Przeczytaj także
Industria Kielce gra dalej w Lidze Mistrzów. W środę, po emocjonującym meczu, pokonała na wyjeździe HC Kriens-Lucerna 32:30. – Wynagrodziły nas cierpliwość i skupienie w obronie – przyznał Piotr Jarosiewicz, skrzydłowy kieleckiej drużyny.
Podopieczni Krzysztofa Lijewskiego mieli inicjatywę wynikową przez niemal całe spotkanie. Gospodarze potrafili jednak łapać kontakt, a w końcówce mieli nawet szansę na objęcie prowadzenia. W kluczowych momentach nie zawodziła kielecka obrona. – To był bardzo ciężki mecz. Zdarzyły się nam przestoje. Oni bardzo dobrze grali siedem na sześć. Najważniejsze, że wygraliśmy dwiema bramkami – przyznał Piotr Jarosiewicz.
Lewoskrzydłowy zdobył dwie bardzo ważne bramki w samej końcówce. Wcześniej nie miał zbyt wiele szans rzutowych. Rozegrał pełna 60 minut pod nieobecność Dylana Nahiego. – Wejść w buty Dylana nie jest łatwo, ale myślę, że udało się pomóc drużynie w ataku – nie ukrywał Piotr Jarosiewicz, który przyznał, co było kluczem do zgarnięcia dwóch punktów.
– Wynagrodziły nas cierpliwość i skupienie w obronie. Grali z przewagą w ataku, więc musieliśmy być mocno skoncentrowani w każdej sekundzie. Chłodna głowa była kluczowa. Byliśmy na to przygotowani i wiedzieliśmy, co mamy robić – skwitował Piotr Jarosiewicz.
Industria Kielce awansowała do fazy głównej Ligi Mistrzów. W niej na pewno zagra z Barceloną, Sportingiem Lizbona, a o kolejne miejsce walczą Skanderborg z Dinamem Bukareszt i GOG Gudme z Pickiem Szeged.








