Przeczytaj także
Bartłomiej Smolarczyk długo musiał czekać na swoją pierwszą szansę w Koronie Kielce. Kiedy w końcu zaliczył serię kilku meczów, znów usiadł na ławce. Sytuacja powtórzyła się na początku tego sezonu. Teraz 22-letni środkowy obrońca powinien zacząć rundę w wyjściowym składzie i liczy na ustabilizowanie formy. Jak przyznaje w rozmowie z naszym portalem, chce być jednym z liderów drużyny. – Przez to, co wydarzyło się przez ostatnie półtora roku, dojrzałość uderzyła we mnie ze zdwojoną siłą. To były ciężkie chwile przeplatane świetnymi momentami. Przez to dużo się nauczyłem, wyciągnąłem bardzo dużo wniosków. Pracowałem na to, aby z każdym kolejnym, powiedzmy, jakimś mniej przyjemnym uderzeniem reagować coraz lepiej. Wydaje mi się, że teraz doszedłem do takiego balansu, który pomaga mi w tym, żeby wyglądać dobrze na boisku – mówi stoper.
Damian Wysocki: – Pogoda nie rozpieszcza, ale na pewno fakt wznowienia ligi was rozgrzewa. Ekscytacja rośnie z każdym dniem zbliżającym do meczu z Legią?
Bartłomiej Smolarczyk: – Głód gry o stawkę jest ogromny. Sparingi mają na celu przygotowanie drużyny do ligi, ale trenujemy po to, żeby grać na pełnych stadionach, żeby rywalizować. Najważniejsze, że okres przygotowawczy przebiegł bez kontuzji. Było spokojnie, mogliśmy skupić się na ciężkiej pracy. Dopieszczaliśmy pewne mankamenty, wprowadzaliśmy nowe rzeczy. Pogoda w Turcji nam sprzyjała, więc myślę, że założenia zostały zrealizowane w większości. Dzięki temu możemy pozytywnie patrzeć na ligę.
– Korona Jacka Zielińskiego ma swój styl. Nie należy spodziewać się, aby on uległ zmianie. Zapewne dalej kluczowe będą organizacja, fazy przejściowe i intensywność. Czy po ostatnim okresie można powiedzieć, że zrobiliście kolejny krok w rozwoju zespołu?
– Przede wszystkim chcielibyśmy, żeby wyróżniała nas intensywność. Chcemy, aby Koronę było trudno ograć. Mamy być ciężkim przeciwnikiem dla każdego. Bez oglądania się na panujące warunki. Na obozie skupialiśmy się, aby dobrze przepracować go pod względem fizycznym, odpowiednio wybiegać. Przy tym wszystkim zachowaliśmy odpowiedni głód piłki. Takie zgrupowania czasami są związane z bieganiem, które zbiera na wymioty. Czasami w ligę wchodzi się na całkowitym zmęczeniu, bo organizm jeszcze nie zdołał dojść do odpowiedniego stanu. U nas stosunek pracy na wysokich obrotach do odpoczynku – czy przygotowania taktycznego i mentalnego – był odpowiedni. Czuję, że jesteśmy przygotowani dobrze. Wiadomo, że wszystko zweryfikują pierwsze mecze i cała runda. W sporcie dochodzą jeszcze inne elementy, ale w moim przekonaniu, będzie dobrze.
– Od momentu, kiedy dołączyłeś do Korony doszło do wielu zmian, w tym tej najważniejszej, właścicielskiej. W drużynie też doszło do roszad, ale jako grupa funkcjonujecie wspólnie od kilku miesięcy. Po Turcji masz wrażenie, że poszliście w górę?
