Karol Bielecki wrócił do Industrii Kielce. Klubowa legenda objęła stanowisko prezesa zarządu. – Wracam do swojego naturalnego środowiska – mówi jeden z najlepszych polskich szczypiornistów w historii.
Karol Bielecki to klubowa legenda. W stolicy regionu świętokrzyskiego grał przez 11 lat (1999-2004 i 2012-2018). Na koncie ma siedem mistrzostw Polski, pięć Pucharów Polski i trzy medale Ligi Mistrzów – w tym ten najcenniejszy, złoty z 2016 roku.
Po zakończeniu kariery w 2018 roku, zajął się biznesem, prowadzi również wykłady motywacyjne. Teraz z jego doświadczenia chce skorzystać Świętokrzyska Grupa Przemysłowa Industria.
Były wybitny rozgrywający nie ukrywał radości z powrotu do klubu. – To wspaniałe uczucie. Wracam do środowiska, w którym czuję się doskonale. Wiem, jak to wyglądało w przeszłości; wiem też jak może to wyglądać w przyszłości. Przez lata zdobywałem doświadczenie, również za granicą. Od kilku lat poznałem biznes od innej strony, bo jestem właścicielem firmy. Teraz chcę przełożyć to na klub. Wracam do swojego naturalnego środowiska. Czuję się tutaj dobrze. Wiem, jak wygląda szatnia, z jaką presją zmagają się zawodnicy. Wiem też, jak ciężkie jest poukładanie wszystkiego od strony finansowej – wyjaśnia Karol Bielecki.
W ostatnich latach kielecki klub zmagał się z wieloma problemami natury finansowej. Od trzech sezonów jego właścicielem jest Świętokrzyska Grupa Przemysłowa Industria, która podlega Agencji Rozwoju Przemysłu. Czy teraz kwestie budżetowe można uznać za zabezpieczone?
– To też nie jest tak, że jeśli ktoś jest właścicielem klubu, to oznacza, że strumień pieniędzy będzie lał się bez końca. Mamy do wykonania swoją robotę. Musimy pozyskać szeroką grupę partnerów, sponsorów, którzy chcieliby jeszcze wesprzeć klub. Nie chodzi tylko o naszą drużynę, ale o całą dyscyplinę. Chcemy podjąć działania razem ze Związkiem Piłki Ręcznej w Polsce, ale również Orlenem Wisłą Płock, aby budować silną dyscyplinę. Jesteśmy zabezpieczeni przez naszego właściciela, ale mam swój cel, aby te finanse zostały jeszcze wzmocnione i były stabilne – tłumaczy Karol Bielecki, który chce wykorzystać też swoje doświadczenie z biznesu w pozyskiwaniu nowych partnerów.
– Teraz będę miał szansę na przekonywanie ich na to, aby wspierali klubu. Ono nie musi być duże. Każdy partner, każda kwota ma znaczenie. Dla mnie liczy się zbudowanie jeszcze większego środowiska. Doceniam to dotychczasowe. Nie chcę, aby to dotyczyło tylko Kielc, możemy wyjść szerzej. Jako klub chcemy zrobić jeszcze więcej. Chcemy stworzyć pełno akademii porozrzucanych po całym regionie, klas sportowych w szkołach. Chcemy nawiązać współpracę z nauczycielami wuefów, z poszczególnymi gminami. Wszystko po to, aby piłka ręczna istniała. Za tym pójdzie podniesienie jakości szkolenia – tłumaczy były reprezentant Polski.
Latem pierwszy zespół przeszedł potężne zmiany latem, największe od kilku sezonów. Na co stać drużynę Krzysztofa Lijewskiego?
– Wiemy, że na dzisiaj problemem jest kilka kontuzji. Mam nadzieję, że w pierwszym spotkaniu Ligi Mistrzów z Lucerną zagramy bardzo dobrze i wygramy. To jest klucz do tego, aby zespół rozwijał się, budował gen zwycięzców. W tym sezonie liczymy na walkę o mistrzostwo Polski. Zdajemy sobie sprawę, że Płock jest bardzo silnym zespołem, co pokazał w starciu o Superpuchar. W sporcie wszystko jest możliwe. Liczymy na to, że w finałach będziemy mogli sprawić niespodziankę. W Lidze Mistrzów idziemy od meczu do meczu. Grupa na pewno nie jest łatwa. Mamy też ambitne Kolstad, a do tego Magdeburg, którego nie trzeba reklamować. To najlepszy klub w Europie w tym momencie – mówi Karol Bielecki, który podkreśla, że chce być wsparciem dla swoich zawodników.
– Na pewno nie chciałbym wtrącać się w pracę trenera czy grę zawodników. Oni doskonale wiedzą, co mają robić. Jeśli chodzi o aspekt, w którym będę mógł coś podpowiedzieć, oczywiście mogę to zrobić. Niczego nie będę narzucał. Doskonale wiem, jak to wygląda. Ja mogę tylko zrozumieć słabszy dzień, formę. Wtedy będę chciał być wsparciem, a nie wywierać presję. To jest sport. Bardzo delikatne sprawy – kwituje.








