Jaka przyszłość stadionu lekkoatletycznego? Na początek inna metoda napraw - wKielcach.info - najważniejsze wiadomości z Kielc

Jaka przyszłość stadionu lekkoatletycznego? Na początek inna metoda napraw

Przeczytaj także

Najbliższe miesiące zdecydują o przyszłości nawierzchni kieleckiego stadionu lekkoatletycznego przy ulicy Leszka Drogosza. W tym roku, jeśli wystąpią wybrzuszenia, wykonawca ma zastosować nową metodę napraw. Jeśli ona nie przyniesie pożądanych rezultatów, miasto będzie musiało podjąć zdecydowane kroki, bo w grudniu kończy się gwarancja.

Odnowiony obiekt został oddany do użytku w marcu 2023 roku. Została na nim położona kauczukowa, prefabrykowana nawierzchnia. W pierwszych tygodniach wszystko było w porządku. Przy wyższych temperaturach, w wielu miejscach zaczęły powstawać wybrzuszenia, które były regularnie naprawiane. Problem wracał notorycznie w kolejnych dwóch latach.

Naprawiane miejsca można liczyć w setkach. Bieżnia jest mocno połatana. W tym roku problem jeszcze nie wystąpił, ale weryfikacja przyjdzie dopiero podczas cieplejszych dni. – Stadion lekkoatletyczny jest obiektem, na który zwracamy szczególną uwagę. Wiemy, jakie problemy występowały tam w poprzednich latach. Jestem w stałym kontakcie z wykonawcą, a więc firmą Tamex. Ostatni kontakt nastąpił w poprzednim tygodniu. Jesienią ustaliliśmy pewny model rozwiązania problemu – wyjaśnia Jacek Domoradzki, dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Kielcach.

Jeśli wybrzuszenia będą występować w najbliższych tygodniach, wykonawca będzie je dalej usuwał na swój koszt. – Teraz będzie stosował inną technologię niż do tej pory. Wybrzuszenia pojawiają się w sposób nieregularny. Z roku na rok jest ich coraz mniej i są coraz bardziej płaskie. Czekamy na cieplejsze dni. Jeśli coś się pojawi, to od razu zgłaszamy do wykonawcy. Po zakończeniu prac będą odmalowywane jeszcze linię. Jeśli te zabiegi nie przyniosą efektu, to będziemy zastanawiać się jakie podjąć kroki. Mamy jeszcze trochę komfortu czasowego, bo gwarancja kończy się w grudniu tego roku. Jeżeli skala tego zjawiska nie zmniejszałaby się, to będziemy decydować – tłumaczy Jacek Domoraradzki.

Nowa metoda napraw ma polegać na wykonywaniu nawiertów mniejszym wiertłem, pod innym kątem. –Tych nawiertów będzie więcej. Zmieni się też kąt. To ma sprawić, że nie będzie zniszczeń na samym mondo, ale wilgoć będzie odprowadzana w sposób bardziej efektywny – wyjaśnia dyrektor MOSiR.

Jeśli skala problemu dalej będzie duża, to zapewne miasto będzie domagało się od wykonawcy wymiany całej nawierzchni w ramach gwarancji. To wiąże się z procesem sądowym i zapewne zamknięciem obiektu na dwa lata na czas prac.

Przeczytaj także