Przeczytaj także
Po raz dziesiąty polscy olimpijczycy walczyć będą na igrzyskach pod opieką duchową księdza biskupa Mariana Florczyka. Przed najbliższymi zawodami duchowny przypomniał, że sport i religia mają wspólną podstawę – „godność człowieka i wartości, bez których nawet największy talent może zostać zaprzepaszczony”.
Obecność duszpasterza w polskiej reprezentacji olimpijskiej nie zawsze była oczywistością. Choć inne kraje od lat praktykowały tę formę opieki, w Polsce zmiana nastąpiła dopiero w 2006 roku. W czasach komunistycznych duszpasterz nie był wpisany w program igrzysk ani uczestnictwa reprezentacji. Przełom nastąpił po rozmowie biskupa z ówczesnym prezesem Polskiego Komitetu Olimpijskiego Stanisławem Stefanem Paszczykiem.
Mimo że było to czymś niespotykanym wcześniej w polskim sporcie, prezes Paszczyk, jak wspomina duchowny, dostrzegł pragnienie biskupa dotyczące dobra zawodników.
– Widział, że ten akcent, powiedzmy sobie taki duszpasterski, może pomóc sportowcom i wtedy się zgodził – przypomniał w rozmowie z PAP biskup tamto historyczne porozumienie.
Od tego czasu duszpasterz jest oficjalnie częścią polskiej drużyny olimpijskiej, pełniąc swoją funkcję wspólnie z krajowym duszpasterzem sportu.
Biskup podkreślił, że dziedziny sportu i religii są sobie niezwykle bliskie, co dostrzegano już w starożytności. Dowodem na to jest symbolika ognia olimpijskiego, zapalanego w miejscu świętym przed posągiem Zeusa.
W obu tych sferach kluczowe jest życie wartościami. Biskup ostrzega, że bez solidnego fundamentu etycznego nawet wybitne predyspozycje mogą nie wystarczyć.
– Jeżeli się zatraci wartości, to najlepszy talent się stacza. Tak samo jest w życiu religijnym – zaznaczył biskup pomocniczy diecezji kieleckiej.
Dodał, że fundamentem nauczania chrześcijańskiego w sporcie jest przede wszystkim godność człowieka i szacunek do niego.
Rola księdza na igrzyskach nie polega na ingerowaniu w kompetencje trenerów czy proces treningowy. Biskup zaznaczył, że duszpasterze chcą zajmować się człowiekiem i pomagać mu w sytuacjach kryzysowych, kryzysach wiary czy trudnościach w życiu osobistym.
– Jest to szczególnie istotne w momentach porażek, kiedy sportowiec często czuje się osamotniony – powiedział duchowny.
Sportowcy, jako uczestnicy licznej reprezentacji, mają prawo do kontynuowania swojego życia religijnego, co sankcjonuje Międzynarodowy Komitet Olimpijski, zapewniając miejsca modlitwy w wioskach olimpijskich.
Z dziewięciu dotychczasowych wyjazdów biskup przywołuje wiele wspomnień, jednak szczególnym echem odbiły się igrzyska w Soczi. Mimo początkowych obaw związanych z wyjazdem do Rosji, duszpasterz spotkał się tam z dużą wolnością religijną i serdecznością.
– Wielkim zaskoczeniem i wzruszeniem była obecność obrazu Matki Bożej Częstochowskiej w jednej z przygotowanych kaplic – powiedział biskup Florczyk.
Duchowny ciepło wspominał spotkania ze sportowcami i działaczami podczas tamtych igrzysk. Przywołuje również sukcesy Zbigniewa Bródki i Kamila Stocha, których złote medale sprawił duszpasterzowi wielką radość.
– Kiedy grano Mazurka Dąbrowskiego, nie starałem się nawet ukrywać wzruszenia. Cieszy mnie każdy sukces zawodnika, że osiągnął dobry wynik i dał z siebie wszystko. To jest dla mnie ogromną radością – mówił.
Przed nadchodzącymi igrzyskami biskup Florczyk, jako zdeklarowany kibic, dzieli się swoimi nadziejami na sukcesy Polaków. Liczy na niespodzianki, wspominając historyczny triumf Wojciecha Fortuny z 1972 roku, który dla wielu był wtedy ogromnym zaskoczeniem. Szanse na medale widzi między innymi w łyżwiarstwie szybkim. Podkreślił jednak, że najważniejsza jest postawa zawodników.
– Tym ludziom, którzy wyjechali nie zabraknie ambicji oraz woli walki. I takiej świadomości, że reprezentują Polskę – zapewnił.
Na koniec biskup skierował ważny apel do społeczności kibiców, prosząc o większą wyrozumiałość dla sportowców, zwłaszcza w chwilach ich słabości. Skrytykował on tendencję do oceniania ludzi wyłącznie przez pryzmat wyniku.
– Jak zwycięży, to jest bohaterem i byśmy go nosili na rękach. Ale jak przegrywa, to od razu spisujemy go na straty – stwierdził.
Zdaniem biskupa, dojrzałe kibicowanie polega na rozumieniu trudu, jaki każdy zawodnik wkłada w walkę.
– Musimy do kibicowania też dojrzewać i po prostu rozumieć tych ludzi – który z nich by nie chciał zwyciężyć… Każdy chce wygrywać, ale to nie takie proste i łatwe – podkreślił opiekun duchowy polskiej reprezentacji.
Oficjalne otwarcie igrzysk Mediolan-Cortina d’Ampezzo nastąpi w piątek. Do 22 lutego rozdanych zostanie łącznie 116 kompletów medali w 16 dyscyplinach. Licząca 60 sportowców (w tym rezerwową bobsleistkę Marikę Zandecką) reprezentacja Polski wystartuje w 12 z nich. Biało-czerwonych zabraknie tylko w curlingu, hokeju na lodzie, narciarstwie dowolnym i skeletonie.







