Korona Kielce wróciła ze Szczecina bez punktów. Jakąkolwiek zdobycz straciła w ostatniej akcji meczu i przegrała 1:2. – Bardzo boli frajestwo w końcówce – przyznał trener Jacek Zieliński.
„Żółto-czerwoni” prowadzili od 24. minuty po samobójczym trafieniu Valentina Cojocaru. W drugiej części dwa razy na listę strzelców wpisał się Jose Pozo. Środkowy pomocnik gola na wagę trzech punktów zdobył w ostatniej minucie doliczonego czasu. – Po takiej końcówce i tak straconym punkcie, ciężko zebrać myśli. Bardzo boli frajestwo w końcówce. Fatalnie zachowaliśmy się przy tym stałym fragmencie gry, wiedząc, że to ostatnia akcja meczu. Brakło czegoś w tym momencie i wyjeżdżamy bez punktów. Mogło być inaczej, ale to już historia – powiedział Jacek Zieliński.
Korona znów zagrała zachowawczo. Po strzelonym golu przede wszystkim ograniczyła się do bronienia. Mocniej zaatakowała przy stanie 1:1. W końcówce to jednak gospodarze byli bardziej zdeterminowani. Ich gole padły po zebranych piłkach przy stałych fragmentach. – Ciężko cokolwiek powiedzieć po takim spotkaniu. Myślę, że w tym tygodniu skupimy się tylko na tym, żeby zbierać drugie piłki po stałych fragmentach, bo tak naprawdę straciliśmy dwie takie same bramki. Obojętnie, co ja bym tu nie powiedział, to żadnych punktów nam to nie da – tłumaczył Dawid Błanik, pomocnik „żółto-czerwonych”.
Za dużo do powiedzenia przy straconych golach nie miał Xavier Dziekoński. – Ciężko mi powiedzieć coś o tych bramkach, bo zupełnie nie widziałem ani momentu strzału, ani piłki. Przy tej pierwszej w ogóle nie widziałem, że ona leci, a w drugiej gdzieś dopiero w połowie, więc ciężko mi powiedzieć, co się wydarzyło przed. Było tam naprawdę dużo naszych zawodników i miałem wrażenie, że nawet nie ma gdzie tej piłki zmieścić, bo ją zablokujemy. Niestety dwa razy zatrzepotała w siatce – powiedział bramkarz kieleckiej drużyny.
Korona w trakcie meczu spadła z szóstego na dwunaste miejsce. Ma tylko cztery punkty przewagi nad strefą spadkową.
– Niestety liga na dziś tak wygląda, że gdyby tych bramek nie było w drugiej połowie, to jesteśmy na szóstym miejscu, wszyscy są szczęśliwi i zadowoleni. Koniec końców przegrywamy i tak naprawdę czeka nas bardzo ciężki mecz z Arką. Można śmiało powiedzieć, że o utrzymanie – skwitował Dawid Błanik.
W niedzielę Korona zagra przed własną publicznością z Arką Gdynia.








