Sporting główną przeszkodą na drodze do trzeciego miejsca. Później przyda się łut szczęścia - wKielcach.info - najważniejsze wiadomości z Kielc

Sporting główną przeszkodą na drodze do trzeciego miejsca. Później przyda się łut szczęścia

Przeczytaj także

Po serii spektakularnych zwycięstw piłkarze ręczni Industrii stają przed szansą na zajęcie 3. miejsca w grupie Ligi Mistrzów. W Hali Legionów kielczanie zmierzą się w środę ze Sportingiem Lizbona. – Musimy zagrać kompletny mecz – powiedział trener Tałant Dujszebajew.

Kielczanie przystępują do ostatniego domowego meczu fazy grupowej Ligi Mistrzów w nastrojach, o których trudno było marzyć jeszcze kilka miesięcy temu. Po serii czterech zwycięstw z rzędu, w tym nad takimi potęgami jak One Veszprem czy Fuechse Berlin, aktualni wicemistrzowie Polski realnie walczą o podium w grupie A.

Aby zająć trzecią lokatę, polska drużyna musi wygrać dwa pozostałe spotkania i liczyć na potknięcie mistrza Węgier. Najbliższą przeszkodą na tej drodze jest Sporting Lizbona. Dujszebajew z dużym szacunkiem wypowiadał się o portugalskim zespole, podkreślając ich atuty. – Musimy zagrać kompletny mecz przeciwko drużynie, która ma młodość i głód zwycięstw. To wielka przyjemność patrzeć na ich grę. Przed nami niesamowicie trudne spotkanie. Ale przed naszą publicznością zawsze mamy trochę więcej szans – zaznaczył trener Industrii.

Szkoleniowiec szczególnie wyróżnił młodą gwiazdę rywali, Francisco Costę, stawiając go tuż za Mathiasem Gidselem. –  Wiemy, że Duńczyk jest z innej planety. Według mnie, za nim, drugim najlepszym jest właśnie Francisco. Jeśli go nie ma, to Sporting ma większe problemy – zauważył Dujszebajew.

Sporting udowodnił swoją siłę, ogrywając ostatnio duński Aalborg HB (35:33), mimo że do przerwy tracił aż pięć bramek. Kielczanie muszą być zatem gotowi na szalone tempo i walkę do ostatniej sekundy.

Droga do zwycięstwa jest usłana problemami zdrowotnymi. Z gry na dłuższy czas wypadł kapitan Alex Dujshebaev, który uszkodził mięsień dwugłowy uda. To jednak nie koniec kłopotów. Zespół zmaga się z wirusem – Arkadiusz Moryto miał gorączkę i wymioty, a podobne dolegliwości dopadły Szymona Sićkę. Choć Moryto powinien wrócić do gry, jego stan fizyczny po chorobie pozostaje niewiadomą. – Po chorobie czasami można ledwo wejść po schodach, a oni muszą zagrać mecz – mówił kirgiski trener.

Pod znakiem zapytania stoi również występ Dylana Nahiego, który w Berlinie podkręcił staw skokowy. Francuz nie trenował z zespołem i jeśli wystąpi, to bez wcześniejszego przygotowania na parkiecie.

Mimo tych przeciwności, Dujszebajew jest dumny z postawy swoich zawodników, którzy wytrzymali presję i falę krytyki z początku sezonu. Użył barwnego porównania, by opisać sytuację drużyny.

– Kiedy zaczynaliśmy tegoroczne przygotowania wiedzieliśmy, że musimy wygrać za wszelką cenę z Veszprem. To dało nam życie. Jesteśmy jak kot. Poszliśmy dalej. Później daliśmy radę z jeszcze trudniejszym rywalem, który zdobywa bardzo dużo bramek. Teraz idziemy dalej – zaznaczył szkoleniowiec.

Kielecki klub nie zamierza jednak popadać w euforię po ostatnich sukcesach. Sztab szkoleniowy apeluje o chłodną głowę i skupienie się na najbliższym kroku.

– Teraz, kiedy mamy kilka dobrych wyników, nie będziemy odpalać fajerwerków. Idziemy krok po kroku, twardo stąpamy po ziemi – zapewnił Dujszebajew.

Środowe starcie w Hali Legionów rozpocznie się o godzinie 20.45.

Monar: Nie zdradzę szczegółów, ale mamy przygotowane na nich coś specjalnego

Przeczytaj także