Przeczytaj także
55-letni mężczyzna prawdopodobnie zamordował siekierą żonę oraz dwóch synów. To nieoficjalne informacje podane przez Radio Eska, dotyczące ogromnej tragedii, która wydarzyła się na osiedlu Pod Dalnią w Kielcach. Rozgłośnia dodaje również, że do zbrodni mogło dojść późnym wieczorem.
Jak informowaliśmy, we wtorek rano policjanci zostali powiadomieni telefonicznie o tym, że z balkonu jednego z mieszkań w bloku przy ulicy Jagiełły wiszą zwłoki mężczyzny. Policjanci, którzy udali się na miejsce, potwierdzili tę informację.
– Funkcjonariusze, którzy dostali się do wnętrza mieszkania, ujawnili zwłoki kolejnych trzech osób. Na miejscu zjawiło się dwóch prokuratorów. W chwili obecnej trwają czynności w postaci oględzin miejsca zdarzenia i ciał – przekazywał we wtorek Daniel Prokopowicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Kielcach.
Przesłuchania świadków i sekcja zwłok
Wstępne ustalenia prokuratury wskazują, że tragedia dotyczy rodziny – ojca, matki oraz ich synów. Kompletowany jest materiał dowodowy. Aktualnie jako najbardziej prawdopodobne uznaje się, że doszło do samobójstwa rozszerzonego, a więc zabójstwa trzech osób, których ciała ujawniono w mieszkaniu, a następnie samobójczej śmierci na balkonie.
– Mogę potwierdzić, że we wtorek do godziny około 20 wykonywano czynności na miejscu zdarzenia. Równolegle funkcjonariusze policji rozpoczęli przesłuchania pierwszych świadków. W środę rozpoczęliśmy przeprowadzanie sekcji zwłok. Jeżeli sekcje nie zostaną zakończone tego dnia, będą one kontynuowane w czwartek. W toku tych sekcji pobrany ma zostać materiał do dalszych badań. Następnie zostanie on przekazany do dalszego opiniowania, celem uzyskania wyników – tłumaczy w środę Daniel Prokopowicz.
Są nieoficjalne informacje
Jak z kolei czytamy w nieoficjalnych doniesieniach Radia Eska, mężczyzna miał użyć siekiery w celu zamordowania żony oraz dwójki synów. Z informacji podanych przez rozgłośnię wynika, że ofiary miały mieć poważne obrażenia głowy.
Rozgłośnia przytacza również relacje sąsiadów, według których około godziny 22 z mieszkania, gdzie rozegrała się tragedia, „było słychać niepokojące dźwięki”. Podkreślono również, że 55-latek miał pracować jako ochroniarz. – Nie korzystał z leczenia psychiatrycznego, a wcześniej nie pojawiały się zgłoszenia dotyczące agresji ani przemocy w rodzinie – czytamy w artykule Radia Eska.
Pies zamordowanej rodziny trafił do schroniska
Przypomnijmy, że – jak informowała policja – w mieszkaniu przebywał zachowujący się agresywnie pies. – Zwierzę zostało odłowione przez policjantów i pracowników schroniska – przekazywała Małgorzata Perkowska-Kiepas, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Kielcach.
W środę informacja o tym, że zwierzę trafiło do Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Kielcach pojawiło się na stronie tego ośrodka. Podkreślono jednak, że „obecnie suczka jest niedostępna ze względu na status prawny”.








