Piłkarze Korony Kielce w 5. kolejce ekstraklasy zmierzą się w sobotę u siebie z Motorem Lublin. Po wygranej z Widzewem kielczanie są w bojowych nastrojach. Jacek Zieliński i Marcel Pięczek zapowiadają twardą walkę, mimo poważnych osłabień kadrowych w zespole.
Kielczanie przystępują do tej rywalizacji w bojowych nastrojach po cennym wyjazdowym zwycięstwie 2:1 nad Widzewem Łódź, w którym dwoma trafieniami błysnął Morgan Fassbender. Trener Zieliński nie ukrywa, że cel na sobotę jest jasny. – Bardzo chcemy, żeby się zaprezentować przed własną publicznością po takim meczu jak z Widzewem, żebyśmy mogli później powiedzieć, że skonsumowaliśmy to zwycięstwo w Łodzi – podkreślił szkoleniowiec.
Obrońca Korony Pięczek zapewnił, że w drużynie nie ma samozadowolenia. – Ten tydzień był dobry, ale w naszych szeregach nie widać żadnej sytości. Jesteśmy głodni kolejnych zwycięstw – zaznaczył 25-latek.
Kielecki zespół musi jednak zmierzyć się z poważnymi problemami kadrowymi. W sobotnim starciu na pewno zabraknie kontuzjowanych Dawida Błanika, Huberta Zwoźnego oraz Szweda Simona Gustafsona. Błanik zmaga się z urazem mięśnia dwugłowego, a Gustafson ma kłopoty z przywodzicielem. Z kolei Zwoźny, po ostrym faulu Paulinho w meczu z Widzewem, ma lekko uszkodzony więzozrost w stawie skokowym. – To jest taka kontuzja, która wymaga przynajmniej kilkunastu dni przerwy w grze, parunastu dni wymaga, ale mam nadzieję, że Zwoźny jest na tyle twardy, że wróci szybciej – skomentował szkoleniowiec.
Mimo braków, trener ze spokojem podchodzi do zestawienia wyjściowej jedenastki i podkreśla, że nie trzyma się sztywnych reguł. – Nie przywiązuję się do stwierdzenia, że zwycięskiego składu się nie zmienia. Nie jestem też zwolennikiem zbytnio nerwowych ruchów i grzebania przy składzie – zaznaczył Zieliński.
Pytany o hierarchię w środku obrony i rywalizację Ariela Mosura z Konstantinosem Sotiriou, odpowiedział stanowczo: – Hierarchia, myślę, że to jakiś sztuczny twór przez kogoś wymyślony. Jak można hierarchię pisać w drużynie? Nie jesteśmy w jakiś tam plemionach, w których hierarchia była bardzo widoczna, tylko bazujemy na pracy.
Najbliższy rywal to dla Korony duże wyzwanie fizyczne i taktyczne. Zieliński zauważył, że w zespole z Lublina widać już rękę nowego trenera, Mariusza Misiury. Jego zdaniem, to solidna drużyna w defensywie, która broni się piątką zawodników i jest trudna do przełamania. Podobnego zdania o najbliższym rywalu jest Pięczek: – Spodziewam się trudnego, fizycznego meczu z rywalem, który ma poukładaną dobrze obronę i jest groźny w kontratakach.
Pięczek wskazał, że kluczowe będzie powstrzymanie groźnego duetu – Karola Czubaka oraz Senegalczyka Mbaye N’Diaye. W kadrze gości może pojawić się także powracający po urazie Ivo Rodriguez, o którym kielecki trener mówi, że ma „magic touch” i potrafi robić różnicę na boisku.
Korona słynie ze świetnie egzekwowanych stałych fragmentów gry, z których zdobyła aż 15 z ostatnich 22 bramek w tym roku. Trener Zieliński przyznał, że we współczesnym futbolu to kluczowy element.
– Te stałe fragmenty w dużej mierze są języczkiem u wagi, bo motorycznie czy taktycznie trudno czymś zaskoczyć przeciwnika. Ale stałe fragmenty z piłki stojącej można udoskonalić do takich rozmiarów, że będą decydowały o losach spotkań – powiedział doświadczony trener.
Pięczek zauważył jednak, że Korona nie polega wyłącznie na nich. Drużyna uczy się dominować i utrzymywać przy piłce.
– Dużo czasu poświęciliśmy w okresie przygotowawczym nie tylko na defensywę, ale i na grę w ofensywie. Chcemy, żeby to nam przynosiło efekty – nie ukrywał piłkarz.
Choć kielczanie w każdym dotychczasowym meczu tego sezonu tracili gola jako pierwsi, potrafili odwrócić losy spotkań z Legią i Widzewem. Zieliński podsumował to krótko: – Nie jest sztuką fajnie zaczynać i słabo kończyć, tylko odwrotnie.
Kieleccy fani mają jednak nadzieję, że w sobotę uda się wreszcie zachować czyste konto i dopisać kolejne trzy punkty przed własną publicznością.
Sobotnie spotkanie Korony z Motorem rozpocznie się w Kielcach o godz. 14.45.
fot. Mateusz Bartkiewicz