– Wydaje mi się, że mamy skomponowaną drużynę pod to, co chcemy grać. Wiadomo, że niektórzy zawodnicy też mogą grać w zespole, który dominuje pod względem utrzymania przy piłce, a niekoniecznie nastawia się na fazy kontrataku. Mamy dużo jakości. Predyspozycje indywidualne pozwalają nam realizować takie założenia. Każdy z nas rozwija się, bo prezentujemy się dobrze jako drużyna. To ona jest na pierwszym miejscu. Przez to latem na transfer wychodzący zapracował Mariusz Fornalczyk. Ci, którzy się wyróżniają są zauważalni albo dostają propozycję przedłużenia współpracy z klubem na fajniejszych warunkach. To bardzo ważny motor napędowy. Gramy dla Korony i chcemy tutaj odnosić sukcesy. Przez to każdy z nas idzie w górę i ma z tego swój procent.
– W sparingach w oko rzucił się jeszcze jeden element, a więc próby wychodzenia spod pressingu rywali. Graliście od tyłu nawet z tak intensywnym rywalem jak Dynamo Kijów. To daje pewności przed ligą, bo to wyprowadzanie z linii obrony czasami szwankowało?
– Budowa drużyny to proces. Do niej cały czas napływają też nowe twarze. Ktoś odszedł, ktoś przyszedł. Skupialiśmy się na śrubowaniu naszych najlepszych cech, ale też poprawialiśmy to, co nie wychodziło. To tyczyło się gry ofensywnej, gry na połowie przeciwnika. Do tego doszło rozgrywanie pod presją. Dalej to ćwiczymy. W Turcji byliśmy trzy tygodnie, najdłużej z ekstraklasowych zespołów. To jednak dalej zbyt mało czasu, aby pewne aspekty doprowadzić do perfekcji. Dlatego tak ważne jest doskonalenie tego, w czym czujemy się dobrze. To przynosi wyniki. Nasza gra z piłką przy nodze wygląda lepiej. Wiemy, że na początku rundy, przy tych warunkach atmosferycznych, boiska nie zawsze będą nadawać się do gry od tyłu. W nich czasami trzeba bardziej skupiać się nad tym, aby piłka nie odskoczyła przy podaniu, nie przeleciała pod nogą i tak dalej. Należy ograniczać ryzyko błędu, bo celem nadrzędnym są wyniki. Z nich zostaniemy zapamiętani, a nie z tego, że dwa czy trzy razy ładnie wyszliśmy spod pressingu.
Oczywiście, każdy z nas chciałby grać w taki sposób, w jaki prezentowaliśmy to z Dynamem, ale tam boisko było świetnie przygotowane. U nas zimą tak nie będzie.
– Głównym elementem do poprawy była jednak skuteczność. Czy przyjście Mariusza Stępińskiego może okazać się lekiem na całe zło? W sparingach strzelił trzy gole.
– Mariusz sam podkreślał, że sparingi to jedno, ale zobaczymy, co przyniesie liga. Na treningach widać, że to jest piłkarz, który grał na naprawdę dobrym poziomie. Ma doświadczenie, wie, gdzie się mniej więcej znaleźć. Ma taką czutkę w polu karnym, ale nie tylko, bo też uczestniczy w rozgrywaniu piłki, więc na pewno jest to duży plus, że do nas przyszedł. Szczególnie, że mieliśmy czasami problem, żeby wykorzystywać wypracowywane szanse. Cieszymy się, że w naszym zespole jest duża rywalizacja. To wywiera presję na każdym z nas. Każdy ma rywala na pozycję. To nie jest tak, że pierwsza jedenastka wychodzi na trening, żeby sobie tylko pokopać. Każdy musi być cały czas pod prądem, zaangażowanym na sto procent. To daje idealne warunki do przygotowania i rozwoju.
– Korona ciągle rozwija się jako drużyna. W tym okienku obok Mariusza dołączył do was inny ograny zawodnik, a więc Simon Gustafson. Do tego do pełni zdrowia wrócił również doświadczony Marcin Cebula. W szatni dominuje jednak młodość. Jaki jest w niej klimat, o co chcecie grać, bo chyba samo utrzymanie to nie wszystko, bo w tak spłaszczonej tabeli równie blisko są lokaty dające Europę.
