Wójtowie i burmistrzowie podkieleckich gmin sprzeciwili się pomysłowi poszerzenia granic administracyjnych Kielc. Ich zdaniem rozwój stolicy regionu nie powinien odbywać się kosztem sąsiednich samorządów, a problemy aglomeracji należy rozwiązywać poprzez współpracę.
Samorządowcy spotkali się we wtorek na rynku w Miedzianej Górze w reakcji na zapowiedzi części kieleckich radnych dotyczące rozpoczęcia prac nad możliwością poszerzenia granic miasta. Temat podnieśli m.in. przewodniczący Rady Miasta Kielce Maciej Jakubczyk i wiceprzewodnicząca Anna Jaworska-Dąbrowska.
Przedstawiciele gmin argumentowali, że ewentualne odłączenie części ich terenów oznaczałoby utratę mieszkańców, dochodów podatkowych, majątku oraz obszarów przeznaczonych pod dalszy rozwój.
– Problemy demograficzne, finansowe czy też inne jednego samorządu nie mogą być rozwiązywane kosztem gmin sąsiednich – powiedział wójt Miedzianej Góry Damian Sławski.
Samorządowcy wskazywali jednocześnie, że Kielce mają własne tereny, które mogą być wykorzystane pod rozwój gospodarczy. Burmistrz Morawicy Marian Buras mówił m.in. o niezagospodarowanych obszarach w południowej części miasta, przy granicy z Bilczą i w rejonie Posłowic.
– Myśmy przez dziesięciolecia budowali potencjał naszych gmin, pełną infrastrukturę. Ten pomysł jest niepotrzebny i szkodliwy – ocenił Buras.
Wójt Nowin Łukasz Gryń wskazywał z kolei na tereny inwestycyjne na tzw. Nowym Malikowie, które obecnie przygotowują Kielce. Miasto planuje tam budowę nowego układu komunikacyjnego mającego otworzyć kolejne grunty pod działalność gospodarczą.
Gryń odwołał się także do wcześniejszych zmian granic miasta, w tym włączenia do Kielc części terenów ówczesnej gminy Sitkówka-Nowiny. Jego zdaniem nie przyniosły one oczekiwanych korzyści ani Kielcom, ani przejętym obszarom.– Przerzucanie problemów na gminy, które dobrze sobie radzą, jest absurdalne – powiedział.
Na konsekwencje ewentualnych zmian dla lokalnych planów gospodarczych zwróciła uwagę burmistrz Piekoszowa Teresa Jakubowska. Wskazała m.in. na przygotowywane tereny w Janowie, które – jak mówiła – mają w przyszłości generować dochody podatkowe i miejsca pracy.
Wójt Masłowa Tomasz Lato ocenił, że publiczna dyskusja o zmianie granic wywołała niepotrzebne napięcia między samorządami. – Te wypowiedzi wprowadziły bardzo wiele niepokoju i stawiają nas przeciwko sobie, co jest największą szkodą dla relacji samorządowych – powiedział.
Do dyskusji odniósł się również burmistrz Chmielnika Paweł Wójcik. Wskazał na obawy związane z terenami w rejonie Obic i Grabowca, należącymi do Kielc, ale położonymi m.in. na obszarze jego gminy.
– Pomysł przyłączenia 300 hektarów z terenu gminy Chmielnik do miasta Kielce można było traktować w kategoriach żartu, ale kiedy dołączyła do tego większa grupa radnych, stało się to po prostu niebezpieczne. Problemem nie jest to, że w Kielcach ubywa mieszkańców, ale to, dlaczego wyprowadzają się oni do gmin ościennych. Aglomerację buduje się przez współpracę, a nie przez aneksję – zaznaczył Wójcik.
Burmistrz Daleszyc Dariusz Meresiński ocenił natomiast, że odpływ części mieszkańców Kielc do sąsiednich gmin wynika m.in. z warunków mieszkaniowych i infrastruktury rozwijanej przez podkieleckie samorządy.
– Rada Miasta Kielce powinna skoncentrować się bardziej na problemach i trudnościach mieszkańców miasta Kielce i rozwiązywać te problemy, a nie szukać tematów zastępczych. Tylko współpraca, a nie podział, będzie skutkowała dobrem dla wszystkich – powiedział Meresiński.
Dyskusja o możliwości poszerzenia granic Kielc ma odbyć się podczas sesji Rady Miasta 15 października. Część prezydium rady zapowiedziała także wniosek o powołanie komisji, która miałaby przeanalizować możliwości zmiany granic. Na razie nie przedstawiono konkretnych terenów, które miałyby zostać włączone do Kielc.








