Przeczytaj także
Polscy piłkarze ręczni czwartkowym meczem w Jełgawie z Łotwą rozpoczną dwustopniową rywalizację o udział w przyszłorocznych mistrzostwach świata. Rewanż w niedzielę w Ostrowie Wlkp. W przypadku pokonania tej przeszkody kolejnym rywalem w maju będzie Austria.
21. miejsce zajęte podczas styczniowego Euro sprawiło, że reprezentacja Polski kwalifikacje do kolejnej wielkiej imprezy rozpocznie już od drugiej rundy i dwumeczu z Łotwą.
Biało-czerwoni do potyczek z tym przeciwnikiem przygotowywali się od niedzieli w Pruszkowie. Selekcjoner Jota Gonzalez pierwotnie powołał 18 graczy. W porównaniu z tym składem, sztab szkoleniowy kadry musiał dokonać jednak kilku zmian ze względu na kontuzje – najpierw bramkarza Marcela Jastrzębskiego zastąpił Mateusz Zembrzycki, następnie w miejsce rozgrywającego Tomasza Gębali powołano Damiana Przytułę, a później obrotowego Macieja Gębalę zamienił Sebastian Kaczor. Do drużyny dołączył także prawoskrzydłowy Jakub Szyszko, w miejsce kontuzjowanego kapitana zespołu Arkadiusza Moryto.
Przede wszystkim uwagę zwraca jednak powrót obrotowego Kamila Syprzaka, który pozostawał poza zespołem od czasu zakończenia mistrzostw świata 2025. Wówczas – za kadencji trenera Marcina Lijewskiego – rozstał się z reprezentacją w nienajlepszej atmosferze. – Po powrocie do kadry czuję się świetnie. Zawsze podkreślam, że granie w reprezentacji Polski z orzełkiem na piersi to najpiękniejsze, co przytrafiło mi się w trakcie sportowej kariery. Cieszę się, że tutaj jestem i przygotowuję się z drużyną do kolejnych spotkań – powiedział Syprzak, cytowany przez stronę internetową krajowej federacji.
Zawodnik występujący na co dzień w Paris Saint-Geramain w narodowych barwach rozegrał 180 meczów, w których zdobył 417 goli. W tym sezonie Ligi Mistrzów rzucił już 52 bramki, choć z powodu kontuzji opuścił połowę z 14 spotkań.
Hiszpański szkoleniowiec ma świadomość, że poprawienie notowań wśród polskich kibiców po słabym występie w ME może poprawić tylko wyeliminowanie Łotwy.
– Jestem jednak optymistą, jeśli chodzi o przyszłość, choć nie zamierzam nikomu mówić, że wygramy następne mistrzostwa świata czy Europy. Tak nie jest. Musimy stopniowo poprawiać naszą grę – podkreślił w niedawnej rozmowie z PAP i wspomniał jednocześnie, że wiele się nauczył prowadząc po raz pierwszy zespół narodowy.
Szkoleniowiec wówczas zaznaczył, że będzie się starał uprościć przekaz do kadrowiczów. Być może natłok informacji taktycznych powodował, że zawodnicy w ataku czasami za bardzo zastanawiali się nad tym, co powinni zrobić.
– Kiedy pracujesz dla reprezentacji narodowej, jesteś odpowiedzialny za cały kraj – zauważył Gonzalez.
Trener ekipy Łotwy Margots Valkovskis na dwumecz z Polską powołał 17 zawodników. Zabrakło najbardziej doświadczonego zawodnika drużyny, Dainisa Kristopansa. 35-letni olbrzym (214 cm) z MT Melsungen kontynuuje rehabilitację po kontuzji. Szóstka graczy najbliższego rywala biało-czerwonych wywodzi się z klubów zagranicznych.
Piłkarze ręczni Łotwy w swojej historii tylko raz awansowali do turnieju głównego imprezy mistrzowskiej – na Euro 2020, gdzie zajęli 24., ostatnie miejsce. W mistrzostwach świata wciąż czekają na debiut.
Do tej pory obie drużyny rozegrały tylko sześć bezpośrednich spotkań. Pięć razy triumfowali biało-czerwoni, a jedyna wygrana Łotyszy miała miejsce w 1998 roku.
Pierwszy mecz z Łotwą został zaplanowany na czwartek (godz. 18.40) w Jełgawie. Rewanż odbędzie się w niedzielę w Ostrowie Wlkp. (15.00). Zwycięzca w połowie maja zagra dwukrotnie z Austrią. Stawką będzie awans do MŚ 2027.








