Gębala: Kto by oglądał te mecze, gdyby nie było nerwów. Jak to mówi klasyk, na luzie jedną - wKielcach.info - najważniejsze wiadomości z Kielc

Gębala: Kto by oglądał te mecze, gdyby nie było nerwów. Jak to mówi klasyk, na luzie jedną

Przeczytaj także

– Radość jest ogromna. Wyszliśmy z bardzo trudnej, wymagającej grupy. W niej każdy wygrywał z każdym. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że gramy dalej – powiedział Krzysztof Lijewski, drugi trener Industrii Kielce po zwycięstwie w Zagrzebiu, które dało awans do fazy pucharowej Ligi Mistrzów.  

Podopieczni Tałanta Dujszebajewa zafundowali swoim kibicom horror. Do przerwy schodzili przy trzech golach przewagi. Przespali jednak wznowienie. Później znów wrócili na prowadzenie, ale w końcówce mieli problemy w ofensywie. Nie zamknęli meczu. 30 sekund przed końcem, przy sygnalizacji gry pasywnej, rzut Hassana Kaddaha wybronił Matej Mandić. Zbiórkę na wagę awansu zaliczył Tomasz Gębala. – Spojrzałem, gdzie leci piłka. Leciała do mnie. Zebrałem ją, chociaż byłem trochę wytrącony z równowagi. To nie była przyjemna sytuacja dla mnie. Całe spotkanie grałem tylko w obronie, bo od dwóch dni jestem chory. Jestem na lekach. Nie było pewnej sytuacji do rzutu, więc wycofałem. Poczekaliśmy aż minie czas. Kto by oglądał te mecze, gdyby nie było nerwów. Jak to mówi klasyk, na luzie jedną – powiedział Tomasz Gębala.

Kielczanie mogą żałować, że nie zamknęli spotkania wcześniej. – Wiedzieliśmy jaka jest stawka tego meczu. Zagrzeb grał na luzie, co przekładało się na ich swobodę. Bez takiej presji gra się łatwiej. My rywalizowaliśmy o nasze sportowe życie w Lidze Mistrzów. Początek był bardzo słaby. Przegrywaliśmy 1:4. Początek drugiej części 0:5. Piłka ważyła bardzo dużo. W ciężkich momentach trzymaliśmy się razem. To sportowe szczęście było po naszej stronie w najważniejszym momencie. Dla nas to trudny sezon, przepełniony kontuzjami, ale najważniejsze, że gramy dalej – wyjaśniał Krzysztof Lijewski.

W bramce pomagał Miłosz Wałach, który zanotował dziewięć obron. – Pomogła mi defensywa. Wszedłem szybko jako drugi bramkarz. Pierwsza połowa była bardzo solidna, do tego dwie ważne piłki w końcówce. Wytrzymaliśmy presję jako cała drużyna. Nie wiedziałem, co działo się w Barcelonie – tłumaczył golkiper.

Industria Kielce awansowała do fazy pucharowej Ligi Mistrzów z szóstego miejsca. Swojego rywala w 1/8 finału pozna w czwartek. Będzie to ktoś z trójki Fuchse Berlin/Paris Saint-Germain/Sporting Lizbona. W ewentualnym ćwierćfinale będzie czekać na nich ktoś z dwójki HBC Nantes/Aalborg.

– W play-offach decyduje forma dnia, może dwóch dni. Nie będzie się liczyło to, co do tej pory. Nawet z szóstego miejsca możemy zrobić wszystko. Będziemy niewygodnym przeciwnikiem dla każdego, z kim przyjdzie nam się zmierzyć – powiedział Tomasz Gębala.

Przeczytaj także