Przeczytaj także
Zdjęcie: Muzeum Wsi Kieleckiej/Facebook
Wystawę około 60 drewnianych zabawek wykonanych przez uczniów kieleckiego Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych otwarto we wtorek w skansenie w Tokarni. Młodzież poznawała tajniki rzemiosła od Włodzimierza Ciszka, ostatniego twórcy kontynuującego tradycje zabawkarskie ośrodka Łączna–Ostojów.
Ekspozycja w spichlerzu ze Złotej Pińczowskiej jest podsumowaniem projektu „Zabawkę przekaż dalej! Nowe sposoby na zachowanie zabawkarskiego dziedzictwa ośrodka Łączna–Ostojów”. Przedsięwzięcie zrealizowało Muzeum Wsi Kieleckiej we współpracy z Państwowym Liceum Sztuk Plastycznych w Kielcach dzięki dofinansowaniu Narodowego Instytutu Dziedzictwa.
Jak wyjaśniła Emilia Pstrągowska z działu etnografii Muzeum Wsi Kieleckiej, wobec braku indywidualnych kontynuatorów rzemiosła muzeum i szkoła podjęły się roli instytucjonalnych depozytariuszy tej tradycji. – W Ośrodku Zabawkarskim Łączna-Ostojów został już tylko jeden twórca. Chcieliśmy wdrożyć koncepcję depozytariusza instytucjonalnego, by zaangażować młodzież i uratować ginące rzemiosło – powiedziała Pstrągowska.
Tradycje zabawkarskie ośrodka Łączna–Ostojów sięgają drugiej połowy XIX wieku. W okolicach Suchedniowa osiedliły się wówczas rodziny przybyłe m.in. z okolic Żywca, od których miejscowa ludność przejęła umiejętność wykonywania drewnianych zabawek. Dostęp do drewna oraz rozwinięte umiejętności stolarskie sprzyjały rozwojowi rzemiosła, które stanowiło dodatkowe źródło dochodów mieszkańców. Ośrodek Łączna–Ostojów zasłynął z bryczek ze źrebakami, koni z klocka z grzywami ze skórki króliczej i ogonami z końskiego włosia oraz zabawek zdobionych czystymi, wyrazistymi barwami.
Głównym mentorem młodzieży podczas warsztatów był Włodzimierz Ciszek z Ostojowa, zajmujący się rzemiosłem od około 40 lat. Sztukę tworzenia drewnianych zabawek przejął po ojcu i dziadku. – Przeważnie robię różnego rodzaju konie, ale tworzę też ptaszki klapiące, wozy drabinaste czy kołyski dla lalek – powiedział Ciszek.
– Chodzi o to, żeby zabawka była bezpieczna, dobrze dopracowana i kolorowa, bo wtedy przyciąga oko nie tylko dziecka, ale i dorosłego – zaznaczył rzemieślnik.
Ciszek wyraził też nadzieję, że jego uczeń i siostrzeniec będzie kontynuował rodzinne rzemiosło. – Bardzo bym chciał, żeby te stare wzory i cała tradycja były kontynuowane – dodał twórca.
Podczas warsztatów w pracowni rzemieślnika oraz w szkole uczniowie uczyli się obróbki i szlifowania drewna. Każdy z uczestników wykonał tradycyjnego konika oraz własną zabawkę autorską. Daria z kieleckiego plastyka zaprojektowała drewnianą kurkę z ruchomymi skrzydełkami w ludowych barwach.
– Wykonanie pierwszej zabawki było narzucone, a przy drugiej mieliśmy swobodę projektowania. Praca z drewnem była dla mnie nowym i ciekawym doświadczeniem – powiedziała uczennica.
Z kolei Antoni stworzył zestaw do gry w kółko i krzyżyk złożony z drewnianych kafelków.
– Warsztaty bardzo rozwijały kreatywność. Uczyliśmy się obróbki drewna od mistrza, by nie zrobić materiałowi krzywdy. Dobrze, że powstają takie projekty, bo ręcznie robionych zabawek nie spotyka się już na półkach sklepowych – ocenił.
Łącznie na wystawie zaprezentowano około 60 prac. Część z nich powstała zespołowo, m.in. duża karuzela z trzema konikami, wykonana przez troje uczniów. Przedstawicielka muzeum zwróciła uwagę, że podczas warsztatów zacierały się granice między tradycyjnymi wzorami a autorskimi projektami młodzieży.
W kwietniu 2024 roku zabawkarstwo drewniane ośrodka Łączna–Ostojów wpisano na Krajową listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego.