– W szatni mamy jedno podejście. To skupianie się na każdym kolejnym meczu. Jestem w stu procentach pewny, że myślenie o tym, aby zająć np. piąte miejsce, byłoby zgubne, czy o tym, co możemy ugrać w postaci premii. Tak moglibyśmy stracić to, co dzieje się teraz. W tym momencie zależy od nas to, jak będziemy przygotowani do pierwszego meczu w Warszawie. Później będą następne. Jesteśmy ambitną drużyną. To połączenie młodości z doświadczeniem. Chcemy zrobić kolejny krok w naszych karierach z Koroną, bo tutaj czujemy się dobrze. Jesteśmy zgrani, co pozwala o tym realnie myśleć. Tabela jest mocno spłaszczona. Na pytanie odpowiem, że chcemy skończyć ligę jak najwyżej.

– Rywalizacja w tej rundzie zapowiada się pasjonująco. Małe różnice punktowe, ale inne kluby na rynku transferowym również nie próżnowały. Ekstraklasa nabiera coraz większej prędkości.
– Każdy się zbroi. Widać jak duża gotówka kręci się na rynku. Musimy być skupieni na sobie. Chcemy regularnie punktować, wygrywać i zobaczymy, gdzie nas to zaprowadzi pod koniec maja. Fajnie, że rozgrywki z każdym kolejnym sezonem nabierają coraz większej powagi. Ekstraklasa staje się ciekawa dla obserwatorów. Niektórzy nawet nie pomyśleliby o powrocie do niej, tylko jeszcze zostali za granicą. Środki transferowe są coraz większe, wiele klubów może pozwalać sobie na więcej, co podnosi jakość. Atrakcyjne jest to, że liga jest wyrównana, a temu wszystkiemu towarzyszy otoczka stworzona przez kibiców. W takich warunkach można się rozwijać i pracować na transfery do jeszcze mocniejszych lig.
– Jakie oczekiwania wobec tej rundy ma Bartek Smolarczyk. W Koronie miałeś już różne okresy. Nie grałeś, grałeś, znów nie grałeś. Jesienią nastała większa stabilizacja, i czy teraz przyszedł moment, aby to utrzymać?
– Zdecydowanie tak. Przez to, co wydarzyło się przez ostatnie półtora roku, dojrzałość uderzyła we mnie ze zdwojoną siłą. To były ciężkie chwile przeplatane świetnymi momentami. Przez to dużo się nauczyłem, wyciągnąłem bardzo dużo wniosków. Pracowałem na to, aby z każdym kolejnym, powiedzmy jakimś mniej przyjemnym uderzeniem reagować coraz lepiej. Wydaje mi się, że teraz doszedłem do takiego balansu, który pomaga mi w tym, żeby wyglądać dobrze na boisku. Stawiam sobie prosty cel: chcę być coraz bardziej pewnym punktem zespołu, ale nie tylko od strony boiskowej, ale też w szatni. Czuję, że mam predyspozycję do tego, żeby pomagać też werbalnie, być jednym z liderów i od tyłu dyrygować tym, co dzieje się na boisku. Nawet jeśli jakiś mecz nie wyjdzie, to chciałbym, aby wszyscy przekonali, że od naszej defensywnej trójki bije pewność.
– W osiągnięciu takiej świadomości na pewno pomógł Jacek Zieliński. Podobną drogę przeszedł też Dawid Błanik, bez którego teraz trudno, jeśli jest zdrowy, wyobrazić sobie ofensywę. Obaj trochę w tej współpracy z trenerem przeszliście.
