Sławomir Szmal z umiarkowanym optymizmem wyczekuje występu polskich piłkarzy ręcznych w mistrzostwach Europy, które rozpoczynają się w czwartek w Danii, Norwegii i Szwecji. – Drużyna dostała zadanie zajęcia miejsca 13-16. Wyjście z grupy byłoby sukcesem – powiedział prezes krajowej federacji.
Cel wyznaczony przez związek oznacza uplasowanie się reprezentacji Polski na trzecim miejscu w grupie, w której wystąpią Węgry, Islandia i Włochy. Dwa najlepsze zespoły awansują z rundy wstępnej do dalszej fazy turnieju. Kwalifikację zapewnią dwie wygrane. – Wyjście z grupy będziemy traktować jako sukces. Naszej wygranej upatruję przede wszystkim w meczu z Węgrami – przyznał Szmal.
Prezes Związku Piłki Ręcznej w Polsce, pytany o ostatnie wyjście biało-czerwonych z grupy w ME, po chwili zastanowienia trafnie odpowiedział, że był to turniej w 2022 roku na Słowacji. – Dając cele wynikowe oceniamy rangę przeciwników, z którymi przyjdzie nam grać – dodał.
Szmal nie jest jeszcze pewny czy pojedzie do Skandynawii, aby na miejscu obejrzeć wybrane mecze.
Pozytywnie ocenił powrót jednego z filarów defensywy Tomasza Gębali, który po mistrzostwach świata 2023 z powodów zdrowotnych zrezygnował z gry w kadrze.
– Cieszę się z tego. Rozmawiałem z Tomkiem. Doświadczenie mnie nauczyło, że takie naturalne budowanie zespołu to jest łączenie doświadczenia z młodością. Ci młodzi zawodnicy muszą uczyć się od starszych kolegów. Tomek jest ważnym punktem drużyny. Grał na co dzień w dobrych klubach, w Polsce, jak i ostatnio w Arabii Saudyjskiej. On ma ambicję sportową i widzę, że chce się cały czas rozwijać – ocenił.
Szmal odniósł się do sprawy Kamila Syprzaka, który nie dostał powołania. – Powtórzę to kolejny raz. Sprawa Kamila Syprzaka to jest wybór trenera reprezentacji Polski. Wiem, że z nim rozmawiał. Nie było ze strony związku żadnych przeciwwskazań. Odbyłem dwie rozmowy ze szkoleniowcem. On uznał moje stanowisko, które od początku, powtarzam, jest takie samo. Może korzystać z każdego zawodnika, bo ważny jest wynik zespołu – wyjaśnił.
Dla byłego reprezentacyjnego bramkarza faworytem turnieju są Duńczycy. Mistrzowie olimpijscy i świata (ostatnio cztery razy z rzędu) w dorobku mają już dwa tytuły mistrzów Starego Kontynentu. Ostatni raz na najwyższym stopniu podium ME stanęli w roku 2012. Drugie trofeum zdobyli cztery lata wcześniej.
fot. ZPRP







