Radni PiS zapowiadają przeprowadzenie kontroli w kieleckich jednostkach kultury. – Będziemy weryfikowali, jak wydatkowane są pieniądze, bo wśród wielu kielczan budzi to wątpliwości – mówi Marcin Stępniewski. Z kolei w czwartek na stronach omawianych jednostek pojawiły się takie komunikaty jak np. „Kultura to misja, nie biznes”. Władze Kielc zapewniają jednak, że akcja nie jest związana z żadnym konkretnym wydarzeniem lub kontrolami.
Jak przekazuje naszej redakcji przewodniczący klubu PiS, trwa ustalanie kształtu i harmonogramu kontroli w ramach uprawnień radnych.
– Prawdopodobnie zaczniemy od Kieleckiego Centrum Kultury. Będziemy weryfikowali, jak wydatkowane są pieniądze w kieleckiej kulturze, bo wśród wielu kielczan niestety budzi to wątpliwości. Mamy oczywiście nadzieję, że po zapoznaniu się z dokumentami wszelkie wątpliwości, które obecnie się pojawiają, zostaną zażegnane – powiedział Marcin Stępniewski.
Zapytany, jakie kroki zostaną podjęte, jeśli jednak zostaną wykryte nieprawidłowości, odpowiada, że to zależy od skali. – Poprzednie kontrole, których dokonywaliśmy jako radni w przeszłości, czasami skutkowały nawet zawiadomieniami do prokuratury. Tutaj przykład sprawy Bartłomieja Zapały, ówczesnego wiceprezydenta Kielc – mówi Stępniewski (przypomnijmy, że Bartłomiej Zapała został ostatecznie odwołany ze swojej funkcji, co było efektem niejasnych rozliczeń jego wyjazdów służbowych).
– Jeśli wszystko będzie w porządku w kieleckich instytucjach kultury i na to szczerze mówiąc uczciwie liczę, to również poinformujemy o tym, że ta gospodarka finansowa poszczególnych jednostek jest prowadzona w sposób należyty. Jeśli coś zostanie jednak wykryte, to będziemy się zastanawiali nad krokami jakie należy podjąć – podkreślił Marcin Stępniewski.
5 lutego Marcin Stępniewski napisał w swoich mediach społecznościowych, że „Miasto Kielce dopłaca ponad 2000 złotych do jednego sprzedanego biletu w Biurze Wystaw Artystycznych”. Dodał, że mowa o jednostce odpowiadającej za instalację „Niebo Kielc”.
– Poprosiłem o zestawienie danych o sprzedanych biletach w kieleckich instytucjach kultury, na które miasto Kielce łącznie wydaje rocznie około 40 milionów złotych. Okazuje się, że BWA, na którego funkcjonowanie w bieżącym roku Agata Wojda zaplanowała dotacje celową w wysokości 1 537 777,00 złotych sprzedało w 2025 roku zaledwie 767 biletów. Łatwo policzyć, że do jednego biletu kielczanie dopłacają ponad 2000 złotych. Jednocześnie BWA rozdało w ubiegłym roku 4902 bezpłatnych wejściówek – czytamy na profilu radnego na Facebooku.
Odpowiedź władz Kielc na interpelację radnego Stępniewskiego/ źródło: Biuletyn Informacji Publicznej

„Kultura to my”
Z kolei w czwartek 19 lutego na stronach kieleckich instytucji kultury pojawiły się grafiki z napisami „Kultura to my, to przestrzeń wspólnoty”, a także „Kultura to misja, nie biznes”.
– Kultura nie ogranicza się do sceny i wielkich wydarzeń na czerwonym dywanie. To również codzienne działania instytucji kultury dla mieszkańców. Kultura to dobro wspólne i prawo każdego mieszkańca. Każdego dnia spotykamy w naszych instytucjach: dzieci, które na warsztatach budują swoją kreatywność; młodzież, która w salach prób odnajduje swój głos; dorosłych, którzy wciąż chcą się rozwijać; seniorów, dla których zajęcia są przestrzenią aktywności i budowania relacji; rodziny, które wspólnie tworzą historię naszego miasta podczas wydarzeń – czytamy m.in. w mediach społecznościowych KCK.
Artur Wijata, p.o. dyrektora KCK, pytany przez nas dlaczego akurat teraz grafiki zostały udostępnione w Internecie, dopytywał się, czy nasza redakcja dzwoniła już do innych instytucji kultury i wskazał, że jeśli zadzwonimy do pozostałych miejsc, to na pewno się dowiemy. Następnie dodał, że KCK jest solidarny z innymi instytucjami kultury i popiera omawiane hasła. Stwierdził również, że nie chce komentować sprawy. Gdy jednak dopytywaliśmy, czy może związek z akcją ma kontrola planowana przez radnych, odparł on, że nie posiada oficjalnych informacji na temat kontroli. Pytaliśmy również o wyjaśnienie, czy grafiki związane są z konkretną akcją. Dyrektor zaznaczył tylko, że wpisy mają pokazywać, że „Kultura to my” i jednostki tworzą wspólną przestrzeń do dialogu.

Miasto: Akcja „Kultura to misja” nie jest związana z żadnym konkretnym wydarzeniem ani kontrolami
Pytania o akcję „Kultura to misja” skierowaliśmy również do Tomasza Porębskiego, wiceprezydenta Kielc. Ten w obszernej odpowiedzi zaznaczył m.in., że celem akcji jest przypomnienie, na czym polega działalność kulturalna i jakie zadania realizują instytucje prowadzone przez samorząd.
– Nie są to podmioty komercyjne, których podstawowym celem jest generowanie zysku. Ich rolą jest tworzenie oferty kulturalnej dostępnej dla wszystkich mieszkańców – dzieci, młodzieży, dorosłych i seniorów, wspieranie lokalnych twórców, prowadzenie działań edukacyjnych, budowanie tożsamości miasta oraz wzmacnianie więzi społecznych – przekazał wiceprezydent Tomasz Porębski.
Dodał, że „w ostatnim czasie w przestrzeni publicznej pojawiają się opinie kwestionujące zasadność funkcjonowania miejskich instytucji kultury, w tym głosy sprowadzające ocenę ich działalności wyłącznie do poziomu przychodów czy liczby sprzedanych biletów”. Takie postrzeganie nazywa „uproszczoną narracją” wobec której instytucje kultury zainicjowały wspólne działania informacyjne.
Wiceprezydent tłumaczy przy tym, że wskaźniki frekwencyjne i finansowe mają znaczenie i podlegają analizie, jednak nie mogą stanowić jedynego kryterium oceny.
– Kultura pełni funkcję społeczną i edukacyjną, której efektów nie da się w pełni wyrazić w liczbach. To inwestycja w kapitał społeczny, rozwój kompetencji, wrażliwość i jakość życia mieszkańców. Należy podkreślić, że prowadzenie działalności kulturalnej jest obowiązkowym zadaniem własnym samorządu i elementem systemu ochrony oraz rozwoju kultury w Polsce. W tym sensie kultura nie jest wyłącznie obszarem rynkowym, lecz sferą odpowiedzialności publicznej, wymagającą stabilności, profesjonalizmu i długofalowego myślenia – poinformował.
Na koniec zaznaczył, że akcja „Kultura to my” nie jest związana z żadnym konkretnym wydarzeniem ani kontrolami. – Stanowi odpowiedź na narastające od dłuższego czasu uproszczenia w debacie publicznej. Jej celem jest zaproszenie do merytorycznej rozmowy o roli kultury w rozwoju miasta oraz o znaczeniu instytucji, które na co dzień pracują na rzecz mieszkańców – powiedział.







