Przeczytaj także
Paweł Golański do czerwca poprzedniego roku był najdrożej sprzedanym piłkarzem Korony Kielce w historii. Ten rekord pobił Mariusz Fornalczyk, którego „Golo” sprowadził na Ściegiennego 8. – Powiedziałem mu, że teraz czekam na jakąś dobrą kolację – śmieje się były zawodnik i dyrektor sportowy „żółto-czerwonych”, który w tym tygodniu odwiedził stolicę Świętokrzyskiego.
Paweł Golański zakończył ostatnio pracę w Motorze Lublin, w którym przez ponad rok był dyrektorem sportowym. – Myślę, że to był bardzo udany okres, podczas którego wydarzyło się bardzo dużo. Ten czas nauczył mnie nowych sytuacji, z którymi musiałem zderzyć się w klubie. To zaprocentuje w przyszłości. Zostaję dalej przy piłce. Coś się dzieje w tym temacie. Nie mogę wyobrazić się sobie poza piłką. Mogę powiedzieć, że jestem od tego uzależniony – wyjaśnia Paweł Golański.
Były reprezentant Polski dalej będzie dyrektorem sportowym. Bardzo możliwe, że pracę w nowym klubie podejmie już w lutym. – Wszystko wyklaruje się w najbliższym czasie. Na stanowisku dyrektora sportowego czuję się bardzo dobrze. W ostatnich latach zebrałem doświadczenie. Cieszę się, że w ostatnich tygodniach otrzymałem kilka telefonów. W momencie, w którym wiedziałem, że odchodzę z Motoru, myślałem, że trzeba odpocząć. Pojawiły się jednak zapytania, konkretniejsze oferty. Nie chcę wypaść z obiegu. Dłuższe przestoje nigdy nie służą. Na dwóch najwyższych szczeblach raczej te stanowiska są obsadzone, ale nie we wszystkich klubach. Pojawiła się przestrzeń dla mojej osoby. Ktoś zobaczył moją pracę i zobaczymy, jak to się rozwinie – tłumaczy „Golo”.
Paweł Golański bacznie przygląda się sytuacji w Koronie, która przeżywa rozkwit pod wodzą Łukasza Maciejczyka. – Przejęcie klubu przez taką osobę jest najważniejszą informacją. Pojawiły się poważne pieniądze, co jest niesamowicie istotne w sporcie zawodowym. Za tym poszły transfery gotówkowe. Latem Korona brylowała w płaceniu za piłkarzy. Cieszę się z tego, bo jestem związany z tą drużyną. Grałem tutaj przez kilka sezonów, przez ponad trzy lata byłem dyrektorem sportowym. To wiele fajnych chwil, które na zawsze zostają w głowie i sercu. Stabilność jest bardzo ważna. Myślę, że piłkarzom niczego nie brakuje, wszystko jest na topowym poziomie. Zespół rozwija się. Oby spełnił to marzenie, które mam w głowie, czyli zagrał europejskich pucharach. Życzę tego Koronie, chociaż życie może napisać taki scenariusz, że będziemy ze sobą ponownie rywalizować – tłumaczył Paweł Golański.
Kilku sprowadzonych przez niego zawodników dalej stanowi o sile „żółto-czerwonych”. Jednym z nich jest Dawid Błanik, który na Ściegiennego 8 trafił jeszcze w pierwszej lidze. Został wykupiony z Sandecji Nowy Sącz wobec kontuzji odniesionej przez Jacka Kiełba.
– Przy tym transferze było sporo zawirowań. Doskonale pamiętam, ile stresu kosztowało mnie to i prezesa Łukasza Jabłońskiego. Dawid to kluczowy zawodnik. W ostatnim roku wyglądał świetnie. Gdyby nie kontuzja, to jego dorobek strzelecki mógłby być jeszcze większy. Wiem, jakim jest piłkarzem. Czasami potrzeba czasu i trenera, który do niego dotrze. Tak było w tym przypadku. Kapitalnie odwdzięczył się na boisku. Jeśli będzie tylko zdrowy, to kibice będą mieć z niego pociechę. Przeżywa teraz najlepszy okres pod względem bramek i asyst – wyjaśnia były dyrektor sportowy „żółto-czerwonych”.
Paweł Golański i Łukasz Jabłoński sprowadzili do Kielc również Mariusza Fornalczyka. Wówczas Korona zapłaciła za niego Pogoni Szczecin około 120 tysięcy złotych. W letnim okienku transferowym skrzydłowy został sprzedany za 1,5 miliona euro do Widzewa Łódź. Taka kwota odstępnego była wpisana w jego kontrakt. To rekord transferowy „żółto-czerwonych”. Poprzedni przez wiele lat dzierżył Paweł Golański, za którego w 2007 roku Steaua Bukareszt zapłaciła ok. milion euro.
– Biorąc pod uwagę, ile za niego zapłaciliśmy i w jakich okolicznościach udało się go wyciągnąć z Pogoni, to jest powód do dumy. To nie tylko Paweł Golański. To też Łukasz Jabłoński, trenerzy, którzy z nim pracowali, ale też sam zawodnik. „Fornal” odpalił należycie. Zapracował na taki ruch. Myślę, że można się cieszyć, bo ta kwota, która wpłynęła, została spożytkowana na inne ruchy. Taką historię transferową trzeba budować. Mam dużą satysfakcję wynikającą z tego, że przez wiele lat byłem najdroższym transferem wychodzącym z Kielc. Teraz udało się to pobić i też w tym uczestniczyłem. Co prawda wybrał Widzew, a mnie bliżej do drugiej łódzkiej drużyny. Kiedy widzieliśmy się, pogratulowałem mu, ale humorystycznie powiedziałem, że jeśli mnie pobiłeś, to teraz czekam na jakąś kolację. Zapracował na transfer do klubu, w którym może liczyć na większe pieniądze, a jego potencjał pozwala pewnie na jeszcze więcej – wyjaśnia „Golo”.
W zimowym okienku Korona przeprowadziła na razie jeden ruch. Ściągnęła Mariusza Stępińskiego, który zapisał ciekawą karierę za granicą.
– Uważam go za bardzo dobrego zawodnika. Pół roku temu myślałem o nim w kontekście Motoru. Oceniam go bardzo wysoko. To zawodnik za bardzo dużym doświadczeniem, a przy tym bardzo inteligentny chłopak. Może bardzo pomóc również w szatni. Aspekt charakterologiczny jest bardzo ważny, szczególnie w Koronie. Wszystko zweryfikuje boisko, ale na papierze „Stempel” wygląda dobrze. Ostatnie miesiące to były zawirowania, ale to może go jeszcze mocniej zmotywować, aby przypomnieć się, że dalej jest bardzo dobrym napastnikiem – kwituje Paweł Golański.





![[WIDEO] Agata Wojda: Przewodniczący Stępniewski nie chce rozmowy, ale teatru politycznego z udziałem mediów](https://wkielcach.info/wp-content/uploads/2026/01/poziom-1-750x500.jpg)

![[WIDEO] Agata Wojda: Przewodniczący Stępniewski nie chce rozmowy, ale teatru politycznego z udziałem mediów](https://wkielcach.info/wp-content/uploads/2026/01/poziom-1-360x180.jpg)