Przeczytaj także
Industria Kielce kontynuuje maraton ligowych spotkań. W środę, w rozegranym awansem meczu 7. serii LOTTO Superligi, podejmie u siebie Śląsk Wrocław.
Druga najbardziej utytułowana drużyna w polskiej piłce ręcznej wróciła do elity po rocznym rozbracie. Śląsk wyciągnął wnioski i przystąpił do rywalizacji w zdecydowanie mocniejszym składzie.
W zespole z Wrocławia nie brakuje doświadczenia w postaci Kacpra Adamskiego czy Marka Marciniaka. Sporo dają również młodsi zawodnicy. Na start rozgrywek Śląsk pewnie ograł Piotrkowianina Piotrków Trybunalski. Ostatnio przegrał u siebie z Corotop Gwardią Opole po rzutach karnych.
Przed Industrią Kielce dwa ligowe spotkania przed własną publicznością. W przyszłym tygodniu wrócą do walki w Lidze Mistrzów, gdzie czeka ich trudne zadanie, jakim będzie pojedynek z Magdeburgiem. – Mamy taki okres, że mamy trzy mecze w sześć dni. Fajnie jest zagrać przed własną publicznością. Będziemy musieli być skoncentrowani. Śląsk jest beniaminkiem, ale w tym sezonie pokazali, że nie poddają się łatwo. Na pewno będą walczyć od początku do końca – wyjaśnia Adam Morawski, bramkarz kieleckiego klubu.
Podobnie do rywalizacji podchodzi znajdujący się ostatnio w świetnej formie Aleks Vlah. – Przed nami kolejny mecz. Wiemy, że będzie ciężko. Śląsk przez rok nie grał Superlidze. Wrócili z większą motywacją i lepszym składem. Musimy pokazać to, co w ostatnich spotkaniach. Liczymy na wsparcie naszych kibiców – przyznaje rozgrywający ze Słowenii.
Industria Kielce pozostaje w mocnym rytmie meczowym, co przekłada się też na rosnącą dyspozycję poszczególnych zawodników. – Początek sezonu zawsze jest trudny. Szczególnie przy tylu zmianach. Czujemy więcej pewności siebie. Czekamy jeszcze na zawodników kontuzjowanych. Będzie jeszcze lepiej. Forma idzie w górę, każdego z nas i całej drużyny – wyjaśnia Aleks Vlah.
Środowy mecz w Hali Legionów rozpocznie się o godz. 18.








