Przeczytaj także
– Nasza drużyna przegrywała do przerwy i wydawało się, że jest po meczu, ale wróciliśmy. Wszystko było w naszych rękach. Nie rozumiem tej końcówki. Jest mi przykro – powiedział Paweł Papaj, p.o. prezesa KS Iskry Kielce po odpadnięciu z rozgrywek Ligi Mistrzów.
Industrię Kielce wyeliminował OTP Bank-Pick Szeged. Węgrzy wygrali u siebie 26:23. W środowym rewanżu padł remis 32:32. Podopieczni Tałanta Dujszebajewa przegrywali do przerwy dwiema bramkami. W drugiej zagrali kapitalnie. Do 54. minuty. Wówczas prowadzili 31:27. Mieli szansę na plus pięć. Nie wykorzystali jej, a w finalnych akcjach podjęli kilka złych wyborów, które kosztowały ich awans. – Wszystko mieliśmy w swoich rękach. Mieliśmy cztery bramki przewagi i szansę na piątą. Sami to zawaliliśmy. Powinniśmy grać spokojnie, przeciągać grę i jak najdłużej trzymać piłkę. Czujemy straszny smutek. Liczyliśmy, że znów będziemy w ćwierćfinale. Musimy obejść się smakiem. To bardzo przykry wieczór. Mimo, że to było świetne widowisko przy znakomitej atmosferze, to końcówka sprawia, że łamie się głos i niestety nie powalczymy o Final4 – tłumaczył Paweł Papaj.
Po świetnym finiszu fazy grupowej Industria Kielce była stawiana w roli faworyta do awansu. – Szeged to bardzo dobra, solidna drużyna. Wystarczy spojrzeć na ich obronę z czterema dwumetrowcami. To mocna ściana, którą ciężko skruszyć. Ich trzy czwarte składu to również zawodnicy reprezentacyjni. Nie odpadliśmy z byle kim. Przed tym dwumeczem wszyscy stawiali nas w roli faworytów. Może nasze środowisko też za mocno stawiało nas w takim położeniu. Może po sześciu zwycięstwach z rzędu wpadliśmy w euforię i myśleliśmy, że wrota do Kolonii są dla nas otwarte, a po drodze będzie Magdeburg. Najpierw był jednak Pick. Przyszło rozczarowanie – wyjaśniał sternik kieleckiego klubu.
W środę kapitalną atmosferę na trybunach stworzyli kibice. Niestety, znów muszą przełknąć gorycz porażki po odpadnięciu w 1/8 finału. – Kibice dali z siebie wszystko i mogą czuć się zawiedzeni. Powiedzenie, że w następnym sezonie znów będziemy grali w Lidze Mistrzów… to jest za mało. Mamy swoje ambicje. Iskra Kielce musi grać o zwycięstwo. Nie jesteśmy klubem, który może zadowolić się tylko tym, że jest w play-offach i dziękujemy za grę. Liczą się tylko zwycięstwa – skwitował Paweł Papaj.