– Wspólna praca jest ważna dla całej drużyny, bo każdy dokłada swoją cegiełkę do tego, żebyśmy stawali się coraz lepsi. W naszych przypadkach zdecydowało zawzięcie i ciężka praca. Ja i Dawid mieliśmy cięższe chwile. W nich żaden z nas nie był szczęśliwy, ale nie złamaliśmy się, tylko staraliśmy się udowodnić, że zasługujemy na szansę. Kiedy nie znajdowałem się w kadrze meczowej, to oczywiście pojawiały się negatywne emocje, ale nigdy nie przemieniło się to w brak chęci do pracy. Co nas nie zabije, to nas wzmocni. W moim przypadku tak było, u Dawida podobnie. Dawid stał się liderem naszej drużyny. Nie ukrywam, że ja też chciałbym iść taką drogą. Chciałbym, aby ci, którzy myśleli, że jestem już gdzieś zakopany mogli spojrzeć w lustro i powiedzieć, że nie mieli racji. Ze swojej strony, każdego dnia staram się stawać coraz lepszym.
– Na start drugiej części sezonu zagracie z Legią w Warszawie. To drużyna, która jesienią miała swoje problemy i nie osiągała wyników na miarę oczekiwań. Doszło do zmiany trenera. Czego można się spodziewać po tym rywalu?
– Podchodzimy do tego meczu bardzo skoncentrowani, z szacunkiem do rywala, bo Legia zawsze wzbudza respekt. Broń Boże, nie boimy się jej. Wiemy, że jesteśmy bardzo mocną drużyną. Znamy swoje silne strony. Na pewno będziemy mieć sytuacje, aby strzelić gola i wygrać. Nie patrzymy w ogóle na obecną pozycję Legii i to, co się dzieje w środku, bo to może zaburzyć obraz. To dalej bardzo dobry zespół. Myślę, że w ostatniej rundzie mieli bardzo mało szczęścia. Często o końcowym wyniku na ich niekorzyść decydowała jedna bramka. Do tego doszły inne sprawy i są tam, gdzie są, ale na pewno ich potencjał jest zdecydowanie większy. Wydaje mi się, że to wszystko, co stało się w tamtej rundzie zmotywuje ich podwójnie do tego, żeby wyjść i zacząć punktować od początku, bo to oni muszą zrobić. Patrząc na ich sytuację i na to, jakie ambicje ma Legia, to oni to muszą od początku zacząć robić wyniki, nieważne w jakim są zestawieniu osobowym czy w jakiej sytuacji jest klub. My zrobimy wszystko, aby zaczęli o tym myśleć dopiero od kolejnego meczu.
– Przyjdzie wam też grać w niesprzyjających warunkach. Jak wygląda przestawienia na zimową aurę. Jak gra się przy silnym mrozie?
– Każdy jest z nas profesjonalistą i wydaje mi się, że jakbyśmy mieli narzekać na pogodę, to byłoby to łatwa ucieczka od ewentualnego potknięcia. Wiadomo, że warunki są ciężkie. Przy takich temperaturach mięśnie inaczej reagują. Przy zmęczeniu płuca bardziej bolą, bo jest zimna. Aura będzie taka sama dla wszystkich. Mamy dobrze przygotowane boisko do treningów przy Kusocińskiego. Oby po wymianie murawy na Legii też wszystko było w porządku. Nie możemy mieć wygórowanych oczekiwań, bo przy minusowej temperaturze nawet najlepsza płyta jest inna. Zimno nie spląta nam nóg.
– Powodzenia i dziękuję za rozmowę.
fot. Mateusz Bartkiewicz i Paula Duda





![[ZDJĘCIA] W lutym przetargi na ponad 12 ha gruntów w Kieleckim Parku Przemysłowym](https://wkielcach.info/wp-content/uploads/2026/01/sse-45-750x500.jpg)


![[ZDJĘCIA] W lutym przetargi na ponad 12 ha gruntów w Kieleckim Parku Przemysłowym](https://wkielcach.info/wp-content/uploads/2026/01/sse-45-360x180.jpg)