Wraca PKO BP Ekstraklasa: Legia z Papszunem, Widzew z gwiazdami, „Jaga” bez Pietuszewskiego - wKielcach.info - najważniejsze wiadomości z Kielc

Wraca PKO BP Ekstraklasa: Legia z Papszunem, Widzew z gwiazdami, „Jaga” bez Pietuszewskiego

Przeczytaj także

Po półtoramiesięcznej przerwie piłkarze ekstraklasy wracają do rywalizacji. Mimo mrozu to był bardzo gorący okres. Legia przystąpi do drugiej części sezonu z trenerem Markiem Papszunem, Widzew z gwiazdami za miliony euro, a Jagiellonia bez sprzedanego do FC Porto Oskara Pietuszewskiego.

Drużyny PKO BP Ekstraklasy mają za sobą 18 kolejek, czyli również jedną awansem z rundy wiosennej. Nie wszystkie jednak rozegrały tyle meczów. Dlatego – poza pozostałymi 16 kolejkami ligowymi – odbędą się jeszcze dwa spotkania zaległe z jesieni: Piasta Gliwice z Lechem Poznań i Jagiellonii Białystok z GKS Katowice.

Na czele tabeli znajdują się Wisła Płock i Górnik Zabrze z dorobkiem 30 punktów, przed Jagiellonią oraz Rakowem Częstochowa – po 29. Natomiast na trzech miejscach spadkowych są GKS Katowice z 20 punktami, a także Legia Warszawa i Bruk-Bet Termalica Nieciecza – po 19.

Zaledwie 11 punktów, jakie dzieli lidera Wisłę od zamykającej tabelę drużyny z Niecieczy to zdecydowanie najmniejsza różnica w tym stuleciu po 18 kolejkach. Do tej pory najbardziej spłaszczona tabela na tym etapie rozgrywek była w sezonie 2020/21 – 20 punktów.

I choćby z racji tak niewielkiej różnicy runda wiosenna zapowiada się bardzo ciekawie. A jest o co walczyć, bowiem dzięki dobrej grze eksportowych drużyn Polska wyraźnie awansowała w pięcioletnim rankingu krajowym UEFA. To z kolei oznacza, że w sezonie 2026/27 w europejskich pucharach będzie mogła wystawić aż pięć zespołów, z czego dwa powalczą w kwalifikacjach Ligi Mistrzów.

Runda jesienna miała niespodziewany przebieg, co również oznacza duże emocje. Największym zaskoczeniem jest przedostatnie miejsce Legii, która po letnich transferach i sprowadzeniu m.in. kilku reprezentantów Polski była typowana, zresztą tradycyjnie, do walki o mistrzostwo.

Rzeczywistość okazała się znacznie gorsza dla drużyny z Łazienkowskiej. Oprócz fatalnej postawy w ekstraklasie odpadła szybko z Pucharu Polski i nie zdołała zakwalifikować się nawet do baraży o 1/8 finału Ligi Konferencji.

Słabe wyniki w sporcie oznaczają z reguły zmiany na stanowiskach trenerów. Pod koniec października z warszawskim klubem rozstał się Rumun Edward Iordanescu. Jego obowiązki przejął asystent Hiszpan Inaki Astiz, a już po zakończeniu jesiennej części rozgrywek nowym trenerem mianowano Marka Papszuna, który pochodzi ze stolicy. Spekulowano o tym od wielu tygodni, oficjalnie ogłoszono 19 grudnia.

51-latek pracował wcześniej z sukcesami w Rakowie, doprowadził ten klub do mistrzostwa Polski w 2023 roku oraz dwukrotnie sięgnął po Puchar Polski (2021, 2022).

– Musimy zakasać rękawy i wziąć się do roboty. Kibice zasługują na dużo więcej. Trzeba odzyskać ich zaufanie. Wierzę, że Legia będzie się rozwijać i osiągać sukcesy w najbliższej przyszłości – zapowiedział Papszun.

W ekipie „Medalików” zastąpił go 37-letni Łukasz Tomczyk, pracujący ostatnio z powodzeniem w Polonii Bytom, którą wprowadził w 2025 roku do 1. ligi, a pozostawił na drugim miejscu w tabeli.

Pojawienie się Papszuna w Legii, choć spodziewane od dawna, to duże wydarzenie w polskim futbolu, ale zimą najwięcej się mówiło o rozmachu transferowym Widzewa.

Od czasu objęcia rządów w zasłużonym klubie przez znanego przedsiębiorcę Roberta Dobrzyckiego Łodzianie nie zatrzymują się na rynku transferowym. Już latem wydali – według medialnych informacji – ok. 7 mln euro na nowych piłkarzy, ale zimą poszli jeszcze dalej. Do końca tzw. okienka daleko, tymczasem – jak przekazują dziennikarze – Widzew przeznaczył na transfery sprowadzanych piłkarzy ponad 11 mln euro, a czeka na kolejne gwiazdy, m.in. chwalonego za kadencji Jana Urbana obrońcę reprezentacji Polski Przemysława Wiśniewskiego ze Spezii.

Widzew pobił tej zimy transferowy rekord (do polskiej ligi). Skrzydłowy reprezentacji Ghany Osman Bukari z amerykańskiego Austin FC kosztował prawdopodobnie ok. 5,5 mln euro. To piłkarz, który na mundialu 2022 w Katarze strzelił gola Portugalczykom.

