Krzysztof Lijewski staje przed jednym z najtrudniejszych, o ile nie najtrudniejszym zadaniem w swojej czternastoletniej przygodzie z Kielcami. 43-latek poprowadzi Industrię Kielce do końca tego sezonu jako samodzielny trener. – W tej sytuacji czuję się, jakbym podchodził do egzaminu maturalnego. Przygotowywałeś się do niego długi okres, ale i tak czujesz wielkie kłucie w brzuchu – mówi były prawy rozgrywający.
W piątek środowisko handballowe przeżyło szok. Po 12 latach trenerem klubu z Kielc przestał być Tałant Dujszebajew. Doświadczony szkoleniowiec podał się do dymisji, która po kilku dniach dalszych rozmów została przyjęta. Do końca sezonu drużynę poprowadzi jego dotychczasowy asystent – Tałant Dujszebajew. – Decyzja Tałanta zszokowała wszystkich. Mnie również. To człowiek, który zmienił mój pogląd na piłkę ręczą. Nauczył mnie wiele jako zawodnika i jeszcze więcej jako swojego asystenta. Dzięki niemu zostałem w klubie i mogłem się uczuć. Miałem najlepszego nauczyciela pod nosem. Zawdzięczam mu bardzo dużo. Dziękuje mu za to, co zrobił dla klubu i miasta. Wierzę, że na kolejnym meczu w Hali Legionów zostanie pożegnany z największymi honorami – wyjaśnia Krzysztof Lijewski.
Za „Lijkiem” bogata kariera zawodnicza. Asystentem Tałanta Dujszebajewa był od 2020 roku. Teraz stoi przed nim jedno z najważniejszych wyzwań podczas przygody z piłką ręczną. – W tej sytuacji czuję się, jakbym podchodził do egzaminu maturalnego. Przygotowywałeś się do niego długi okres, ale i tak czujesz wielkie kłucie w brzuchu. Na końcu jest niepewność. To sport.Teraz odpowiedzialność jest moja. To ja odpowiadam za drużynę i wyniki. Każdy zawodnik też musi dołożyć od siebie. Jeśli każdy da od siebie procent więcej, to już mamy ich szesnaście. To już bardzo dużo. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie w dobrym kierunku – tłumaczy.
Krzysztof Lijewski w przeszłości prowadził już drużynę samodzielnie z ławki – w przypadku zawieszeń lub choroby Tałanta Dujszebajewa. Teraz sam ze swoim sztabem będzie przygotowywał plany na mecze. Z pierwszego zadania wywiązał się bardzo dobrze, bo w rewanżowym ćwierćfinale Orlen Superligi Industria Kielce pokonała Netland MKS Kalisz 40:24. Klub ze Świętokrzyskiego odszedł od tradycyjnej rotacji po kwadransie. W zamian, dwie siódemki wybiegały po 30 minut.
– Zawodnicy zrobili bardzo dobrą robotę, zwłaszcza w pierwszej połowie od samego początku. Chcieli grać do przodu, w ataku pozycyjnym graliśmy szybko i zdecydowanie. Nie obyło się bez jakichś błędów, ale jest to wpisane w naszą dyscyplinę. Cieszę się, że zespół podszedł poważnie i rzetelnie do zadania, mimo dużej zaliczki bramkowej z pierwszego meczu – ocenia szkoleniowiec.
W półfinale Orlen Superligi Industria Kielce najprawdopodobniej zagra z Ostrovią Ostrów Wielkopolski. Pierwsze wyjazdowe spotkania odbędzie się w niedzielę, 3 maja o godz. 12.30. Rewanż w Hali Legionów w piątek, 8 maja o godz. 20.30. Tego dnia oficjalnie pożegnany zostanie Tałant Dujszebajew.







