
Przeczytaj także
– Wiemy, gdzie byliśmy półtora miesiąca temu. Fajnie nabiera się chochelką z naczynia, ale można się zakrztusić. Wolimy jeść małą łyżeczką – powiedział Jacek Zieliński, trener Korony Kielce, po zwycięskim meczu z Puszczą Niepołomice.
Dla „żółto-czerwonych” to siódmy mecz bez porażki z rzędu, trzeci kolejny ze zwycięstwem. Kielczanie przegrywali od 14. minuty po skutecznym karnym Artura Craciuna. Przed przerwą wyrównał Mariusz Fornalczyk, a zwycięskiego gola, na dziesięć minut przed końcem zdobył Martin Remacle. Obie bramki dla gospodarzy padły po strzałach z dystansu. – Spodziewaliśmy się bardzo ciężkiego meczu. Cieszę się, że mimo wszelkich niedogodności, wiatru w twarz, dalej graliśmy swoje i dyktowaliśmy nasze warunki. Zdobyliśmy dwa gole po strzałach sprzed szesnastek. To nie zdarza się często. Do tego słupek, poprzeczka. Wiele fajnych akcji. Tu było dużo dobrych momentów, najlepszych w tej rundzie z naszej strony – wyjaśniał Jacek Zieliński.
Bardzo dobre spotkanie rozegrał Martin Remacle, który zdobył swojego pierwszego gola w tym sezonie PKO BP Ekstraklasy. – Rema daje sygnały, że wygląda coraz lepiej. Paradoksalnie, kiedy gra z Nono na szóstko-ósemkach, to mu bardzo pasuje. Dobrze czyta grę, ma niezłe uderzenie – wyjaśnia Jacek Zieliński.
Korona ma 32 punkty i awansowała na 10. miejsce. Jest na dobrej drodze do utrzymania. Czy będzie grała o coś więcej?
– Nie rozpędzajmy się, bo widzę, że apetyt mocno urósł. To dopiero szósta kolejka rundy wiosennej. Fajnie, że punktujemy, ale pragnę przypomnieć, że 2 lutego byliśmy na miejscu spadkowym. Cieszymy się, ale piłka uczy pokory i jest w stanie bardzo szybko sprowadzić człowieka do pionu. Mamy coraz większą pewność siebie. Wiemy, że możemy złapać każdego przeciwnika. Nie robimy żadnych wyliczeń – wyjaśniał trener „żółto-czerwonych”.
– Cele wyznaczyliśmy w szatni. Myślimy o każdym kolejnym spotkaniu. Stosujemy metodę małych kroków, co nam dobrze wychodzi. Nie będziemy skakać po trzy metry z miejsca. Wiemy, gdzie byliśmy półtora miesiąca temu. Fajnie nabiera się chochelką z naczynia, ale można się zakrztusić. Wolimy jeść małą łyżeczką – skwitował Jacek Zieliński.
fot. Paweł Jańczyk