
Przeczytaj także
– Od początku graliśmy tak, jakby jutra miało nie być. Za to czapki z głów przed chłopakami, którzy zostawili na boisku dużo serducha. Każdy zostawił wszystko, co ma najlepsze – powiedział Krzysztof Lijewski, drugi trener Industrii Kielce po zremisowanym meczu w Berlinie.
Podopieczni Tałanta Dujszebajewa rozegrali szalone spotkanie, które zakończyło się remisem 37:37. „Lisy” wygrały sześcioma golami w Hali Legionów i to one w ćwierćfinale zmierzą się z Aalborgiem.
W środę Industria Kielce grała szybko, odważnie. Pod koniec pierwszej połowy zyskała cztery gole przewagi. Na siedem minut przed syreną ponownie miała cztery trafienia na plusie. Tałant Dujszebajew zdecydował się na grę siedem na sześć w ataku. Gospodarze dwa razy przejęli piłkę i rzucili gole do pustej bramki. – Zagraliśmy spotkanie na zupełnie innej intensywności niż przed tygodniem. Wyciągnęliśmy wnioski. Od początku graliśmy tak, jakby jutra miało nie być. Za to czapki z głów przed chłopakami, którzy zostawili na boisku dużo serducha. Każdy zostawił wszystko, co ma najlepsze – wyjaśniał Krzysztof Lijewski.
– Graliśmy z mega mocną drużyną, która jest szczególnie silna u siebie w domu. Mało kto przypuszczał przed rewanżem, że możemy nawiązać z nimi jakąkolwiek walkę i wrócić do marzeń, aby awansować dalej. Kiedy mieli minus cztery, zapaliła im się lampka kontrolna. Musieliśmy ryzykować. Nie wyszło siedem na sześć. Lepiej to zrobić, niż później żałować, że tego nie zrobiliśmy – tłumaczył asystent Tałanta Dujszebajewa.
Kielczanie nie ściągali nogi z gazu. – Parliśmy mocno do przodu. Dylan Nahi i Benoit Kounkoud pchali każde wznowienie do przodu. Czasami rzucaliśmy gola, bo sędziowie dopatrywali się kroków lub jakichś przewinień. Przy takiej intensywności należy robić rotację. Nie mamy żadnych argumentów, żeby przyczepić się do chłopaków – mówił Krzysztof Lijewski.
Drugi trener Industrii Kielce wyjaśnił, że Igor Karacić nie pojawił się w ogóle na boisku z powodu tempa spotkania. Chorwat wraca po kontuzji. Jeśli chodzi o stan zdrowia Alexa Dujszebajewa, który w pierwszej połowie poczuł ból w pachwinie, to więcej szczegółów dowiemy się w kolejnych dniach po szczegółowych badaniach.
W środę Industrii Kielce udało się jedno – mocno postraszyli gospodarzy.
– To dobre określenie. Postraszyliśmy. Ten mecz był do wygrania. Wykonaliśmy pracę, której nie zrobiliśmy w Kielcach. Pierwsze spotkanie nam nie pomogło. Podjęliśmy walkę o awans. Niestety, błędy własne pogrzebały nasze nadzieje – wyjaśniał Michał Olejniczak, środkowy rozgrywający kieleckiej drużyny.
Industrii Kielce pozostała rywalizacja na krajowym podwórku o odzyskanie dubletu.
– Po takim spotkaniu możemy myśleć optymistycznie o tym, co będzie działo się na krajowym podwórku. Płock jest bardzo mocny. Pokazali to nie jeden raz. Będziemy mieli teraz więcej czasu na przygotowania, bo przed nami po jednym meczu tygodniowo – zakończył Michał Olejniczak.
Partnerem serwisu jest Vindu Okna Kielce! To firma specjalizująca się między innymi w stolarce okiennej oraz drzwiach zewnętrznych. W ofercie znajdziecie także montaż przy użyciu najwyższej jakości materiałów. Więcej na vinduokna.pl.