W meczu otwierającym 32. kolejkę PKO BP Ekstraklasy, Korona Kielce przegrała w piątek na wyjeździe z Rakowem Częstochowa 0:2. „Żółto-czerwoni” wyglądali lepiej w pierwszej, bezbramkowej połowie. Po zmianie stron faworyzowany rywal zagrał zdecydowanie lepiej. Szybko na listę strzelców wpisali się Lamine Diaby-Fadiga i Marko Bulat. Podopieczni Jacka Zielińskiego znaleźli się w bardzo złym położeniu. Za tydzień czeka ich bezpośredni pojedynek o utrzymanie z Widzewem Łódź na Exbud Arenie.
Jacek Zieliński zdecydował się na przeprowadzenie dwóch zmian w wyjściowym składzie. Jednej wymuszonej. Kontuzjowanego Mariusza Stępińskiego zastąpił Antonin. Do jedenastki wrócił Konstantinos Soteriou. Na ławce usiadł Konrad Matuszewski. Wyżej przesunięty został Marcel Pięczek.
Początek przyniósł spokojną grę. W 10. minucie błąd popełnił Tomasz Pieńko. Piłkę odebrał Bartłomiej Smolarczyk i zagrają ją do Simona Gustafsona. Szwed miał dużo miejsce, ale oddał słaby strzał, z którym poradził sobie bramkarz gospodarzy.
W 25. minucie boisko musiał opuścić Wiktor Długosz, który na początku spotkania, w starciu z rywalem, uszkodził kolano. Po tym wrócił do gry, ale z biegiem czasu uraz uniemożliwił mu rywalizację. Do tego, na koncie miał żółtą kartkę. Zastąpił go Hubert Zwoźny.
Spotkanie było prowadzone w spokojnym, momentami sennym tempie. Żadna ze stron nie podejmowała ryzyka. W końcu mocniej przycisnęła Korona. W 32. minucie Tamar Svetlin mocno wbił piłkę z głębi pola. Przedłużył ją Antonin. Przed dogodną sytuacją stanął Martin Remacle. Jego uderzenie z głowy trafiło prosto w Kacpra Trelowskiego.
Cztery minuty później Tamar Svetlin i Martin Remacle świetnie wymienili kilka podań. Słoweniec został jednak wyrzucony i nie zdołał oddać strzału. Do końca pierwszej części żadna ze stron nie oddała już żadnej skutecznej próby.
Na początku drugiej połowy Raków wyszedł na prowadzenie. W 48. minucie z rzutu wolnego z bocznej części boiska dośrodkował Marko Bulat. Piłkę na dłuższy słupek przedłużył Oskar Repka. Tam sytuacyjnie z przewrotki uderzył Lamine Diaby-Fadiga. Gwinejczyk wykorzystał zachwianie Tamara Svetlina.
W 56. minucie powinno być 1:1. Dawid Błanik bardzo dobrze rozprowadził akcję na prawą stronę pola karnego. Martin Remacle zagrał znakomicie wzdłuż bramki. Tam odnalazł się Antonin. Pozostało mu skierować piłkę do siatki, jednak Hiszpan fatalnie skiksował w dogodnej sytuacji.
Za kilka chwil ziściło się powiedzenie o niewykorzystanych sytuacjach. Przed polem karnym Korony zawodnicy obu drużyn mocno walczyli o piłkę. W końcu ta trafiła pod nogi Marko Bulata, który oddał soczysty strzał i podwyższył wynik.
Gospodarze mieli wszystko pod kontrolą. To oni szukali trzeciego gola. Przed dobrą szansą stanął Władysław Koczergin, ale dobrze zareagował Xavier Dziekoński.
W 74. minucie dobrze do akcji ofensywnej włączył się Pau Resta. W polu karnym dobrze zachował się Władimir Nikołow. Bułgar utrzymał się przy piłce i wycofał ją do Hiszpana. Ten uderzył jednak niecelnie z ok. szesnastu metrów.
W 85. minucie Raków znów miał szansę na 3:0. Mocno z dystansu uderzył Koczergin. Znów na posterunku był Xavier Dziekoński.
Korona ma na koncie 39 punktów i zajmuje 12. miejsce w tabeli. Bez względu na wynik sobotniego meczu Widzew Łódź – Lechia Gdańsk, za tydzień „żółto-czerwoni” z pierwszą z tych drużyn zagrają o utrzymanie w PKO BP Ekstraklasie.
Raków Częstochowa – Korona Kielce 2:0 (0:0)
Bramki: Diaby Fadiga 48’, Bulat 57’
Raków: Trelowski – Tudor, Racovitan, Svarnas – Ameyaw, Repka, Bulat (65′ Koczergin), Amorim (75′ Carlos Siva” – Diaby Fadiga (75′ Makuch), Brunes (86′ Rocha), Pieńko (86′ Lopez)
Korona: Dziekoński – Smolarczyk, Soteriou, Resta – Długosz (25’ Zwoźny), Svetlin, Gustafson (63’ Nono), Pięczek (73’ Matuszewski) – Remacle (63’ Davidović), Antonin, Błanik (73’ Nikołow)
Żółte kartki: Bulat – Długosz, Smolarczyk








