
Przeczytaj także
Sprawę delegacji zagranicznych kieleckich urzędników badają obecnie trzy niezależne podmioty: komisja rewizyjna Rady Miasta, prokuratura oraz prowadzony jest wewnętrzny audyt w Urzędzie Miasta – poinformowała prezydentka Kielc Agata Wojda. Dodała, że do czasu uzyskania wyników kontroli nie będzie komentować szczegółów.
„Trudno, żebym dzisiaj snuła domysły bez jakichkolwiek wyników i kontroli w konkretnych zakresach” – powiedziała w poniedziałek Wojda, odnosząc się do zarzutów dotyczących wyjazdu jej zastępcy Bartłomieja Zapały do Francji i Grecji.
Prezydentka przyznała, że budzące zastrzeżenia okoliczności organizacji wyjazdu do Paryża, w tym wybór najdroższych biletów lotniczych, wymagają wyjaśnienia. Dlatego zleciła audyt obejmujący dokumentację tej delegacji. „To budzi moją bardzo dużą wątpliwość i zaniepokojenie” – przyznała, wskazując jednocześnie, że to Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie odpowiadał za organizację wyjazdu.
Wojda potwierdziła również, że miała świadomość obecności członka rodziny wiceprezydenta Zapały podczas jego podróży do Janiny w Grecji, ale zapewniła, że miasto nie poniosło z tego tytułu dodatkowych kosztów. „Osoby towarzyszące delegacjom nie są niczym unikatowym. Czasem zaproszenia zawierają osobne zaproszenie dla osoby towarzyszącej” – dodała.
Odpowiadała w ten sposób na zarzuty radnych Prawa i Sprawiedliwości, którzy podczas poniedziałkowej konferencji prasowej ogłosili uzupełnienie zawiadomienia do prokuratury ws. wyjazdów zagranicznych wiceprezydenta. Oczekują oni przesłuchania byłych pracowników MOPR, w tym dyrekcji, księgowości i kadr. Chcą, by to oni wyjaśnili, kto odpowiadał za organizację wyjazdu oraz kiedy wiceprezydent Zapała miał zwrócić koszty delegacji.
„Władze miasta przyjęły narrację, że to MOPR organizował wyjazd i próbują przerzucić odpowiedzialność za ten skandal. Fakty są inne, bo to Bartłomiej Zapała osobiście zlecił przygotowanie tego wyjazdu, mimo ostrzeżeń, że jednostka nie może za to płacić” – przekonywał Marcin Stępniewski, szef klubu PiS w kieleckiej radzie miasta.
Radni PiS zarzucili również, że podczas lutowego wyjazdu do Grecji Zapała rozliczył delegację na ponad 6 tys. zł, pokonując prywatnym samochodem ponad 4 tys. kilometrów. Ich zdaniem podróż mogłaby kosztować mniej, gdyby wybrać tańsze środki transportu np. lot samolotem. Stępniewski kwestionował również zasadność wyjazdu. Zwrócił uwagę, że celem delegacji miało być upamiętnienie „112. rocznicy wyzwolenia miasta Janina spod panowania osmańskiego”.
Zarzucał również, że w trakcie wyjazdu miały miejsce nieformalne aktywności turystyczne.
Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej, Bartłomiej Zapała zapewnił, że wyjazd do Francji miał charakter służbowy, odbył się w ramach projektu Interreg, a udział jego żony był prywatny, przy czym wszystkie koszty zostały zwrócone. „Nie było nigdy moją intencją przerzucanie kosztu wyjazdu członka mojej rodziny na miejską instytucję” – zaznaczył.
Zapała poinformował jednocześnie, że zwrócił koszt diety oraz odsetki, a wyższa cena biletu lotniczego nie była z nim konsultowana. Zwracał także uwagę na korzyści wynikające z realizacji projektu: miasto Kielce uzyskało ponad 200 tys. euro dotacji na rozwój wolontariatu młodzieżowego.
W sprawie delegacji do Grecji wiceprezydent informował, że wziął w niej udział jako reprezentant miasta, towarzyszył mu pracownik urzędu, a koszty dla osoby towarzyszącej zostały pokryte ze środków prywatnych.
Prezydentka Agata Wojda zapowiedziała, że dokumenty dotyczące wszystkich zagranicznych delegacji zostaną przekazane komisji rewizyjnej Rady Miasta. Zaznaczyła, że w tej kadencji liczba wyjazdów kurtuazyjnych jest mniejsza niż wcześniej.
Sprawa delegacji ma również szerszy kontekst – w lutym wiceprezydent Bartłomiej Zapała zapowiedział zwolnienia grupowe w MOPR. Audyt wykazał m.in. dublowanie się zadań z Urzędem Miasta oraz nadmierne koszty administracyjne; redukcja ma objąć głównie pracowników administracyjnych i osoby z uprawnieniami emerytalnymi. (PAP)