Przeczytaj także
– Po to pracowaliśmy na obozie przygotowawczym, by osiągać takie wyniki. Wykonaliśmy bardzo dobrą pracę – powiedział Mariusz Stępiński, napastnik Korony Kielce po zwycięskim meczu w Warszawie.
Nowy nabytek „żółto-czerwonych” został bohaterem niedzielnego spotkania przy Łazienkowskiej. Zdobył dwie bramki. Tę na wagę trzech punktów w 90. minucie. – Zwycięstwo jest najważniejsze. Wszyscy wiedzą skąd pochodzę i wiedzą, co znaczą dla mnie bramki zdobyte na stadionie Legii. Jest to coś specjalnego. Smakują one bardzo dobrze. Najważniejsze przy tym jednak, że udało nam się wygrać – tłumaczył Mariusz Stępiński.
Zawodnikom przyszło rywalizować w trudnych, mroźnych warunkach. Temperatura odczuwalna wynosiła około minus 20 stopni Celsjusza. – To nie jest tak, że warunki pogodowe nie przeszkadzały. Myślę, że przeszkadzały każdemu. Przy tak niskiej temperaturze był jakiś tam dyskomfort. W trakcie gry nie było tak źle, choć nie pomagała murawa, bo nie była najlepiej przygotowana. Jeśli jednak „góra” mówi, że trzeba grać, to trzeba. To też mądrość drużyny – która lepiej potrafi się dostosować, ta wygrywa. Cieszę się, że dziś to byliśmy my – powiedział napastnik Korony.
Bardzo dobre spotkanie rozegrał również Xavier Dziekoński. W pierwszej połowie sprokurował karnego, ale go wybronił, podobnie jak dobitkę Milety Rajovica. Następnie znakomicie zatrzymał strzał Artura Jędrzejczyka.
– Legia w pierwszej połowie miała kilka dobrych okazji, ale też udawało mi się je bronić. W drugiej części cofnęliśmy się i gospodarze mieli znacznie ciężej wbiec między naszą linię obrony. Legia dłużej operowała piłką, a my mieliśmy problem z posiadaniem. Udało nam się jednak zadać ostateczny cios. Gra przy takiej temperaturze to była masakra. Boisko też nie było najlepsze. Muszę przyznać, że byliśmy trochę w szoku. Na zdjęciach wyglądało dużo lepiej, a w rzeczywistości zastaliśmy siano. Może to jednak lepiej dla nas, że graliśmy na takim boisku. Nie mieliśmy na to wpływu, taką murawę przygotowała Legia i trzeba było na niej grać. My i oni mieliśmy takie same warunki – wyjaśniał Xavier Dziekoński.
Korona ma na koncie 27 punktów i awansowała na siódme miejsce. W piątek, w pierwszym domowym meczu w tym roku, zagra z Zagłębiem Lubin (godz. 18).








