Przeczytaj także
Industria Kielce zanotowała kapitalny początek 2026 roku. W regulaminowym czasie nie przegrała żadnego z jedenastu meczów. Wygrała cztery pojedynki w Lidze Mistrzów, które dały jej awans do fazy pucharowej z 3. miejsca. W bardzo dobrej formie – zdecydowanie najlepszej po ciężkiej kontuzji kolana – znajduje się Szymon Sićko. – Wielu zwraca uwagę na moje dobre występy, ale ja jestem dumny z siebie, że w ogóle wróciłem na boisko – mówi lewy rozgrywający.
Dwa lata temu Szymon Sićko doznał jednej z najpoważniejszych kontuzji kolana. Zerwał więzadło właściwe rzepki. Proces rehabilitacji zajął kilka miesięcy. Po powrocie był daleki od dyspozycji, którą prezentował przed urazem. Czas zrobił jednak swoje. Od początku tej rundy 28-latek prezentuje się bardzo dobrze. W czterech meczach Ligi Mistrzów zdobył 27 bramek przy 66-procentowej skuteczności. W tym sezonie na koncie ma 66 trafień i jest najskuteczniejszym zawodnikiem zespołu.
Szymon Sićko podejmuje zdecydowanie więcej prób rzutowych, również z dystansu. – Podchodzę do tego spokojnie. Udało się zagrać w miarę fajne spotkania. Po takiej kontuzji jaką przeszedłem, ten proces walki o sprawność trwa cały czas. Nie mogę spocząć na laurach i cieszyć się z tych dobrych momentów. Dalej muszę ciężko pracować. Podchodzę do tego z dystansem. Wiem, że straciłem już sporo zdrowia. Skupiam się na każdym treningu, aby odbudować się fizycznie i boiskowo. Czuję się dobrze. Wielu zwraca uwagę na moje dobre występy, ale ja jestem dumny z siebie, że w ogóle wróciłem na boisko – wyjaśnia Szymon Sićko.
Lewy rozgrywający musi poświęcać na trening wzmacniający kontuzjowaną nogę więcej czasu. – Ta praca musi być ciężka, ale też dobrze wyważona. Muszę balansować między odbudową mięśnia a grą na boisku. Nie mogę nigdzie przesadzić. Szukam złotego środka. Z czasem udaje mi się go znajdować, aby na boisku dawać jak najwięcej drużynie – tłumaczy lewy rozgrywający.
W ostatnich meczach widać, że 28-latek skacze wyżej, co pozwala mu na oddawanie rzutów z dystansu. – Bazowałem na skoczności i w tym elemencie jeszcze troszkę brakuje. Tutaj miałem największy deficyt. Teraz to poszło w górę, co pokazują cotygodniowe badania, które robimy z Mariuszem Skutą. On monitoruje naszą eksplozywność – mówi Szymon Sićko.
Lewy rozgrywający zakończył niedzielny mecz z KGHM Chrobrym Głogów z urazem palca lewej ręki.
– To dość bolesny uraz. Nie wyglądało to dobrze, bo palec mi zwisał. Prawdopodobnie, zerwane jest więzadło. W poniedziałek przejdę szczegółowe badania i zobaczymy. Dobrze, że to stało się przed przerwą reprezentacyjną. Teraz będę miał czas, aby podleczyć. To jest lewa ręka. Nawet jeśli ten palec nie będzie w pełni sprawny, to myślę, że nie będzie problemów i będę gotowy na starcie z Szeged – wyjaśnia.
Industria Kiece zagra w Segedynie w czwartek, 2 kwietnia o godz. 18.45.







