W zaległym meczu 2. kolejki PKO BP Ekstraklasy, Korona Kielce przegrała przed własną publicznością z Górnikiem Zabrze 0:2. W 41. minucie zwycięskiego gola strzelił Peter Federico. „Żółto-czerwoni” atakowali przez całą drugą część, ale nie zdołali sforsować dobrze zorganizowanej obrony lidera rozgrywek. Drugą bramkę strzelił za to pomocnik z Dominikany.
Górnik stworzył pierwsze zagrożenie w czwartej minucie. Krótko rozegrał rzut rożny. Piłka trafiła przed pole karne do Petera Federico. Ten miał dużo miejsca i oddał soczysty strzał, ale nad poprzeczką.
Pierwsze dziesięć minut upłynęło pod całkowitą dominacją Górnika, który utrzymywał się przy piłce. Kielczanie byli zepchnięci do głębszej defensywy. Nie pozwolili jednak stworzyć rywalom klarownej sytuacji.
Podopieczni Jacka Zielińskiego również odpowiedzieli wielopodaniowymi akcjami. Również bez zagrożenia.
Spotkanie było zamknięte. Obie drużyny dobrze operowały piłką, ale jeszcze lepiej broniły. W 32. minucie błąd na połowie rywali popełnił Marcel Pięczek. Górnik ruszył z kontrą. W jej finalnym etapie świetnie zachował się Ariel Mosór, wybijając na rzut rożny. Po nim do strzału doszedł Rafał Janicki, ale uderzył obok bramki.
W 36. minucie z rzutu wolnego z ponad 30 metrów przymierzył Wiktor Długosz. Próba była bliska celu, ale piłka minimalnie minęła poprzeczkę.
W tej części meczu to Korona nadawała ton, ale Górnik dalej był groźny. W 41. minucie jego akcję dobrze rozprowadził Jarosław Kubicki. Zagrał do Petera Federico. Hiszpan przyjął piłkę, umiejętnie ją przytrzymał i uderzył w kierunku krótkiego słupka. Zasłonięty Xavier Dziekoński nie zdołał jej wybronić.
Od początku drugiej części Górnik był zamknięty na swojej połowie. Kielczanie utrzymywali się przy piłce, ale niewiele z tego wynikało. W 55. minucie Kacper Urbański jednym podaniem wypatrzył Maksyma Chłania. Ukrainiec wpadł w pole karne, świetnym zwodem położył na ziemi dwóch stoperów i oddał strzał. Kapitalną paradą zatrzymał go Xavier Dziekoński.
W 68. minucie w końcu przewagę na prawej stronie udało się stworzyć Koronie. Po dobrej akcji w trójkącie Michael Ameyaw – Camilo Mena – Wiktor Długosz, ten ostatni wpadł w pole karne. Miał dużo miejsca na strzał, ale starał się jeszcze dograć do Mariusza Stępińskiego. Jego zamiary przewidział Rafał Janicki.
Korona próbowała sforsować zabrzański mur. W 79. minucie Wiktor Długosz dośrodkował z prawej strony. Ryzykowną interwencję zanotował Michal Sacek. Skutecznie zdjął piłkę z nogi atakujących.
W samej końcówce Górnik odepchnął Koronę od jego pola karnego. Sam miał szansę po rzucie wolnym. Po sprytnym rozegraniu uderzył Kacper Urbański, ale czujny był Xavier Dziekoński. W doliczonym czasie wynik ustalił Peter Federico.
Drużyna z Zabrza umocniła się na pozycji lidera rozgrywek. Korona ma 12 punktów i zajmuje 8. miejsce. W sobotę podejmie Raków Częstochowa.
Korona Kielce – Górnik Zabrze 0:2 (0:1)
Bramki: Federico 41’, 90′
Korona: Dziekoński – Długosz, Rubezić, Mosór, Pięczek – Hellebrand (88′ Bąk), Jakubczyk, Remacle (62’ Mena) – Lingr (70’ Gustafson), Stępiński, Ameyaw (70’ Fassbender)
Górnik: Schulze – Sacek, Janicki, Josema, Janża (64’ Zmrzly) – Kubicki (84’ Sadilek), Bernardo (71’ Hojholt), Urbański – Peter,, Prekop (71’ Liseth), Chłań (84’ Antiste)
Żółte kartki: Jakubczyk – Prekop
fot. Mateusz Bartkiewicz








