Przeczytaj także
Jak informuje „Wyborcza”, były wiceprezydent Kielc Bartłomiej Z. usłyszał zarzut w związku z ubiegłorocznym wyjazdem do Francji. Sprawa dotyczy delegacji do Bobigny pod Paryżem, na którą w czerwcu 2024 roku poleciał razem z żoną. Koszty dwudniowego wyjazdu miał pokryć Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie w Kielcach.
Według informacji „Wyborczej”, 10 czerwca Prokuratura Rejonowa Kielce-Wschód postawiła byłemu zastępcy prezydenta Kielc zarzut przekroczenia uprawnień. Śledztwo dotyczy wyjazdu związanego z konferencją organizowaną w ramach unijnego programu Interreg. Projekt dotyczył rozwoju młodzieżowego wolontariatu, a miasto pozyskało na ten cel 200 tys. euro.
Prokuratura miała zgromać już dokumentację z Urzędu Miasta Kielce oraz MOPR-u, a także przesłuchała świadków. Z ustaleń śledczych wynika, że Bartłomiej Z., jako ówczesny zastępca prezydenta Kielc i funkcjonariusz publiczny, miał przekroczyć swoje uprawnienia w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.
– Ustalono, że Bartłomiej Z., wówczas zastępca prezydenta Kielc, a zatem funkcjonariusz publiczny, przekroczył swoje uprawnienia w celu osiągnięcia korzyści majątkowej – przekazał „Wyborczej” Daniel Prokopowicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach.
Według prokuratury były wiceprezydent miał „bez podstawy prawnej i pomimo zgłoszonego sprzeciwu podwładnych” wydać dyrektorowi oraz pracownikom MOPR-u polecenie zorganizowania i sfinansowania wyjazdu do Francji dla siebie i swojej żony. Delegacja odbyła się w dniach 17–19 czerwca 2024 roku.
Koszt poniesiony przez MOPR wyniósł 12 tys. 146 zł za dwie osoby. Kwota obejmowała między innymi bilety, noclegi oraz diety. Bartłomiej Z. informował później, że zwrócił część pieniędzy, jednak – jak wynika z relacji „Wyborczej” – nie zmieniło to oceny prokuratury. Śledczy wskazują, że ani Bartłomiej Z., ani jego żona nie byli pracownikami Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie. Prokuratura podkreśla również, że członek rodziny byłego wiceprezydenta nie był pracownikiem miasta ani żadnej miejskiej jednostki organizacyjnej.
Zdaniem prokuratury były wiceprezydent działał na szkodę interesu publicznego oraz MOPR-u. Bartłomiej Z. nie przyznał się do zarzucanego mu czynu. Grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności. Jak relacjonuje rzecznik prokuratury, były wiceprezydent oświadczył, że złoży wyjaśnienia po zapoznaniu się z aktami sprawy.
W rozmowie z „Wyborczą” Bartłomiej Z. nie chciał komentować sprawy.







