W pierwszym tegorocznym meczu Ligi Mistrzów piłkarze ręczni Industrii Kielce podejmą w czwartek węgierski One Veszprem. Dla podopiecznych Tałanta Dujszebajewa to nie tylko szansa na rewanż za jesienną porażkę, ale przede wszystkim realna walka o trzecie miejsce w tabeli.
Sytuacja w grupie A jest niezwykle dynamiczna. O ile Fuechse Berlin i duński Aalborg HB wydają się pewni gry w ćwierćfinale, o tyle za ich plecami trwa zacięty wyścig o jak najwyższą lokatę, która zapewniłaby lepsze rozstawienie w fazie pucharowej. Industria, mająca na koncie dziewięć punktów, traci obecnie trzy „oczka” do trzeciego w tabeli Veszprem. Wygrana w Hali Legionów pozwoliłaby kielczanom realnie włączyć się w walkę o podium, zwłaszcza że przed nimi jeszcze starcia z zespołami z Berlina, Lizbony i Kolstad.
Trener Dujszebajew nie kryje ambicji swojego zespołu. – Im więcej jesz, tym więcej chcesz. Za nami bardzo trudny czas. We wrześniu i październiku mieliśmy wiele problemów kadrowych. W listopadzie było trochę lepiej. Wtedy naszym głównym celem było wyjście z grupy. Teraz mamy dużo większe możliwości, aby być na wyższej pozycji – powiedział kirgiski szkoleniowiec.
Węgierski klub od lat uznawany jest za ścisłą elitę piłki ręcznej. Dujszebajew stawia go w jednym rzędzie z Barceloną i THW Kiel jako kluby o największej renomie, które zawsze są faworytami rozgrywek. – Cieszymy się, że możemy z nimi zagrać i przekonać się, w którym miejscu aktualnie jesteśmy – tłumaczył trener kieleckiej drużyny.
Arkadiusz Moryto zauważył, że choć Węgrzy jeszcze nigdy nie wygrali Ligi Mistrzów, ich siła jest niepodważalna. – Mają wielu bardzo dobrych zawodników, którzy błyszczeli formą również w ostatnich mistrzostwach Europy. Mają doświadczonego trenera, który długo rywalizował również z naszym szkoleniowcem. Na pewno z ich strony czekają nas szachy. Do tego dojdzie to, kto będzie bardziej chciał wygrać – zaznaczył prawoskrzydłowy aktualnych wicemistrzów Polski.
Dodał, że choć występ byłego gracza z Kielc Nedima Remiliego jest niepewny, to rywale mają po dwóch, trzech światowej klasy zawodników na każdej pozycji.
W pierwszym meczu na Węgrzech Industria przegrała minimalnie 33:35, głównie przez fatalną pierwszą połowę.
– Po przerwie pokazaliśmy, że jesteśmy w stanie nawiązać z nimi walkę. Możemy dalej grać z najlepszymi zespołami jak równy z równym. Utwierdziliśmy się w tym przekonaniu pod koniec ubiegłego roku, kiedy osiągnęliśmy dobrą formę – podkreślił rozgrywający Industrii Daniel Dujszebajew.
Kluczem do sukcesu w czwartek ma być przede wszystkim defensywa. – Musimy stać mocno w obronie, to pierwszy krok – podkreślił młodszy syn trenera zespołu z Kielc, który po sezonie odejdzie z drużyny ze stolicy regionu świętokrzyskiego. Według medialnych doniesień reprezentanta Hiszpanii w swoim składzie chętnie widziałby chorwacki RK Zagrzeb.
– Sam jeszcze nie wiem. Jeszcze nie złożyłem żadnego podpisu. Kiedy to się stanie, na pewno będziecie o tym szybko wiedzieć – zaznaczył rozgrywający Industrii.
Minione tygodnie w Kielcach stały pod znakiem ciężkiej pracy fizycznej. Moryto przyznał, że w ostatnim meczu ligowym zawodnicy odczuwali jeszcze zmęczenie: – Jeszcze w Kwidzynie nogi były ciężkie. Od poniedziałku plan treningów jest jednak inny, schodzimy z obciążeń. Czekamy na czwartek i pik formy – powiedział reprezentant kraju.
Niestety, nie wszyscy są w pełni sił. Piotr Jarosiewicz doznał złamania nosa podczas treningu. Choć znajdzie się w kadrze, ze względu na przepisy zabraniające gry w masce, będzie mógł jedynie egzekwować rzuty karne. Trener Dujszebajew nie kryje irytacji tymi regulacjami.
– Zdrowie zawodnika jest najważniejsze. Trochę tego nie rozumiem, bo przecież w piłce nożnej też dochodzi do kontaktu – mówił szkoleniowiec. Dodatkowo pod znakiem zapytania stoi forma Arcioma Karaleka, który zmagał się z chorobą, a Piotr Jędraszczyk wciąż kończy rehabilitację po urazie mięśnia dwugłowego uda.
Mimo że to Veszprem jest postrzegane jako jeden z głównych faworytów do gry w Final Four, obok Magdeburga czy Barcelony, kielecki zespół nie zamierza rezygnować z własnych ambicji. Tałant Dujszebajew zauważył, że choć większość stawia na innych, jego drużyna wciąż ma szansę na grę w Kolonii.
– Pewnie 99 procent osób ma rację, ale ten jeden procent trzeba zostawić pozostałym, w tym nam i Płockowi. Chcemy powalczyć o nasze marzenia – zapewnił szkoleniowiec.
Spotkanie Industrii z One Veszprem rozpocznie się w czwartek o godz. 18.45 w kieleckiej Hali Legionów.







