W pewnym momencie wydawało się, że Kamil Jakubczyk zamieni Arkę Gdynia na Widzew Łódź. 21-letni środkowy pomocnik trafił jednak do Korony Kielce. – Patrząc na to już z pewnej perspektywy, myślę, że stało się dobrze dla mnie, że trafiłem właśnie tutaj – mówi młodzieżowy reprezentant Polski w rozmowie z portalem wKielcach.info.
Damian Wysocki: – Nie ma co ukrywać, że ostatnie tygodnie były dla ciebie intensywne, związane ze zmianą klubu. Jak sobie radziłeś z szumem wokół twojej osoby?
Kamil Jakubczyk: – Na pewno dla głowy, pod względem mentalnym, nie był to najłatwiejszy okres. Było dużo ofert, pogłosek. Telefony, rozmowy. Też nie na wszystko miałem wpływ, bo przy takim transferze do porozumienia musiały dojść trzy strony. Pojawiło się trochę nerwowości, ale ona nie wynikała z tego, że nie zmienię klubu. Wiedziałem, że zostanę na ekstraklasowym poziomie. Było trochę niejasności, co się wydarzy. Pewnie chciałbym, aby stało się to szybciej, ale ja skupiałem się na swoim przygotowaniu i czekałem.
– Korona była zainteresowana tobą już zimą. Teraz wydawało się, że jesteś bliżej Widzewa. Finalnie, wylądowałeś w Kielcach. Co zdecydowało o tym, że wybrałeś ofertę „żółto-czerwonych”?
– To nie jest tajemnica, że byliśmy blisko porozumienia z Widzewem. Patrząc na to już z pewnej perspektywy, myślę, że stało się dobrze dla mnie, że trafiłem do Korony. Od pierwszego dnia czuję się tutaj dobrze. Jestem przekonany, że mogę się tutaj rozwijać. Czynników, które o tym zdecydowały było kilka. Tym najważniejszym są ludzie, którzy tworzą klub. Odbyłem bardzo dobre rozmowy z właścicielem, który podkreślał, jak bardzo chce mnie widzieć w tej drużynie. Do tego wizja dyrektora sportowego i trenera. Dla zawodnika to bardzo cenne, kiedy widzi taką determinację. Nie było żadnych znaków zapytania, niepewności. Po prostu szczere, naturalne słowa. Nic nie było komplikowane. Widać, że ten klub ma swoją tożsamość. O Koronę pytałem wcześniej kilku zawodników, to dało mi pełniejszy obraz, który pomógł w podjęciu decyzji.
– To jaki pomysł ma na ciebie trener Jacek Zieliński? W Arce grałeś bardziej na szóstce. Teraz wydaje się, że będziesz mógł występować wyżej.
– Moją optymalną, docelową pozycją jest ósemka. W Arce mieliśmy trochę inną strukturę, bo graliśmy na trójkę z tyłu. Można powiedzieć, że byłem drugą szóstką, ale miałem więcej zadań ofensywnych. Chociaż biorąc pod uwagę nasz styl, jakość i plan na poszczególne spotkania, miałem też wiele obowiązków z tyłu. To był bardzo cenny czas, w którym rozwinąłem się jako zawodnik. Stałem się bardziej kompletny. W drużynach młodzieżowych Pogoni i jej rezerwach, ale też na początku przygody z Arką, grałem jednak wyżej na ósemce, a nawet na dziesiątce. Tu czuję się najlepiej.
– Widać, że lubisz brać odpowiedzialność rozgrywania na siebie. Już w swoim pierwszym sparingu w nowych barwach z Omonią Nikozja podjąłeś kilka pojedynków, czasami ryzykownych. To będzie cię wyróżniać?
– Chcę być odważnym zawodnikiem. Wychodzę z takiego założenia, że wolę zagrać trzy słabe mecze w sezonie, ale takie, w których biorę odpowiedzialność na siebie, chcę mieć piłkę, pokazuję się do gry. W moim wieku, każda strata, nieudane zagranie to rozwój. Paradoksalnie słabsze występy budują, bo jest z czego wyciągać wnioski i stawać się lepszym zawodnikiem, bardziej świadomym. Najgorsze to chować się, grać bezpiecznie. Wtedy wiadomo, w opinii kibiców i obserwatorów będę oceniany przeciętnie. Mnie nie zależy jednak, aby należeć do grona takich graczy, chcę odciskać piętno na drużynie.

