Przeczytaj także
Polscy szczypiorniści w swoim pierwszym meczu na mistrzostwach Europy przegrali w Kristianstad z Węgrami 21:29. Podopieczni Joty Gonzaleza razili nieskutecznością.
„Biało-Czerwoni” rozpoczęli od prowadzenia 2:0. Węgrzy szybko podostrzyli obronę. Usprawnili również atak. W dziewiątej minucie było już 4:2 dla nich. Długą niemoc Polaków przebojową, solową akcją przerwał Piotr Jędraszczyk.
Podopieczni Joty Gonzaleza popełniali sporo błędów w ataku. Węgrzy utrzymywali przewagę. Po kwadransie prowadzili 7:4. Wówczas hiszpański szkoleniowiec poprosił o czas. Po nim zagrał na dwa koła. Jego zawodnicy wywalczyli karnego, którego spudłował Mikołaj Czapliński. Za chwilę skrzydłowy PGE Wybrzeża Gdańsk przegrał rywalizację z bramkarzem w sytuacji sam na sam.
W odpowiedzi rywale zastosowali swoją ulubioną broń, czyli grę z kołem. Wynik podwyższył Mikols Rosta. Do następnej „siódemki” podszedł Arkadiusz Moryto, który na raty zdobył gola numer pięć.
Węgrzy mogli liczyć na Kristofa Palasicsa, który w 22. minucie miał na koncie siedem obron (58 procent). Golkiper Melsungen zdobył gola na 11:5 po rzucie przez całe boisko. Jota Gonzalez wziął drugą przerwę. Po niej trafienie zaliczył Andrzej Widomski.
W końcówce pierwszej części niebezpiecznie poślizgnął się Jakub Skrzyniarz. Zastąpił go Miłosz Wałach. Były bramkarz Industrii Kielce zaliczył dobrą zmianę. Węgrzy nieco przystopowali w ataku. Polacy mimo, że w pierwszej części zanotowali wiele strat i zanotowali 43-procentową skuteczność w ataku, to schodzili do szatni przegrywając 10:14.

Po zmianie stron Węgrzy dorzucili do swojego prowadzenia kolejne dwa gole. Mogli trzy, ale świetną paradą błysnął Miłosz Wałach. W ataku pierwsze trafienie po przerwie zaliczył Arkadiusz Moryto. W 34. minucie czerwoną kartką za uderzenie w twarz otrzymał Wiktor Jankowski.
Węgrzy mieli pełną kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. Ich atakiem dobrze zarządzał Georgo Fazekas. W 42. minucie rozgrywający Orlenu Wisły Płock rzucił gola na 20:14. Między słupkami czujny dalej był Kristof Palasic, który zatrzymał cztery rzuty karne.
Gracze Joty Gonzaleza grali zrywami. Mogli liczyć na solidne wsparcie Miłosza Wałacha. W 47. minucie zmniejszyli straty do czterech goli. Trener rywali wziął czas, a po nim zrobiło się 22:17.
Polacy w ataku często grali siedem na sześć. Nawet jeśli dochodzili do czystych sytuacji, to szwankowała skuteczność. Węgrzy utrzymywali bezpieczną przewagę. W końcówce „Biało-Czerwoni” spieszyli się, a rywale karali ich rzutami do pustej bramki.
W niedzielę o godz. 18 Polska zagra z Islandią, która na start turnieju rozbiła Włochy 39:26.
STATYSTYKI ZAWODNIKÓW INDUSTRII KIELCE:
Piotr Jarosiewicz – cały mecz na ławce
Michał Olejniczak – 3/8
Piotr Jędraszczyk – 2/3
Arkadiusz Moryto – 2/5

fot. Norbert Barczyk /PressFocus








