Karaliok: Nie wybiegamy myślami dalej, bo bez tych dwóch meczów nie będzie niczego dalej - wKielcach.info - najważniejsze wiadomości z Kielc

Karaliok: Nie wybiegamy myślami dalej, bo bez tych dwóch meczów nie będzie niczego dalej

Przeczytaj także

– Nie wybiegamy myślami dalej, bo bez tych dwóch meczów nie będzie niczego dalej – mówi Arciom Karaliok, obrotowy Industrii Kielce przed rozpoczęciem rywalizacji z OTP Bank-Pickiem Szeged w 1/8 finału Ligi Mistrzów.

Na finiszu fazy grupowej Ligi Mistrzów podopieczni Tałanta Dujszebajewa złapali bardzo dobrą formę. Wygrali sześć ostatnich spotkań. Znakomicie weszli w nowy rok, dzięki czemu rywalizację w grupie zakończyli na 3. miejscu. Teraz na ich drodze staje wicemistrz Węgier, który notuje słabsze rozgrywki niż poprzednie. – Przyszedł moment, w którym każdy mecz jest o coś. Nie da się przegrać i odrobić wszystko w trzech kolejnych. Każdy z nas ma odpowiedzialność, która powinna być w 1/8 finału. Mierzymy się z bardzo mocnym rywalem, ale naszym celem jest zwycięstwo w obu spotkaniach – podkreśla Arciom Karaliok.

11 punktów i 6. miejsce nie odzwierciedla potencjału, jakim dysponuje Pick Szeged. W poprzednim sezonie drużyna Michaela Apelgrena walczyła o Final4, tocząc wyrównane mecze z Barceloną w ćwierćfinale. Jej skład nie uległ zmianom, ale duży wpływ na osiągane wyniki miała sytuacja zdrowotna. – W tym sezonie obie grupy były wyrównane i sporo się w nich działo. Długo byliśmy szóści, a skończyliśmy trzeci. Szeged też było wyżej, ale spadli. Ich kontuje, to ich problem. Kiedy my mierzyliśmy się z takim problemem, to nikt nie mówił: „spoko, bo urazy”. To część sportu, przygotowania fizycznego i wielu elementów. Teraz mamy informację, że praktycznie wszyscy będą zdrowi. Nasz trener mówi, że łatwiej przygotować się do drużyny, w której wszyscy są zdrowi. Wtedy wiesz, czego możesz się spodziewać. W pierwszym meczy na pewno będą chcieli pokazać się z jak najlepszej strony, aby uzyskać przewagę. Na pewno im na to nie pozwolimy – wyjaśnia reprezentant Białorusi.

W ostatnim, ligowym spotkaniu w szeregach Picku zabrakło jeszcze ich dwóch najważniejszych zawodników, a więc węgierskiego obrotowego Bence Banhidiego i islandzkiego środkowego Janusa Smarasona. Obaj mają jednak zagrać w czwartek.

– Dawno nie grali z Bence Banhidim na kole. Przez ostatnie lata, jest największym zagrożeniem. Ten kołowy potrafi robić różnicę w ataku. Janus Smarason i Lazar Kukić trzymają rytm ataku. Po obu stronach rozgrywających mają potężnych rzucających. Myślę, że zatrzymanie tej pierwszej trójki będzie kluczem do sukcesu – mówi Arciom Karaliok.

Industria Kielce miała sporo czasu na przygotowania do dwumeczu z wicemistrzem Węgier. Szczególnie zawodnicy, którzy nie grali w reprezentacjach.

– Te dwa tygodnie były bardzo wymagające. Było dużo siłowni i biegania. To była fizyczna praca. To był kolejny moment, obok stycznia, w którym Mariusz Skuta (trener przygotowania motorycznego – przyp. red.) mógł pokazać się ze swojej najlepszej strony. Teraz nie za bardzo lubimy go, kiedy przychodzi na treningi, ale to ważna część naszej pracy. Odczuwamy różnicę. Do czwartku musimy uzyskać odpowiednią świeżość. Jesteśmy na najlepszej drodze – podkreśla obrotowy kieleckiej drużyny.

Ostatnie, bardzo udane tygodnie rozbudziły apetyty kibiców na sukces w tym sezonie. Nim na pewno byłby awans do Final4. Czy podobnie do sprawy podchodzą zawodnicy?

–Nie chcemy być głową w innym miejscu. Jeśli zestawimy luty i marzec z wrześniem i październikiem, to musimy twardo stąpać po ziemi. Wygraliśmy sześć meczów z rzędu i możemy powiedzieć: „dawajcie nam już puchar”. Każdy zawodnik na świecie chce wygrać Ligę Mistrzów. W tym sezonie chcemy walczyć jednak od spotkania do spotkania. Nie wybiegamy myślami dalej, bo bez tych dwóch meczów nie będzie niczego dalej – kwituje Arciom Karaliok.

Czwartkowy mecz w Segedynie rozpocznie się o godz. 18.45.

Przeczytaj także