Morawski: Sport jest nieprzewidywalny i to jest najważniejsze - wKielcach.info - najważniejsze wiadomości z Kielc

Morawski: Sport jest nieprzewidywalny i to jest najważniejsze

Przeczytaj także

Adam Morawski przez dziewięć lat grał w Orlen Wiśle w Płock, a w sobotę został jednym z bohaterów Superpucharu Polski w barwach Industrii Kielce. W serii rzutów karnych wybronił próbę Przemysława Krajewskiego. – Sport jest nieprzewidywalny i to jest najważniejsze – przyznał 31-letni bramkarz.

Spotkanie w Orlen Arenie przyniosło ogrom emocji. Kwadrans przed końcem Industria Kielce prowadziła pięcioma golami, ale później jej gra uległa załamaniu. Mistrzowie Polski z Płocka zredukowali straty, a końcówce to oni mieli akcję na zwycięstwo. Po 60 minutach był remis 26:26. Seria rzutów karnych przyniosła jeszcze większe emocje. Wszystko rozstrzygnęło się w siódmej kolejce. Najpierw Adam Morawski zatrzymał rzut Przemysława Krajewskiego, a później ręka nie zadrżała Piotrowi Jarosiewiczowi.

– Sport nieprzewidywalny i to jest najfajniejsze. Cieszę się, że mogłem dołożyć swoją cegiełkę do tego sukcesu. Byłem gotowy, niezależnie od tego, czy zagram pięć minut, całe spotkanie, czy wejdę na rzut karny – wyjaśniał Adam Morawski, którego nazwisko przy udzielaniu wypowiedzi skandowali kibice.

– Cieszę się, że wygraliśmy to trofeum. To zwieńczenie tego, co przygotowywaliśmy w ostatnich tygodniach. Nie poprzestaniemy na tym – tłumaczył golkiper, który doskonale zna Przemysława Krajewskiego.

– Karne to loteria. Oni znają mnie, ja ich. Teraz to ja byłem górą. To moment do radości. Jestem tutaj po to, aby wygrywać. To dopiero pierwszy krok.

Bardzo dobry debiut w kieleckiej drużynie zaliczył Piotr Jarosiewicz, który osiem poprzednich sezonów spędził w Azotach Puławy. Lewoskrzydłowy wykorzystał sześć rzutów karnych w meczu. Dwa razy jego intencje wyczuli bramkarze. W serii siódemek trafił dwa razy, w tym w decydującej próbie.

– Był stres, ale wiedziałem, że w mojej ręce jest wszystko, co mogłem zrobić. Rzuciłem najlepiej jak potrafiłem. Bardzo cieszy mnie to zwycięstwo. Mam nadzieję, że to początek czegoś wielkiego, co zamierzamy zrobić w tym sezonie. Spotkanie nie było idealne, bo zanotowaliśmy przestoje, a gra była szarpana. Wiemy jednak nad czym mamy pracować. Zdecydowanie taki thriller buduje głowę niż wygranie 5 bramkami.

– tłumaczył Piotr Jarosiewicz, który odniósł się do nietrafionych karnych.

– Jestem dalej zestresowany. Nie trafiłem dwóch karnych i jestem za to na siebie wkurzony. Rzuciłem jak młodzik. Szybko zresetowałem głowę, bo wiedziałem, jaka jest stawka – zakończył.

Przeczytaj także