Łodzianie ustanowili też drugi pod względem wysokości rekord – nieoficjalnie za ponad 3 mln euro sprowadzili gwiazdę SK Brann Duńczyka Emila Kornviga, który jeszcze dzień wcześniej strzelił gola w 7. kolejce Ligi Europy.

Jednym z hitów transferowych całej ligi było ściągnięcie z Panathinaikosu Ateny Bartłomieja Drągowskiego, czyli bramkarza, który wystąpił w podstawowym składzie w ostatnim meczu reprezentacji Polski (3:2 z Maltą na wyjeździe).

Do drużyny dołączyli także: 10-krotny reprezentant Danii Lukas Lerager, ostatnio kapitan FC Kopenhaga, który grał jesienią regularnie w Lidze Mistrzów (pauzował tylko w jednym meczu za kartki), Hiszpan Carlos Isaac wykupiony z Cordoby oraz Norweg Christopher Cheng z Sandefjord Fotball.

Letnie transfery nie przyniosły na razie skutku, Widzew zajmuje dopiero 15. miejsce w tabeli, ale strata do czołówki nie jest duża. Poza tym drużyna – choć grała wyłącznie z rywalami z ekstraklasy – dotarła już do ćwierćfinału Pucharu Polski, gdzie zmierzy się na wyjeździe z GKS Katowice. Nowe gwiazdy mają pomóc w sięgnięciu po to trofeum.

Transferowa ofensywa Widzewa, absolutnego „króla polowania” zimowego okienka transferowego, zepchnęła nieco w cień roszady w innych klubach. Z wyjątkiem jednej.

Jagiellonia sprzedała za 10 mln euro do FC Porto Oskara Pietuszewskiego. 17-letni pomocnik robił furorę na polskich boiska i w kadrze U-21, a przygodę ze słynnym portugalskim klubem, w którym spotkał rodaków, obrońców reprezentacji Jana Bednarka i Jakuba Kiwiora, rozpoczął od wywalczenia rzutu karnego w meczu ligowym.

W innych klubach zima upłynęła spokojniej, choć nie brakowało ciekawych ruchów transferowych.

Raków pozyskał m.in. obrońcę reprezentacji Polski Pawła Dawidowicza, uczestnika dwóch ostatnich turniejów Euro, który jesienią pozostawał bez klubu.

Inny z obrońców kadry narodowej, trapiony w ostatnim czasie kontuzjami Paweł Bochniewicz, po latach występów w holenderskim Heerenveen wrócił do Górnika. Zabrzanie dokonali również innych interesujących transferów, np. sprowadzili ze Sparty Praga reprezentanta Czech Lukasa Sadilka (choć bardziej znany i doświadczony w tamtejszej kadrze jest jego brat Michal ze Slavii Praga).

Pogoń Szczecin sięgnęła po 53-krotnego reprezentanta Węgier Attilę Szalaia (wypożyczenie), 58-krotnego reprezentanta USA Kellyna Acostę oraz wracającego z Cypru Karola Angielskiego, który w sezonie 2021/22 – jeszcze w barwach Radomiaka Radom – strzelił 18 goli w ekstraklasie.

Korona Kielce podpisała kontrakt z napastnikiem Mariuszem Stępińskim, uczestnikiem Euro 2016 (nie zagrał w tym turnieju ani minuty), a także z doświadczonym szwedzkim pomocnikiem Simonem Gustafsonem. Natomiast Zagłębie Lubin postawiło m.in. na Sebastiana Kowalczyka z ligi MLS (Houston Dynamo), w przeszłości gwiazdę Pogoni.

GKS Katowice sprowadził z Piasta Gliwice wyróżniającego się na polskich boiskach reprezentanta Słowacji Erika Jirkę oraz z Zagłębia Mateusza Wdowiaka, a Wisła Płock wypożyczyła z Kopenhagi Dominika Sarapatę, który wyjeżdżał z Polski z opinią wielkiego talentu i teraz spróbuje o sobie przypomnieć kibicom.

Europy nie podbił na razie również młodzieżowy reprezentant Polski Miłosz Matysik, za którego dwa lata wcześniej Aris Limassol zapłacił około pół miliona euro – w styczniu wzmocnił na zasadzie wypożyczenia Bruk-Bet Termalicę.

Utrzymujące się od wielu tygodni ciężkie warunki zimowe sprawiły, że inauguracja ligowej „wiosny” stanęła pod znakiem zapytania.

– Z prognoz wynika, że będzie, zwłaszcza w niedzielę, niezwykle zimno. Kluby wiedzą o tym wszystkim, konsultują to również ze sobą. Generalnie ich nastawienie jest takie, żeby nie przekładać 19. kolejki i rozegrać mecze. Oczywiście, gdyby okazało się, że nastąpił gdzieś nagle kataklizm pogodowy, to nie będzie problemu, żeby zagrać w terminie rezerwowym – powiedział PAP dyrektor operacyjny Ekstraklasy SA Marcin Stefański.

Przełożenie pełnej kolejki ligowej nie wchodzi jednak w grę.

– Nie ma opcji, że będzie przełożona cała 19. kolejka. Zresztą, nikt od nas tego nie oczekuje. Natomiast każdy ma świadomość, że pogoda może być inna np. w Lubinie, a inna w Lublinie – dodał.

Drugą część sezonu rozpoczną dwa piątkowe spotkania. O godz. 18 Zagłębie podejmie GKS Katowice, a o 20.30 Radomiak zagra u siebie z Arką Gdynia.

Zakończenie rozrywek zaplanowano na 23 maja.

Przeczytaj także