– Chcemy wygrać i spróbować pięciobramkową stratę z pierwszego meczu – powiedział rozgrywający Industrii Kielce Michał Olejniczak przed niedzielną potyczką w Płocku z Orlen Wisłą na szczycie ekstraklasy piłkarzy ręcznych. Wśród gości zabraknie kontuzjowanego Alexa Dujszebajewa.
Kluczem do sukcesu w szlagierze i jednocześnie ligowym klasyku może okazać się regeneracja sił obu drużyn po czwartkowych spotkaniach Ligi Mistrzów. „Nafciarze” zremisowali we własnej hali z obrońcą trofeum – SC Magdeburg (29:29), choć w drugiej połowie prowadzili już różnicą sześciu bramek. Jeszcze lepiej spisali się Kielczanie, którzy wygrali na wyjeździe z finalistą ostatniej edycji – Fuechse Berlin (33:31).
Radość z triumfu miała jednak gorzki smak. Pod koniec spotkania kapitan kieleckiej drużyny Alex Dujshebaev doznał urazu mięśnia dwugłowego uda, który już w pierwszej chwili wyglądał na bardzo poważny. Pierwsze diagnozy przekazane przez ojca i trenera zawodnika też nie napawały optymizmem. – Mam nadzieję, że Alex wróci do gry jak najszybciej. Wygląda jednak na to, że będzie musiał pauzować na pewno sześć, siedem tygodni. Teraz musimy poczekać na szczegółowe badania – powiedział po meczu w Berlinie Tałant Dujszebajew.
Niedzielne starcie w Płocku to dla obu drużyn znacznie więcej niż zwykły mecz ligowy. Choć wynik nie rozstrzygnie jeszcze kwestii tytułu, ma on kluczowe znaczenie dla mentalności obu zespołów przed decydującymi meczami w maju. – Każdy mecz pomiędzy tymi drużynami jest inny i każde spotkanie pisze inną historię. Fakt jest na pewno jeden. Ten mecz na pewno przyniesie dużo, dużo emocji – powiedział drugi trener kieleckiej drużyny Krzysztof Lijewski.
Były reprezentacyjny szczypiornista komplementował najbliższego rywala. Zaznaczył, że „Nafciarze” mają zawodników o wybitnych umiejętnościach indywidualnych, jak Miha Zarabec, Mitja Janc i Gergo Fazekas, ale też graczy, którzy potrafią rzucać z drugiej linii, jak Sergiej Kosorotow czy Melvyn Richardson.
– Do tego dochodzą świetne, szybkie skrzydła. Jeżeli chodzi o defensywę to jedna z lepszych, jeżeli chodzi o intensywność, w Europie. Tracą bardzo mało bramek. To świadczy o tym, że wykonują świetną robotę właśnie pod swoją bramką – podkreślił asystent Dujszebajewa.
Dodał, że aktualnego mistrza Polski w ataku pozycyjnym będzie „bardzo ciężko skruszyć”. – Natomiast po wygranej piłce w obronie bądź stracie przeciwnika, musimy mieć odwagę, żeby szybko biec do przodu i starać się zamieniać te kontrataki na bramki. Musimy mieć świadomość, że każdy gol może być na wagę złota – nie ukrywał Lijewski.
Olejniczak podkreślił, że gra zespołu z Płocka nie jest wyjątkowo skomplikowana, ale jest niezwykle skuteczna.
– Czeka nas trudna przeprawa, ale jedziemy walczyć o dwa punkty. Wierzymy, że jesteśmy w stanie z tym zespołem wygrać – zapewnił rozgrywający Kielczan.
Industria stanie przed trudnym zadaniem zniwelowania pięciobramkowej straty z meczu w Kielcach (27:32). Zawodnicy deklarują, że najpierw skupią się na samym zwycięstwie, a dopiero w trakcie meczu będą szukać okazji do powiększenia przewagi.
Do składu po wyleczeniu kontuzji wrócił Łukasz Rogulski, choć sztab szkoleniowy przestrzega przed nadmiernym optymizmem.
– Ktoś, kto wraca do zdrowia i jest zdrowy, to nie znaczy, że jest gotowy do grania. On też musi odbyć kilka treningów z drużyną, żeby troszeczkę kontaktu złapał – zauważył Lijewski.
Pewną przewagę Orlen Wisły upatruje się w kwestiach logistycznych. Podczas gdy drużyna z Mazowsza mogła spokojnie przygotowywać się u siebie po meczu z Magdeburgiem, Kielczanie musieli odbyć długą podróż powrotną z Berlina, co może wpłynąć na poziom ich świeżości.
Lijewski nie ukrywał, że dodatkowym atutem gospodarzy będzie hala i „żywiołowi kibice”, którzy są ich „ósmym zawodnikiem”. Olejniczak zapewnił jednak, że Industria jedzie do Płocka z myślą o zwycięstwie i próbie odrobienia strat z pierwszego meczu.
Niedzielne spotkanie rozpocznie się o godz. 12.30.








