Przeczytaj także
Zarząd Transportu Miejskiego ostrzega, że jeśli doszłoby do zaostrzenia protestu MPK, to na spółkę mogą spaść poważne kary. Te mogą być pieniężne, za niewykonane kursy, lub nawet umożliwiać zerwanie umowy, jeśli firma zaprzestałaby świadczenia usług. Dyrekcja ZTM wskazuje jednocześnie, że jest otwarta na rozmowy ze związkowcami.
Przypomnijmy, że Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacji w Kielcach rozpoczęło we wtorek protest. We wpisie w mediach społecznościowych czytamy, że taki krok został podjęty ze względu na dobro spółki i jej pracowników.
– W związku z dotychczasowym brakiem reakcji władz miasta i ZTM na nasze wielokrotne pisma, jak również kontynuowanie działań szkodzących spółce, mając na względzie dobro przedsiębiorstwa MPK Kielce, a tym samym ochronę 600 miejsc pracy, Zarząd Związku Zawodowego Pracowników Transportu Publicznego w Kielcach – skupiający 80 procent ZAŁOGI MPK – jednogłośnie podjął decyzję ogłoszeniu akcji protestacyjnej – czytamy na Facebooku.
Podkreślono, że w ramach protestu zakład MPK został odpowiednio oflagowany i oznaczony. – Będą podejmowane inne działania zmierzające do obrony spółki, w tym niedopuszczenia do jej upadłości – wskazano we wpisie.
Nasza redakcja skontaktowała się z Bogdanem Latosińskim, wiceprzewodniczącym Rady Nadzorczej MPK i szefem związku zawodowego w MPK. Czy mieszkańcy Kielc powinni spodziewać się utrudnień? – Nie wykluczamy drobnych zakłóceń, mało uciążliwych dla mieszkańców Kielc. Będą one miały symboliczny charakter, zaznaczający problemy z którymi się mierzymy – powiedział wiceprzewodniczący Rady Nadzorczej MPK i szef związku zawodowego w MPK.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: MPK rozpoczyna protest. „Od kilku lat lekceważono postulaty załogi”
ZTM otwarty na rozmowę…
Zdaniem dyrektor Barbary Damian, Zarząd Transportu Miejskiego realizuje umowę z MPK zgodnie z jej zapisami. Wskazuje przy tym, że jeśli związek zawodowy w Miejskim Przedsiębiorstwie Komunikacji uważa, że doszło do naruszeń ze strony miasta, to powinien zgłosić się do Sądu Powszechnego.
– W umowie istnieje zapis, który informuje, że wszelkie spory rozstrzyga Sąd Powszechny. Jeśli więc związek zawodowy uważa, że umowa jest łamana z naszej winy, to zachęcam do złożenia odpowiedniego pozwu. Wtedy sąd będzie mógł rozstrzygnąć po czyjej stronie jest racja – przekazuje dyrektor Barbara Damian.
Dodaje przy tym, że ZTM jest otwarty na dyskusję. – Zawsze jestem otwarta na rozmowy. Jeżeli ktoś chciałby umówić się na konkretny termin, przyjść i porozmawiać, to na pewno takiego spotkania nie odmówię – powiedziała dyrektor Zarządu Transportu Miejskiego
… ale mówi też o karach, gdyby doszło do wstrzymania kursowania autobusów
ZTM podkreśla jednocześnie, że umowa przewiduje kary, jeśli przewoźnik nie wywiązywałby się ze świadczenia usług.
– Za każdy niezrealizowany kurs nakładamy karę umowną w wysokości 500 zł. Kursów, w ciągu jednego dnia roboczego, Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacji wykonuje ponad 2 tysiące. Wszystko zależy od skali, jednak kary mogą być dotkliwe. Ponadto, jeśli firma zaprzestałaby świadczyć usługi przez 12 godzin, to mamy prawo rozwiązać umowę, wprowadzić na trasę innego przewoźnika i obciążyć kosztami MPK – poinformowała Barbara Damian.
Dyrektor ma jednak nadzieję, że związek zawodowy nie posunie się do działań, które mogłyby narazić ich na dotkliwe konsekwencje.
– Możliwość nałożenia kar powinna zagwarantować, że komunikacja publiczna będzie nadal funkcjonować i pasażerowie nie odczują protestu. Jeśli jednak stałoby się inaczej, to będziemy oczywiście zmuszeni zorganizować zastępstwo. Jest drugi przewoźnik w Kielcach, który zapewne w pierwszej kolejności otrzyma wtedy większe zlecenie. W Polsce również są przewoźnicy, którzy są w stanie szybko zacząć świadczyć usługi w innym mieście. Mam jednak nadzieję, że do tego nie dojdzie – podsumowuje.







