– Nie mam słów na to, co się stało. Zaczęliśmy bardzo dobrze, tak wyglądaliśmy w pierwszej połowie. Po przerwie nie było źle, ale później daliśmy się wciągnąć w grę rywali. Było dużo autów, rzutów rożnych. To bardzo boli. Nie powinniśmy przegrać tego spotkania – powiedział Tamar Svetlin, środkowy pomocnik „żółto-czerwonych”, po porażce z Zagłębiem Lubin.
Podopieczni Jacka Zielińskiego przegrali na Exbud Arenie 1:2. Prowadzili od 19. minuty po golu Pau Resty. Długo byli wyraźnie lepsi. Mieli kontrolę. Tę stracili w końcówce. Goście przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę po stałych fragmentach. – Nie możemy przegrać takiego meczu, grając w ten sposób i stwarzając sytuacje. Na koniec wygrała drużyna, która nie zasłużyła na ani jeden punkt. To bardzo boli. Inaczej byłoby, gdybyśmy mówili o starciu z Jagiellonią, która cały czas przeważa, a my się bronimy. Wydawało się, że wszystko mieliśmy pod kontrolą. Po 80. minucie rozdawaliśmy stałe fragmenty, w których Zagłębie czuje się bardzo mocne. Oni wprowadzili wysokich zawodników. Po siódmym, ósmym, dziewiątym rzucie rożnym czy wrzucie z autu, piłka może się źle odbić i w końcu tak się stało – skomentował Bartłomiej Smolarczyk, stoper „żółto-czerwonych”.
Koronie zabrakło domknięcia spotkania. – W przerwie założenia były inne. Podobnie jak przed tygodniem, mówiliśmy sobie, że wychodzimy po to, aby przeważać i strzelić drugiego gola. Zagłębie uprościło granie. Częściej posługiwali się długimi piłkami, wprowadzili wyższych zawodników w strefę ataku. Gdybyśmy grali tak, jak do 80. minuty, to nikt nie miałby zastrzeżeń – tłumaczył Bartłomiej Smolarczyk, który przyznał, że po końcowym gwizdku w drużynie panuje duża złość.
– Tak jak po Legii nie byliśmy mistrzami świata, tak teraz nie jesteśmy źli. W bardzo głupi sposób straciliśmy trzy punkty. Każdy ich żałuje. Nie ma nikogo, kto przejdzie, wobec tego obojętnie. Każdy jest zdenerwowany. Nie możemy tego rozpamiętywać, bo za kilka dni gramy z Radomiakiem – zakończył.
fot. Paweł Jańczyk







