Przeczytaj także
– Trener Jacek Zieliński ma pomysł na Koronę. Nie pompuje jednak balonika, bo to nie ma sensu. Po co robić bezsensowną presję, jeśli można robić zamieszanie z tylnego siedzenia i walczyć o fajne miejsce do końca – mówi Maciej Korzym, były napastnik „żółto-czerwonych”, z którym porozmawialiśmy przy okazji jego wizyty w stolicy Świętokrzyskiego.
Maciej Korzym grał w Koronie w latach 2010-2014. Zagrał dla niej 101 meczów, w których zaliczył 20 bramek i 9 asyst. Wyrósł na jednego z idoli kibiców. Był ważną częścią słynnej „Bandy Świrów”. Od tego momentu mocno zżył się z Kielcami, które regularnie odwiedza. Na co dzień działa w rodzinnym Nowym Sączu. – Na co dzień prowadzę swoją akademię z indywidualnymi treningami. Działam również w Małopolskim Związku Piłki Nożnej przy drużynie U-13. Teraz objąłem występującą w klasie okręgowej Barciczankę Barcice. Grałem tam przez dwa lata jako zawodnik. Już amatorsko, ale trzeba się dalej ruszać, aby nie było brzuszka. Forma i zdrowie jeszcze dopisują. Będę grającym trenerem – wyjaśnia Maciej Korzym.
Po pierwszej części sezonu Barciczanka zajmuje szóste miejsce w klasie okręgowej w grupie Nowy Sącz I. Były napastnik Korony przyznaje, że praca trenerska to dla niego ciekawe doświadczenia, ale jego celem nie jest prowadzenie drużyny z jak najwyższego szczebla. – Do pracy trenera staram się podchodzić z taką myślą, że być może przekażę coś jakiemuś młodemu chłopakowi. On nie musi wyskoczyć na poziom centralny, ale jeśli przesunie się o dwie klasy rozgrywkowe wyżej, to też będzie sukces. Nie każdy ma potencjał, aby grać w ekstraklasie. Jakieś wskazówki mogą pozwolić jednemu czy drugiemu na grę w III lub IV Lidze. To może być taka cząstka przekazana ode mnie. Na każdym poziomie trzeba dostosować się do warunków. Klasa okręgowa to piłka amatorska. Nie będę robił z siebie trenera „ą, ę”. Z całym szacunkiem do prywatnego życia chłopaków. Oni na trening przychodzą po pracy. To ma być dla nich „fun”. Mają zagrać mecz, może później wypić jakiś napój wyskokowy, żeby czerpali radość. Nie planuję pracy wyżej. Za dużo mam obowiązków w Nowym Sączu. Na ekstraklasowe mecze wolę jeździć jako kibic Korony – wyjaśnia.
Maciej Korzym często odwiedza Kielce. Jak przyznaje Korona, obok Sandecji, to jego najważniejszy klub. Teraz bacznie przygląda się sytuacji drużyny z poziomu kibica. – Na pewno cieszy to, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Za swoich czasów mieliśmy różne zawirowania. Wydaje się, że teraz czasy poszły do przodu i jest inaczej. Nowy właściciel dał pole do popisu pracownikom na różnych szczeblach. Ze sprawami Korony jestem na bieżąco. Myślę, że jeszcze przy kolejnych transferach, drużyna już teraz może wojować o górną połowę tabeli. Za to trzymam kciuki – tłumaczy.
Korona przechodzi dużą zmianę. Być może w niedługiej perspektywie pokusi się o walkę o miejsce w europejskich pucharach. Zdaniem napastnika tak ambitny cel trzeba zrealizować, jeśli nadarzy się ku temu okazja.
– Nie można patrzeć tak daleko, jak trzy cztery lata. Nie wiemy, co się stanie. Trzeba sięgać po cele na najbliższy okres. Już teraz są poczynione fajne transfery. Jesteśmy tu i teraz, mamy na to wpływ. Myślę, że chłopaki powinni szanować to, że mają spokojną głowę pod względem finansów. Do tego fajną otoczkę. Szacunek do kibiców. My mogliśmy o tym pomarzyć, chociaż kilka meczów przy komplecie się zdarzyło. Teraz tak jest prawie cały czas. Wyniki robią swoje. Fankluby przyjeżdżają z coraz odleglejszym okolic – kwituje popularny „Korzeń”.




![[WIDEO] Agata Wojda: Przewodniczący Stępniewski nie chce rozmowy, ale teatru politycznego z udziałem mediów](https://wkielcach.info/wp-content/uploads/2026/01/poziom-1-750x500.jpg)

![[WIDEO] Agata Wojda: Przewodniczący Stępniewski nie chce rozmowy, ale teatru politycznego z udziałem mediów](https://wkielcach.info/wp-content/uploads/2026/01/poziom-1-360x180.jpg)
