Lijewski: Przeciwnik tej klasy nie wybacza błędów - wKielcach.info - najważniejsze wiadomości z Kielc

Lijewski: Przeciwnik tej klasy nie wybacza błędów

Przeczytaj także

– Myślę, że nasza gra była o wiele lepsza niż końcowy wynik. Nie zasłużyliśmy, aby przegrać pięcioma bramkami. Mecz był otwarty do samego końca. To Liga Mistrzów. Przeciwnik takiej klasy nie wybacza błędów. Rywale zachowali zimną krew do samego końca. Robiliśmy, co w naszej mocy, aby ich dopaść. Zabrakło trochę szczęścia i zdrowia – powiedział Krzysztof Lijewski, trener Industrii Kielce po przegranym meczu z Magdeburgiem.

Kielczanie przegrali w Hali Legionów 30:35. Od początku inicjatywa należała do mistrza Niemiec. Gospodarze jednak ambitnie walczyli. Dwa razy redukowali nawet czterobramkową stratę. Nie mogli jednak przełamać wyniku. W drugiej części ekipa Benneta Wiegerta miała już pięć goli przewagi. Miejscowi doszli ich na dwa trafienia, ale jedna z najlepszych drużyn z Europy ponownie odskoczyła. – Jeżeli patrzymy na wynik końcowy, to nie zdaliśmy sprawdzianu. Przed meczem zakładałem inny scenariusz, czyli nasze zwycięstwo. To spotkanie pokazało, gdzie mamy jeszcze braki i nad czym musimy pracować. Na gorąco w szatni powiedziałem chłopakom, że jestem z nich dumny. Dali z siebie, ile mogli. Jeśli masz jednak przestoje w ataku i nie zamieniasz na bramki wykreowanych sytuacji, szczególnie z tak mocnym rywalem, to nie możesz myśleć o zwycięstwie. Magdeburg nie wybacza przestojów. Mieli kontrolę – powiedział Krzysztof Lijewski.

Aż 29 bramek rzuciło trio Felix Claar, Omar Ingi Magnusson, Gisli Kristjansson. Ostatni z nich toczył kapitalne pojedynki z Arciomem Karaliokiem. Kapitan Industrii Kielce miał mniej sił na grę w ataku. – Wszyscy myślimy, że Arciom jest supermanem. Często jest nadczłowiekiem. Dzisiaj naprzeciwko siebie miał gościa, który w takiej pelerynie chyba śpi. Gisli gra taki handball, że cały czas nęka obronę atakami jeden na jeden. Arciom stracił bardzo dużo sił na walce w nim. Kilka razy go zatrzymał. Nie ma szans, aby wybronić wszystko. Przez to brakowało mu trochę sił w ataku – tłumaczył Krzysztof Lijewski.

Magdeburg zaskoczył kilka razy kielecką obronę wbiegnięciami za linię obrony. – Wiedzieliśmy też, że Magdeburg może zabiegać za plecy naszych dwójek. Uczulałem na to chłopaków. Raz wychodziło lepiej, raz gorzej. To materiał do pracy – przyznał szkoleniowiec mistrza Polski.

Rewanż w Getec Arenie odbędzie się w przyszłą środę. – Nie spuszczamy głów. Chłopaki już są mentalnie przygotowani, że przed nami bardzo dużo pracy. Do Niemiec jedziemy po punkty, które są nam potrzebne do wyjścia z grupy – zakończył Krzysztof Lijewski.

W sobotę Industria Kielce rozegra ligowy mecz w Mielcu.

Przeczytaj także