– Musimy zagrać kompletny mecz przeciwko drużynie, która ma młodość, głód zwycięstw. Przed naszą publicznością zawsze mamy trochę więcej szans – mówi Tałant Dujszebajew, trener Industrii Kielce przed środowym spotkaniem ze Sportingiem Lizbona.
„Żółto-biało-niebiescy” dokonali rzeczy, o której trudno było marzyć jeszcze w październiku. Wówczas skupiali się przede wszystkim na zapewnieniu sobie wyjścia z grupy. Teraz notują serię czterech kolejnych wygranych. Po ograniu One Veszprem i Fuechse Berlin, pozostają w walce o 3. miejsce. Zajmą je, jeśli wygrają dwa ostatnie mecze, a punkty zgubi mistrz Węgier.
Kluczem do tego ambitnego celu jest ogranie Sportingu. Czwarci kielczanie mają 13 punktów – o jeden więcej od ekipy z Lizbony. – W każdym sezonie chcemy być jak najwyższej w tabeli. Na początku byliśmy w trudnej sytuacji zdrowotnej. Teraz zaczynamy wracać na odpowiednie tory. Stawki tego spotkania nie byłoby bez zwycięstw z Dinamem Bukareszt i Kolstad. Podchodzimy do tego z chłodną głową. Jeśli zaczniemy myśleć, co będzie, jeśli… to zrobi się problem – wyjaśnia Tałant Dujszebajew.
Forma Industrii Kielce poszła mocno w górę. Przed środowym starciem problem stanowią kwestie zdrowotne. Z gry na dłużej wypadł Alex Dujszebajew, który uszkodził mięsień dwugłowy uda. Z wirusem zmagają się Arkadiusz Moryto i Szymon Sićko. Pod znakiem zapytania stoi występ Dylana Nahiego, który podkręcił staw skokowy. – Najważniejsze, aby zawodnicy byli zdrowi i wracali do gry. Potrzebujemy liderów, którzy w najważniejszych momentach muszą brać odpowiedzialność na siebie. Jak patrzę na to, co przeżyliśmy we wrześniu i październiku, to jestem bardzo zadowolony z chłopaków. Jestem wdzięczny, że wytrzymali presję, kiedy było dużo krytyki. Oni są tylko ludźmi. Uwierzcie w to, co tutaj robią. Teraz, kiedy mamy kilka dobrych wyników, nie będziemy odpalać fajerwerków. Idziemy krok po kroku, twardo stąpamy po ziemi. Przed nami niesamowicie trudny mecz z drużyną braci Costów, ale nie tylko ich. To świetny zespół. Bajka patrzeć, jak oni grają – wyjaśnia szkoleniowiec kieleckiego klubu.
W tym roku Sporting rozegrał dwa odmienne spotkania. Wysoko przegrał w Nantes – 27:38, a ostatnio ograł u siebie Aalborg 35:33, chociaż do przerwy tracił już pięć goli. W pierwszym z tych meczów zabrakło rewelacyjnego Kiko Costy.
– Powiem tylko jedno. Jest Kiko Costa, to są zwycięstwa. Wiemy, że Mathias Gidsel jest z innej planety. Według mnie, za nim, drugim najlepszym, jest właśnie Kiko. Jeśli go nie ma, to Sporting ma większe problemy – tłumacz Tałant Dujszebajew.
Industria Kielce musi być gotowa na szybkie tempo spotkania. Kluczem będzie jednak postawa w obronie. „Żółto-biało-niebiescy” przystępują do meczu zbudowani dobrą postawą we wcześniejszych meczach – również tym przegranym po rzutach karnych w Płocku, w którym zagrali w okrojonym składzie.
– Zobaczymy, jak ich zatrzymać w obronie. Mamy w głowie nasze plany. Kiedy zaczynaliśmy przygotowania wiedzieliśmy, że musimy wygrać za wszelką cenę z Veszprem. To dało nam życie. Jesteśmy jak kot. Poszliśmy dalej. Później daliśmy radę z jeszcze trudniejszym rywalem, który zdobywa bardzo dużo bramek. Teraz idziemy dalej. Nie oszczędzamy się. Jeśli wygramy teraz, to najważniejsze spotkanie będzie w Kolstad. Zastanawiam się, w jakim będziemy składzie. Wszystko, co mogliśmy, to oszczędzaliśmy w Płocku – zakończył Tałant Dujszebajew.
Czwartkowe spotkanie ze Sportingiem rozpocznie się o godz. 20.45.








