Przeczytaj także
– To był mecz walki. Obie drużyny bardzo mocno chciały wygrać. Przyjechaliśmy zaprezentować się z jak najlepszej strony. Szkoda, że nie wszyscy mogli zagrać. W końcówce nie zachowaliśmy zimnej krwi i przegraliśmy po karnych. Trudno było odrobić straty bramkowe z pierwszego meczu. Byliśmy tego świadomi. Gratulacje dla rywali – powiedział Tałant Dujszebajew po niedzielnym spotkaniu w Płocku.
Kielczanie pojechali na „Świętą Wojnę” w mocno okrojonym składzie. Na samym początku czerwoną kartkę otrzymał Michał Olejniczak. Mimo tego, ekipa Tałanta Dujszebajewa grała dobrze i prowadziła przez większość spotkania.
Atmosferę spotkania podgrzewali sędziowie, którzy pokazali aż 16 kar… i sześć czerwonych kartek. Bardzo dobrze prezentowali się bramkarze. Adam Morawski zanotował 12 obron. Jedną mniej Torbjorn Bergerud. Norweg zatrzymał dwa karne w konkursie siódemek. – Myślę, że było to bardzo fajne spotkanie dla kibiców. Stanęliśmy na wysokości zadania. Nasze ostatnie wyniki z drużynami z Niemiec pokazały, w którym jesteśmy miejscu. Fani dostali to, czego oczekiwali, czyli mecz walki przez 60 minut. Cały czas wynik był na styku. Myślę, że możemy być zadowoleni ze swojej postawy. Gramy dalej. Rywalom życzymy wszystkiego dobrego w Lidze Mistrzów. Mam nadzieję, że widzimy się w finale Pucharu Polski – ocenił mecz Szymon Sićko.
Tytuł MVP powędrował do Adama Morawskiego, który musiał zagrać przy wrogiej atmosferze. – Chciałem wygrać w Płocku, najbardziej jak tylko mogłem. Nie wiem, czy ten wywiad pozwolą nam przeprowadzić kibice z Płocka (kierowali nieprzychylne okrzyki wobec byłego zawodnika Orlenu Wisły – red.) To świadczy tylko o kulturze niektórych osób. Jestem dumny z mojej drużyny. Przyjechaliśmy w okrojonym składzie. Cieszę się, że mogłem odpowiedzieć swoimi interwencjami. Żałuję, że nie wygraliśmy, ale wierzę głęboko, że jeszcze tutaj przyjedziemy, aby zwyciężyć w najważniejszym meczu – wyjaśniał Adam Morawski przed kamerami Polsatu Sport.
Golkiper świetnie prezentował się w samej końcówce. W drugiej części przyszło mu grać mają za plecami sektor najbardziej zagorzałych fanów „Nafciarzy”.
– Nie widziałem, żeby ktoś był za moimi plecami. Byłem skupiony na swojej pracy. Mam swoje motywacje. Jestem delikatnie rozgoryczony, bo wszystko mieliśmy w swoich rękach. Karne to loteria. Doceniamy, co mamy. Wrócimy to silniejsi, aby wygrać. Teraz odpoczynek i mecz ze Sportingiem – zakończył „Loczek”.
Taki wynik oznacza, że Orlen Wisła przystąpi do play-offów z pierwszego miejsca. W środę Industria Kielce zagra u siebie ze Sportingiem Lizbona.
fot. Tomasz Fąfara







