skorzystał z okazji, że na rynku wolnych agentów pojawił się zawodnik z tak bogatym CV. Jak przyznaje piłkarz, wcześniej nie miał wiedzy o „żółto-czerwonych”. – Nie jestem piłkarskim nerdem, więc nie mam dużej wiedzy na temat drużyn z innych krajów. Oczywiście, znam te z lig, w których grałem. Dla mnie to coś zupełnie nowego. Zrobiłem research. W dzisiejszych czasach wystarczy kilka kliknięć, aby zebrać potrzebne i konkretne informacje. Zobaczyłem na klipach, jak funkcjonuje drużyna, jak wygląda stadion, miasto. Otrzymałem w miarę dobry obraz, co ułatwiło podjęcie decyzji. Wiem też, że wasza liga szybko się rozwija. Z roku na rok staje się coraz lepsza, a wasze drużyny nieźle wyglądają w europejskich pucharach. Patrząc na tabelę, jest bardzo ciasno. W obie strony. Rywalizacja jest wyrównana. Każdy może wygrać z każdym. To ekscytujące. Widzę też świetną atmosferę na stadionach i to, że ludzie są tym wszystkim mocno zainteresowani – wyjaśnia Simon Gustafson.
Szwed jest środkowym pomocnikiem. Na przestrzeni całej kariery, jego rola na boisku uległa zmianie. W Holandii często grał wyżej, czasami nawet jako fałszywa dziewiątka. Z czasem stał się pomocnikiem w stylu „box to box”. 31-latek potrafi pokryć spore przestrzenie i narzucić intensywność.
– Zawsze byłem zawodnikiem, który lubi mieć piłkę przy nodze. Gdy byłem młodszy, grałem w ten sposób. Dużo atakowałem. To była moja ulubiona czynność. Z biegiem lat grałem trochę inaczej. Uwielbiam grę kombinacyjną, drużynową. Teraz mocniej skupiam się na grze obronnej i pracy nad siłą fizyczną. Z upływem lat należy też rozwijać zdolności przywódcze i to, jak wpływasz na innych w zespole. Piłka nożna to piękna gra, dzięki której możesz wyrazić siebie – tłumaczy pomocnik ze Szwecji.
Biorąc pod uwagę CV pomocnika i wartość rynkową opiewającą na dwa miliony euro, kibice będą mieć wobec niego duże oczekiwania.
– Presja jest normalna, powinna być. Tę największą wywieram sam na sobie. Zawsze taki byłem. Miałem wymagania, byłem ambitny i widziałem do czego dążę, co chcę osiągnąć. Dla siebie jestem najlepszym przyjacielem, ale też najgorszym wrogiem. Stawiam sobie wysoko poprzeczkę. Mam nadzieję, że to będzie czas dla mnie i Korony. Nie chcę deklarować konkretnych liczb. Każdego dnia chcę być najlepszą wersją samego siebie. Mam nadzieję, że inni też mają takie nastawienie i dają z siebie wszystko. Chcę z tego czerpać też przyjemność i wygrywać – kwituje zawodnik.
Simon Gustafson podpisał z „żółto-czerwonymi” półtoraroczny kontrakt. Jest drugim zimowym transferem klubu po napastniku Mariuszu Stępińskim.
CAŁĄ ROZMOWĘ Z NOWYM POMOCNIKIEM KORONY MOŻNA ZOBACZYĆ NA YOU TUBE KLUBU:
fot. Paula Duda