– Patrząc na środek pola Korony, już rywalizacja na treningach zapowiada się pasjonująco. Hellebrand, Svetlin, Remacle, Gustafson, Nono, Jakubczyk. Poprzeczka jest zawieszona wysoko, aby wywalczyć podstawowy skład?
– Na pewno czuć jakość. To też taki element, który przekonał mnie do dołączenia do Korony. Same letnie transfery pokazały, w jakim kierunku chce iść klub. Przyszedł Patrik Hellebrand, a więc jeden z najlepszych pomocników w lidze. Później dowiedziałem się o Arielu Mosórze. Korona miała już mocny szkielet, teraz chce być tylko lepsza. Z indywidualnego punktu widzenia to też bardzo ważne, aby rozwijać się każdego dnia. To pozytywnie przełoży się na cały zespół. Każdy z nas nie może stać w miejscu. Myślę, że większa konkurencja podczas treningów również wpłynie na mnie pozytywnie.
– Wiemy, co możesz dać Koronie. Które elementy w swojej grze chciałbyś poprawić najmocniej, aby zrobić kolejny krok w rozwoju piłkarskim, o którym mówisz?
– Na pewno chciałbym mieć lepsze liczby. Do tego pogrzebne jest ostatnie podanie w trzeciej tercji, czy sam aspekt finalizacji. Myślę, że mam to na lepszym poziomie niż było widać to w meczach. Jako Arka byliśmy drużyną skoncentrowaną na grze defensywnej. Myślę, że ciężej było to uwypuklić, ale też rozwijać. Trening treningiem, ale mecze pod tym względem dają najwięcej. To w nich musimy umieć podejmować odpowiednie wybory. Przy wielotysięcznej publice pojawia się większa presja. Na pewno Koronie będę starał się dać odwagę, chęć brania gry na siebie. Myślę, że to mnie będzie wyróżniało, bo na boisku staram się nie kalkulować.
– Jeśli jesteśmy przy presji, to ta na pewno będzie większa w kontekście Korony. Klub przeprowadza kolejne transfery gotówkowe, wzmacnia kadrę sprawdzonymi zawodnikami w warunkach ligowych. Macie już postawiony cel, o który będziecie chcieli grać?
– Takich rozmów nie było. Każdy ma swoje marzenia, cele, które chce rywalizować. Oczywiście, możemy powiedzieć, że gramy o czołową piątkę, szóstkę, ale ważniejsze jest odpowiednio ustawić do tego drogę, która ma nas do tego doprowadzić. Jeśli pomyślisz tylko o celu, to zapomnisz o działaniach, które mają cię do niego przybliżyć. Kiedy pojawią się potknięcia, to automatycznie twoja motywacja do działania, dyscyplina spada. Jeśli wyznaczymy konkretne działania: drużynowe i indywidualne, to z takich momentów będziemy mogli się podnieść i iść dalej. Rozliczenia nastąpią dopiero na koniec. To jest droga do sukcesu.
– Dla ciebie Korona jest przystankiem w drodze do dalszej kariery, już w zagranicznym klubie?
– Na pewno chciałbym kiedyś wyjechać. Wiem, że mam predyspozycje, aby stać się jeszcze lepszym zawodnikiem i spróbować się w silniejszej lidze. Na razie nie ma co za daleko wybiegać w przyszłość. Teraz trafiłem do Korony. Jak mówiłem, to fajny, stabilny projekt, w którym będę mógł się rozwijać. Teraz muszę skupiać się na treningach, meczach, aby każdego dnia stawać się lepszym zawodnikiem. Zobaczymy, gdzie mnie to zaprowadzi za rok, dwa albo trzy.
– Dziękuję za rozmowę.







