Industria Kielce udaje się do Berlina na prestiżowe starcie z Fuechse w Lidze Mistrzów. Po zwycięstwie nad Veszprem, podopieczni trenera Tałanta Dujszebajewa celują w trzecie miejsce w grupie, jednak muszą zatrzymać najlepszego piłkarza ręcznego świata 2025 roku, Duńczyka Mathiasa Gidsela.
W czwartek Industria zmierzy się na wyjeździe z Fuechse. Berlin jest w tych rozgrywkach terenem niemal niezdobytym – w ostatnich 12 spotkaniach tylko jednej drużynie udało się tam zremisować. Popularne „Lisy” zapewniły już sobie bezpośredni awans do ćwierćfinału. Krzysztof Lijewski nie ma złudzeń co do skali trudności. – Jedziemy do „Jaskini Lwa”. To aktualny mistrz Bundesligi i finalista ostatniej edycji Ligi Mistrzów. Zadanie przed nami bardzo ciężkie, ale my takie zadania lubimy – zaznaczył asystent Tałanta Dujszebajewa.
Rywal dysponuje zawodnikami światowej klasy, a ich mentalność nie pozwala na żadne lekceważenie przeciwnika, nawet przy zapewnionym już awansie do ćwierćfinału.
Michał Olejniczak, rozgrywający drużyny z Kielc, dodał, że jest to obecnie jedna z najlepszych drużyn w tej dyscyplinie, a gra w Max-Schmeling-Halle zawsze wiąże się z ogromną presją ze strony kibiców.
Największa uwaga szczypiornistów Industrii skupiona jest na Gidselu. W kieleckim obozie panuje zgoda, że jest on obecnie najlepszym piłkarzem ręcznym świata. – Nikt z nas nie wie, gdzie jest jego sufit. On chyba nawet sam nie wie, gdzie są jego granice – powiedział o Duńczyku Lijewski.
Olejniczak podkreślił, że Gidsel jest niezwykle trudny do upilnowania, ponieważ dysponuje „zwodem w dwie strony i obrońca musi być gotowy na wszystko”. Choć pewna liczba bramek Duńczyka jest „wliczona w koszta”, kielecka obrona musi dać z siebie jeszcze więcej niż zwykle, by ograniczyć jego poczynania.
Szczypiorniści Industrii doskonale zdają sobie sprawę, że aby wywieźć punkty z Berlina, muszą rozegrać „kompletny mecz”. Alex Dujshebaev wskazał „na tempo i rytm rywali” jako ich największy atut, który pozwala im zdobywać wiele łatwych bramek. Dlatego kluczowym elementem będzie błyskawiczna organizacja powrotu do defensywy po własnym ataku. – Musimy się szybko organizować do powrotu, bo przeciwnik nas może błyskawicznie ukarać – przestrzegał Lijewski.
Równie istotne będzie wyeliminowanie przestojów w grze, które zdarzały się w poprzednich spotkaniach. W Berlinie 10-minutowy brak bramki może być niemożliwy do odrobienia. Olejniczak zaznaczył, że drużyna musi „przekuć swoje umiejętności w warunki meczowe i grać równo przez pełne 60 minut”.
Dodatkowym smaczkiem tego meczu będzie bramkarz rywali Dejan Milosavljev. Serb od przyszłego sezonu będzie zawodnikiem Industrii. Lijewski jest pewny, że z tego powodu jego drużyna nie ma co liczyć na taryfę ulgową.
– To profesjonalista, zapewne zrobi wszystko, aby to Fuechse wygrało. My natomiast musimy się postarać, aby miał słabszy dzień – powiedział drugi trener kieleckiej drużyny.
Mimo klasy rywala, zawodnicy Industrii podchodzą do meczu z wiarą we własne możliwości i bez kompleksów. – Nie mamy nic do stracenia. Jedziemy tam po dwa punkty – zadeklarował starszy syn Tałanta Dujszebajewa.
Zwycięstwo jest niezbędne, aby zrealizować ambitny cel, jakim jest zajęcie trzeciego miejsca w tabeli grupy A. Drużyna liczy, że determinacja, która pozwoliła wygrać „rzutem na taśmę” z Veszprem, będzie towarzyszyć im również w Berlinie.
Czwartkowy mecz Fuechse z Industrią rozpocznie się w Berlinie o godz. 18.45.







