Korona gra w „Kotle Czarownic” o spełnienie marzeń - wKielcach.info - najważniejsze wiadomości z Kielc

Korona gra w „Kotle Czarownic” o spełnienie marzeń

Przeczytaj także

We wtorek Korona Kielce zagra o czwarty w historii awans do półfinału Pucharu Polski. Na jej drodze do najlepszej czwórki rozgrywek staje pierwszoligowy Ruch Chorzów. – Naszą największą motywacją jest spełnienie marzeń, o które walczymy już od dłuższego czasu – mówi Jacek Zieliński, trener „żółto-czerwonych”.

Korona dotarła do ćwierćfinału pucharowych rozgrywek po raz dziewiąty w historii. Po drodze wyeliminowała Stal Mielec, Lecha II Poznań i Widzew Łódź. Teraz na ich drodze staje ubiegłoroczny spadkowicz z PKO BP Ekstraklasy – Ruch Chorzów, który do najlepszej ósemki dostał się pokonując trzy drużyny z Betclic III Ligi: Podhale Nowy Targ (2:0), Avię Świdnik (3:1) i Unię Skierniewice (2:0).

Korona jedzie na Stadion Śląski podbudowana ostatnimi dobrymi wynikami w lidze. Zmagania w 2025 roku rozpoczęła od wywalczenia ośmiu z dwunastu możliwych spotkań. W sobotę pokonała przed własną publicznością Śląsk Wrocław 2:0. Ruch nie miał tak udanego weekendu. Przed ponad 50 tysiącami kibiców został rozbity przez Wisłę Kraków 0:5. Ekipa Dawida Szulczka zajmuje 5. miejsce na zapleczu elity. – Trzeba pamiętać, że puchar to inna para kaloszy. Doszliśmy już do ćwierćfinału. Przed nami bardzo ważne spotkanie, które chcemy wygrać. Do Chorzowa jedziemy pełni nadziei, że przejdziemy dalej. Spodziewamy się zupełnie innego przeciwnika, bardzo zdeterminowanego. Będą chcieli zrehabilitować się za tę przykrą niespodziankę – nie ma wątpliwości Jacek Zieliński, szkoleniowiec kieleckiego zespołu.

Ruch zagra u siebie, ale po ostatnich, udanych meczach, to Korona jawi się jako faworyt do awansu. – To nie jest ważne. Mecze Pucharu Polski wielokrotnie pokazały, że papierowy faworyt nie zawsze się sprawdza. Po losowaniu czytałem wiele komentarzy, które w tej roli wskazywały Ruch, który zagra u siebie, na magicznym Stadionie Śląskim. Podchodzimy do tego spokojnie. Jedziemy po prostu zrobić swoje – tłumaczy trener „żółto-czerwonych”.

W meczach pucharowych Jacek Zieliński zwykle dokonywał kilku zmian. Pewna roszada dotyczyła bramki, kiedy Xaviera Dziekońskiego zastępował Rafał Mamla. Teraz ten drugi jest „jedynką”. – Kto teraz stanie w bramce, to dopiero zobaczymy. Przed wyjazdem będziemy mieć tylko jeden trening. Po nim podejmiemy decyzję, co do kadry. Mam nadzieję, że dołączą do nas już wszyscy – wyjaśnia Jacek Zieliński, który miał na myśli nieobecnych ostatnio Marcela Pięczka i Pau Restę, którzy zmagali się z lekkim urazami przeciążeniowymi.

Do tej pory Korona wywalczyła trzy awanse do najlepszej czwórki Pucharu Polski: w sezonie 2006/07 dotarła do finału, w kampaniach 2005/06 i 2017/18 odpadała w półfinałach. Teraz „żółto-czerwoni” liczą, że powtórzą wynik sprzed 19 lat.

– Mamy bardzo dobry początek rundy. Nasza gra wygląda solidnie w obronie i w ataku. W Pucharze też wygraliśmy kilka spotkań. Jedziemy napakowani i będziemy chcieli wygrać. Wiemy, że nie będzie łatwo. Atmosfera na stadionie będzie gorąca, ale potrafimy dźwigać taką presję, więc tego się nie boję. Ruch to bardzo dobra drużyna. Zostało tam wielu chłopaków, którzy grali w ekstraklasie. Udowadniają jakość szczebel niżej. Mają dobrego trenera. Podchodzimy z pokorą do tego, co nasz czeka – wyjaśnia Wiktor Długosz, który poprzedni sezon spędził w Chorzowie.

Jacek Zieliński jest przekonany, że jego podopieczni dalej będą rzetelnie realizować założenia.

– Dalej widzę tych samych chłopaków, twardo stąpających po ziemi. U nas jest bardzo dużo pokory. Długi czas wychodziliśmy z bałaganu. Nie po to, aby to szybko zaprzepaścić. Oczywiście, dobre mecze budują atmosferę, ale cały czas pilnujemy, aby głowa nie była za mocno w chmurach. Korona nigdy nie była zespołem, który mocno odlatywał. Charakter i cechy mentalne były tutaj na odpowiednim poziomie. Tak będzie dalej – wyjaśnia.

Wtorkowe spotkanie Ruch – Korona w Chorzowie rozpocznie się o godz. 20.

fot. Michał Stańczyk

Przeczytaj także