Piłkarze ręczni Industrii Kielce pokonali na wyjeździe norweski Kolstad (27:26), pieczętując trzecie miejsce w grupie Ligi Mistrzów. Mimo błędów w ataku, trener Tałant Dujszebajew wyraził dumę z obrony i charakteru drużyny, która po kryzysie wróciła do europejskiej czołówki.
Industria Kielce zakończyła fazę grupową Ligi Mistrzów niezwykle cennym, choć wywalczonym z dużym trudem zwycięstwem nad norweskim Kolstad. Wyjazdowa wygrana jedną bramką pozwoliła kieleckiej ekipie na utrzymanie trzeciej lokaty w tabeli, co jest ogromnym sukcesem, biorąc pod uwagę trudne początki tej edycji tych rozgrywek.
Mecz w Trondheim od początku zapowiadał się na trudną przeprawę, ponieważ gospodarze, którzy nie mieli już szans na awans do fazy pucharowej, zagrali bez zbędnej presji. Norweski zespół, żegnając się z tymi elitarnymi rozgrywkami przed własną publicznością, postawił kieleckim szczypiornistom twarde warunki.
– Bardzo ciężko grać, kiedy przeciwnik już nie ma nic do stracenia. Rywale, którzy wiedzieli, że to jest ich ostatni mecz w tym sezonie Ligi Mistrzów, zagrali niesamowite spotkanie. Chcieli się godnie pożegnać z tymi rozgrywkami i wszystko im dzisiaj wychodziło lepiej, niż w każdym innym meczu – chwalił zespół z Norwegii Dujszebajew.
Szkoleniowiec szczególnie docenił odporność psychiczną swoich podopiecznych. Choć wynik oscylował wokół remisu do ostatnich sekund, kielecka drużyna zachowała zimną krew. Trener z humorem podsumował minimalne zwycięstwo.
– Mogę pogratulować moim chłopaków, że wytrzymali tę presję i wygraliśmy jedną bramką. Jeśli wygramy każdy kolejny mecz jednym trafieniem, to będziemy mistrzami wszystkiego – mówił Dujszebajew.
Choć szkoleniowiec przyznał, że mecz nie był wybitny, a w ataku pojawiło się sporo błędów, to o ostatecznym triumfie przesądziła konsekwentna gra w defensywie. Dujszebajew, rzadko chwalący indywidualnie poszczególnych graczy, tym razem wyróżnił kieleckiego bramkarza Klemena Ferlina, który odnotował 15 udanych interwencji.
– Nasza obrona wspierana przez Ferlina pozwoliła rywalom na rzucenie tylko 20 bramek w ataku pozycyjnym – podkreślił kirgiski szkoleniowiec. Za postawę w defensywie chwalił Michała Olejniczaka, Dylana Nahiego, Benoit Kounkouda, Jorge Maquedę, Arcioma Karaleka oraz Theo Monara. Sam Dujszebajew otwarcie przyznał:
– Szkoda, że nie zagraliśmy tak fajnie w ataku pozycyjnym, ale wygraliśmy i to jest najważniejsze. Jesteśmy w tym miejscu, w którym chcieliśmy być – dodał.
Zajęcie trzeciego miejsca w grupie smakuje wyjątkowo, biorąc pod uwagę sytuację zespołu jeszcze kilka miesięcy temu. Trener przypomniał moment, w którym po domowej porażce z HBC Nantes kielecka ekipa znajdowała się na dnie tabeli.
– Kiedy w październiku, po tym meczu, mieliśmy na koncie tylko jedno zwycięstwo i cztery porażki z rzędu, sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Ale zespół nie po raz pierwszy pokazał, że ma charakter. Jesteśmy trzeci w grupie i z tego musimy cieszyć się – wspominał trudne początki sezonu Kirgiz.
Teraz Industrię czeka walka o ćwierćfinał z węgierskim Pick Szeged. Dujszebajew nie ukrywał, że jego podopiecznych czeka trudny dwumecz.
– To klub z europejskiej czołówki, który w ubiegłym roku był blisko awansu do Final Four Ligi Mistrzów. Czeka nas na pewno trudna przeprawa. Ale udowodniliśmy w Trondheim, że potrafimy wygrywać pod presją. To będzie kluczowe w nadchodzących starciach o ćwierćfinał – powiedział trener zespołu ze stolicy regionu świętokrzyskiego.
Pierwsze spotkanie 1/8 finału Ligi Mistrzów Pick Szeged – Industria rozegrane zostanie 1 lub 2 kwietnia na Węgrzech, rewanż tydzień później w Kielcach.







