Zieliński: To nasza wina, że nie potrafiliśmy domknąć meczu - wKielcach.info - najważniejsze wiadomości z Kielc

Zieliński: To nasza wina, że nie potrafiliśmy domknąć meczu

Przeczytaj także

– Przełknęliśmy gorzką pigułkę. W końcówce coś wymknęło się spod kontroli. W przerwie mówiliśmy, że musimy zamknąć to golem na 2:0. Obawialiśmy się stałych fragmentów rywali. Sami sobie to sprokurowaliśmy – powiedział Jacek Zieliński, trener Korony Kielce po przegranym meczu z Zagłębiem Lubin.

„Żółto-czerwoni” przegrali 1:2. Prowadzili od 19. minuty po golu Pau Resty. Długo byli wyraźnie lepsi. Mieli kontrolę. Tę stracili w końcówce. Goście przechylili szalę zwycięstwa po stałych fragmentach. – Szkoda. W pierwszej połowie graliśmy dobrze. To piłka nożna i liczy się to co w siatce. Zagłębie było skuteczniejsze. Musimy wrócić do równowagi przed kolejnym meczem – przyznał Jacek Zieliński.

W ostatnich 20 minut gra była toczona na połowie Korony. Zagłębie szukało stałych fragmentów. – Mamy pretensje o to, że daliśmy się złapać w bijatykę. Piłka była przepychana w górze. Były faule. Stjepan Davidović czekał na zmianę sześć minut, bo broniliśmy stałe fragmenty. To nasza wina, że nie potrafiliśmy domknąć meczu. Były fajne akcje i sytuacje, ale wynik poszedł w świat – tłumaczył Jacek Zieliński.

Na domiar złego, spotkanie kontują okupił Pau Resta. To wynik zderzenia z Konradem Matuszewskim. – Pau Resta ma złamany nos. Nie wygląda to dobrze. Musi przejść zabieg. Brakowało go w powietrzu. Jego uraz zapoczątkował nasze problemy. Straciliśmy też stopera na kolejny mecz – wyjaśniał Jacek Zieliński.

Szkoleniowiec „żółto-czerwonych” ocenił również występ Simona Gustafsona, który spędził na boisku całą drugą połowę. – Simonowi Gustafsonowi brakuje gry i minut. Było widać, że długo nie grał. Stąd pojawia się niepewność. Po tych meczach widzi też, że polska liga nie jest prostsza. To nie jest tak, że pstryknie palcami i będzie dzielił i rządził. Musi ciężko pracować – zakończył.

fot. Paula Duda

Przeczytaj także