Miasto traci mieszkańców, sąsiednie gminy zyskują; cały obszar się kurczy - wKielcach.info - najważniejsze wiadomości z Kielc

Miasto traci mieszkańców, sąsiednie gminy zyskują; cały obszar się kurczy

Przeczytaj także

Radni Kielc mają w czwartek dyskutować o możliwości poszerzenia granic miasta. Według danych GUS w Kielcach i siedmiu sąsiednich gminach mieszka 278,5 tys. osób, a blisko 100 tys. poza granicami miasta. Stolica regionu pozostaje głównym miejscem pracy dla całego obszaru, ale od pięciu lat traci mieszkańców, a otaczające ją gminy zyskują.

Temat poszerzenia granic Kielc podnieśli w ubiegłym tygodniu przewodniczący rady miasta Maciej Jakubczyk i wiceprzewodnicząca Anna Jaworska-Dąbrowska. Propozycja wzbudziła spore zaskoczenie, a przeciwko takiemu rozwiązaniu wystąpili przedstawiciele podkieleckich samorządów.

Jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego, Kielce i siedem graniczących z nimi gmin liczyły na koniec 2025 r. łącznie 278,5 tys. mieszkańców. Niemal 100 tys. z nich mieszkało poza granicami miasta. Od 2020 r. liczba ludności całego obszaru spadła o 2,1 proc. – Kielce straciły 8,6 tys. mieszkańców, podczas gdy sąsiednie gminy zyskały 2,7 tys.

Na koniec 2025 r. Kielce liczyły 178 837 mieszkańców, o 4,6 proc. mniej niż w 2020 r. Populacja Daleszyc, Górna, Masłowa, Miedzianej Góry, Morawicy, Nowin i Piekoszowa wzrosła w tym czasie łącznie o 2,8 proc., do 99 706 osób. Najszybciej rosły Morawica – o 5,2 proc. – i Nowiny – o 4,8 proc. Najmniejszy wzrost odnotowały Daleszyce – o 0,4 proc.

Łącznie liczba mieszkańców Kielc i siedmiu sąsiednich gmin zmniejszyła się z 284 454 w 2020 r. do 278 543 w 2025 r. Dane pokazują więc dwa równoległe zjawiska: spadek liczby ludności całego obszaru oraz wzrost populacji gmin otaczających miasto.

Główną składową ubytku ludności Kielc była przewaga zgonów nad urodzeniami. W latach 2021–2025 w mieście urodziło się 6,4 tys. dzieci, a zmarło 11,6 tys. osób. Ubytek naturalny wyniósł więc około 5,2 tys. osób, co odpowiada około 60 proc. całego spadku liczby mieszkańców w tym okresie.

Gminy sąsiednie również notują ujemny przyrost naturalny, ale rekompensuje go dodatnie saldo migracji. Statystyki GUS nie pokazują jednak, skąd przyjeżdżają ich nowi mieszkańcy. Przeprowadzki z Kielc są prawdopodobne, ale nie wynikają wprost z tych danych.

Kielce pozostają jednocześnie głównym rynkiem pracy dla mieszkańców okolicznych gmin. Według danych z Narodowego Spisu Powszechnego z 2021 r., do pracy w mieście przyjeżdżało ponad 38 tys. pracowników najemnych, a wyjeżdżało z niego 8 tys.

Z siedmiu gmin graniczących z miastem do Kielc dojeżdżało blisko 16 tys. osób, czyli 41,6 proc. wszystkich przyjeżdżających do pracy. Najwięcej z Piekoszowa – 2930, Morawicy – 2482, Górna – 2382 i Masłowa – 2288. W przypadku Górna na jedną osobę dojeżdżającą z Kielc do pracy w tej gminie przypadało ponad 14 osób jadących w przeciwnym kierunku.

Odmienną pozycję mają Nowiny – jedyna spośród siedmiu gmin, do której więcej osób przyjeżdżało do pracy (2 143), niż z niej wyjeżdżało (1 652). Najliczniejszą grupę przyjeżdżających – 765 osób – stanowili Kielczanie. Z Nowin do Kielc dojeżdżało 1 153 pracowników.

Finansowe konsekwencje spadku liczby mieszkańców dla samorządów przeanalizował Polski Instytut Ekonomiczny w raporcie „Znikająca Polska lokalna. Finansowe skutki depopulacji gmin”. Autorzy opisują tzw. efekt nożyc – wraz z ubytkiem mieszkańców rosną jednostkowe koszty świadczenia usług publicznych, ponieważ wydatki na administrację, szkoły czy pomoc społeczną nie maleją proporcjonalnie do liczby ludności, a jednocześnie słabnie baza dochodowa samorządów.

W 2024 r. w niemal połowie gmin województwa świętokrzyskiego koszty administracji, oświaty i pomocy społecznej były co najmniej równe ich wszystkim dochodom własnym.

Według PIE spadek liczby mieszkańców o 1 proc. wiązał się w miastach na prawach powiatu, takich jak Kielce, ze spadkiem dochodów własnych średnio o około 0,86 proc., a w pozostałych gminach – o około 0,3 proc. Autorzy zwracają przy tym uwagę, że dla finansów samorządu znaczenie ma nie tylko liczba osób wyjeżdżających, ale również ich struktura, przede wszystkim utrata mieszkańców aktywnych zawodowo.

PIE nie wskazuje jednego sposobu reagowania na depopulację. W raporcie opisano m.in. dostosowywanie infrastruktury i usług do mniejszej liczby mieszkańców, współpracę międzygminną w takich obszarach jak transport, gospodarka odpadami czy planowanie przestrzenne, konsolidację samorządów oraz zmiany w systemie ich finansowania.

Autorzy zaznaczają, że każde z tych rozwiązań wiąże się z kompromisami, a doświadczenia zagraniczne nie pozwalają uznać, że współpraca lub konsolidacja automatycznie przynoszą oszczędności. Raport wskazuje również na stopniowe przesuwanie akcentu z prób odwracania trendów demograficznych na dostosowywanie samorządów do mniejszej liczby mieszkańców

Przeczytaj także