Przeczytaj także
Komisję ds. granic administracyjnych Kielc powołali w czwartek miejscy radni. Za utworzeniem siedmioosobowego zespołu opowiedziało się 22 radnych. Decyzję poprzedziła debata o możliwości powiększenia terytorium miasta, podczas której przedstawiono doświadczenia Rzeszowa.
Gościem sesji był wiceprzewodniczący Rady Miasta Rzeszowa prof. Politechniki Rzeszowskiej Jacek Strojny. Podkreślił, że proces powiększania miasta powinien odbywać się w porozumieniu z sąsiednimi gminami. Ostrzegł, że jednostronne działania mogą na wiele lat pogorszyć relacje między samorządami. Jego zdaniem punktem wyjścia do rozmów powinna być aktualna analiza funkcjonalna całego obszaru.
Strojny wskazał, że zmiany granic administracyjnych wiążą się z trudnymi do przewidzenia kosztami i wyzwaniami organizacyjnymi. Na przykładzie Rzeszowa zwrócił uwagę, że osiedlanie się młodych rodzin na przyłączonych terenach wymusiło kosztowne inwestycje w żłobki, przedszkola i szkoły. Jednocześnie rozbudowa infrastruktury drogowej nie nadążała za rozwojem osiedli mieszkaniowych. Dodatkowym obciążeniem pozostają dopłaty do różnic w taryfach za wodę i odprowadzanie ścieków na terenach obsługiwanych przez spółki komunalne sąsiednich gmin. Według przedstawionych przez niego danych Rzeszów przeznacza na ten cel około 1,5 mln zł rocznie.
W ocenie eksperta dyskusja o granicach Kielc powinna opierać się na danych, a nie emocjach politycznych. Zaproponował aktualizację analizy funkcjonalnej aglomeracji, m.in. z wykorzystaniem danych z telefonii komórkowej i transakcji kartami płatniczymi. Pozwoliłoby to dokładniej określić, gdzie mieszkańcy pracują, robią zakupy i jak przemieszczają się między gminami.
Strojny ocenił, że połowa kadencji samorządowej jest odpowiednim momentem na rozpoczęcie takich prac. Pierwszy rok należałoby przeznaczyć na gromadzenie danych, analizy i rozmowy z mieszkańcami oraz sąsiednimi samorządami, a kolejny na przygotowanie ewentualnego wniosku o zmianę granic.
Ekspert zalecił również włączenie sąsiednich gmin do prac i powołanie wspólnych zespołów roboczych. Wskazał kilka możliwych rozwiązań: od zacieśnienia współpracy w ramach obszaru funkcjonalnego, przez przyłączanie wybranych terenów niezabudowanych lub inwestycyjnych, po szersze zmiany terytorialne. Podkreślił, że każdy wariant wymaga szczegółowej analizy skutków finansowych i prawnych, w tym wpływu na dochody gmin, których terytorium miałoby zostać zmniejszone, oraz rozliczenia związanych z tym zobowiązań.
Za utworzeniem komisji opowiedziało się 22 radnych, jedna osoba wstrzymała się od głosu, dwie były nieobecne. Zespół ma tworzyć siedmioro radnych.
Dyskusja o zmianie granic administracyjnych wpisuje się w trudną sytuację demograficzną Kielc. Według Głównego Urzędu Statystycznego na koniec 2025 r. miasto liczyło 178 837 mieszkańców. W porównaniu z 2020 r. jego populacja zmniejszyła się o około 8,6 tys. osób, czyli 4,6 proc. W tym samym czasie w siedmiu sąsiednich gminach liczba ludności wzrosła o 2,8 proc., zbliżając się do 100 tys. mieszkańców. Największą dynamikę wzrostu odnotowano w Morawicy i Nowinach.
Główną przyczyną spadku liczby mieszkańców Kielc był ujemny przyrost naturalny. W latach 2021-2025 w mieście zmarło o około 5,2 tys. osób więcej, niż się urodziło. Ubytek ludności pogłębiało również ujemne saldo migracji.
Mimo spadku liczby mieszkańców Kielce pozostają ważnym ośrodkiem zatrudnienia dla otaczających je gmin. Z danych Narodowego Spisu Powszechnego Ludności i Mieszkań z 2021 r. wynika, że do pracy w mieście przyjeżdżało ponad 38 tys. osób, z czego blisko 42 proc. stanowili mieszkańcy siedmiu sąsiednich gmin. Najwięcej pracowników dojeżdżało z Piekoszowa, Morawicy, Górna i Masłowa.
Zapowiedzi rozpoczęcia prac nad możliwością poszerzenia granic Kielc spotkały się ze sprzeciwem władz sąsiednich samorządów. Przedstawiciele siedmiu gmin podczas wspólnej konferencji prasowej w Miedzianej Górze opowiedzieli się przeciwko zmianom terytorialnym ich kosztem.
Wójt Miedzianej Góry Damian Sławski ocenił, że problemy demograficzne, finansowe i rozwojowe jednego samorządu nie mogą być rozwiązywane kosztem sąsiadów. Przedstawiciele sąsiednich gmin opowiedzieli się za współpracą i wspólnymi przedsięwzięciami zamiast jednostronnych zmian granic administracyjnych. Zwrócili uwagę, że dyskusja o przyszłości obszaru powinna uwzględniać interesy wszystkich samorządów i ich mieszkańców.








