Radny sejmiku z aktem oskarżenia. Chodzi o przekroczenie uprawnień - wKielcach.info - najważniejsze wiadomości z Kielc

Radny sejmiku z aktem oskarżenia. Chodzi o przekroczenie uprawnień

Przeczytaj także

Fot. Sejmik Województwa Świętokrzyskiego/Facebook

Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia wobec dwóch osób, w tym radnego sejmiku Gerarda Pedrycza (zezwolił na publikację imienia, nazwiska oraz wizerunku). Chodzi o sprawę możliwego bezprawnego przetwarzania danych osobowych pracownika Wojewódzkiego Ośrodka Medycyny Pracy w Kielcach. Sam radny twierdzi, że cała sytuacja jest… próbą politycznego prześladowania ze względu na jego aktywność w badaniu podejrzeń nieprawidłowości funkcjonowania zarządu województwa. 

Akt oskarżenia został skierowany również wobec byłej dyrektor WOMP.  Informacje na temat śledztwa prokuratura przekazała nam w rozmowie telefonicznej, wiadomość została opublikowana również na ich stronie internetowej.

W październiku 2024 roku dwójka radnych sejmiku województwa świętokrzyskiego, jako członkowie komisji rewizyjnej, uzyskali stosowne upoważnienia, do przeprowadzenia kontroli w WOMP w Kielcach w przedmiocie dotyczącym działalności statutowej tej instytucji.

– Zakresem prowadzonej kontroli objęto między innymi analizę zatrudnienia w latach 2016 – 2023. W czasie tej kontroli, w dniu 27 listopada 2024 roku, radny Gerald P. wyraził zamiar zapoznania się z umowami o pracę i z aktami osobowymi części pracowników, ale drugi z kontrolujących radnych się temu sprzeciwił, gdyż uznał, że nie są do tego uprawnieni, a ponadto uzyskali już niezbędne informacje zgodne z zakresem i planem kontroli – opisuje ustalenia śledztwa Daniel Prokopowicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Kielcach.

Dodaje, że po dwóch tygodniach Gerald Pedrycz – według ustaleń – miał ponownie udać się do WOMP i w ramach czynności kontrolnych, z tego samego zakresu, zawnioskować u dyrektora o przedstawienie akt osobowych ustalonego, konkretnego i byłego już wtedy pracownika.

– Co istotne, ustalono że pracownik, którego akta były kontrolowane, nie wyraził zgody na zapoznanie się z tymi aktami. Prokurator przedstawił zarzut dwóm osobom. Ówczesnej dyrektor WOMP, Annie M. i radnemu Geraldowi P. Przedstawiono im, jako funkcjonariuszom publicznym, zarzuty dotyczące przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków poprzez przetwarzanie danych osobowych ustalonego pracownika kontrolowanej instytucji w sposób nieuprawniony – przekazał naszej redakcji Daniel Prokopowicz.

Prokuratura podaje ponadto, że podejrzani nie przyznali się do przedstawionych im zarzutów. Jak czytamy na stronie Prokuratury Okręgowej „Anna M. złożyła wyjaśnienia, Gerard P. skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień”.

24 marca bieżącego roku prokurator skierował w tej sprawie akt oskarżenia do Sądu Rejonowego w Kielcach. – Czyny zarzucane oskarżonym zagrożone są karą do 3 lat pozbawienia wolności – podsumowuje prokurator.

Radny sejmiku mówi o sprawie inspirowanej politycznie i dodaje, że chciał złożyć wyjaśnienia na prokuraturze

Nasza redakcja skontaktowała się z radnym sejmiku Gerardem Pedryczem z prośbą o komentarz do całej sytuacji.

– To próba politycznego prześladowania mnie, ze względu na moją aktywność w badaniu podejrzeń nieprawidłowości funkcjonowania zarządu województwa, z Panią Marszałek na czele. Najlepszym dowodem jest to, że osobiście wniosła ona zażalenie, co jest dziwne, ponieważ nie jest ona żadną stroną w tej sprawie. Zaznaczę również, że sprawa była pierwotnie umorzona przez prokuraturę z braku jakichkolwiek znamion złamania prawa – przekazuje.

Radny zaznacza również, że dziwi go przebieg działań prokuratury. – Bardzo długo w tej sprawie nie działo się nic, a nagle wszystko przyspieszyło do takiego stopnia, że nie dostałem nawet szansy na złożenie wyjaśnień. W połowie marca zostałem wezwany do prokuratury w sprawie ogłoszenia zarzutu. Oświadczyłem, że nie przyznaję się do winy i jest to jedynie polityczne prześladowanie mnie ze strony Pani Marszałek oraz, że chcę złożyć wyjaśnienia po zapoznaniu się z aktami sprawy w obecności adwokata- powiedział Gerard Pedrycz

Dodaje, że został wyznaczony termin. – Termin na zapoznanie się otrzymałem do 20 marca, czyli do piątku. A już 23 w poniedziałek, czyli praktycznie dzień po dniu roboczym, bo w weekendy nie działa prokuratura, nastąpiła decyzja o zamknięciu śledztwa. Nie dostałem więc nawet możliwości złożenia tych wyjaśnień. Dlaczego prokuratura nie była zainteresowana moimi wyjaśnieniami? Deklarowałem chęć ich złożenia – przekazał.

W rozmowie z radnym nasza redakcja cytuje informację prokuratury, że „Gerard P. skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień”. – Oświadczenie o chęci złożenia zeznań po zapoznaniu się z aktami było przy świadku, osobie która była moją pomocą prawną i jest zaprotokółowane. Prokurator dał mi termin na to zapoznanie, co mam na piśmie. Jestem szczerze zdziwiony tym, jak sytuacja została zaprezentowana przez prokuraturę – podsumował.

Przeczytaj także